|
| Wieści Podwarszawskie - wydanie internetowe | 20 września 2009 nr 38 (957) 7 3 |
 |

20 września 2009 nr 38 (957) Radny chce wiedzieć, radny musi płacić
Radny powiatowy zwrócił się do starosty o udostępnienie kserokopii dokumentów w interesującego go sprawie. Otrzymał je wraz z wyceną. Kserokopie były warte 1891 zł.
Rada Powiatu Wołomińskiego uznała za bezzasadną skargę Dariusza Soboty, szefa firmy Dar-Trans na działania starosty wołomińskiego. Pisaliśmy o tym w art. „Skarga odrzucona”.
Sobota złożył skargę po tym, jak starosta wołomiński odmówił wydania zezwolenia na odzysk i transport odpadów. Zwyczajowo takie skargi składa się do przewodniczącego rady, komisji rewizyjnej ewentualnie komisji skarg i wniosków. Sobota natomiast złożył skargę na ręce przewodniczącego komisji rozwoju gospodarczego i rolnictwa, radnego Janusza Chibowskiego. Radny widać poczuł się właściwy do rozpatrywania skargi, bo nie przekazał jej dalej, do powołanych ku temu gremiów. Chcąc zapoznać się bliżej ze sprawą Soboty i działalnością firmy Dar-Trans, Chibowski zwrócił się do starosty o przekazanie kserokopii dokumentów w tej sprawie. Dokumenty w liczbie 291 stron radny otrzymał wraz z wyceną. Okazało się, że za kserokopie ma zapłacić 1891 zł. Ponoć w starostwie obowiązywało jakieś zamierzchłe rozporządzenie, nakazujące pobieranie opłaty 1,5 zł za stronę ksero. Chibowski wielce się zbulwersował, że od niego, funkcjonariusza publicznego urzędnicy żądają pieniędzy za materiały niezbędne do pracy radnego. I przedstawił całą sytuację na sesji rady powiatu. Tutaj radny powołał się na ustawę o dostępie do informacji publicznej, z której wynika, że taka opłata może być pobrana -„podmiot może pobrać od wnioskodawcy opłatę w wysokości odpowiadającej kosztom”. Może pobrać, ale wcale nie musi.
Rozżalony Chibowski mówił na sesji, że utrudnianie dostępu do informacji jest działaniem celowym. Dlatego zwrócił się do przewodniczącego rady powiatu o wyjaśnienie, czy radny chcąc uzyskać dokumenty w danej sprawie, musi ponosić koszty. Przewodniczący uznał, że radnemu należy się bezpłatny dostęp do informacji, w następstwie czego Chibowski otrzymał interesujące go dokumenty. - Stanąłem na stanowisku - tłumaczył Edward Olszowy - że radnym, a zwłaszcza przewodniczącym komisji należy dokumenty udostępniać bezpłatnie.
Przy okazji rozpatrywania, co radnemu należy się bezpłatnie, a co się nie należy, wywiązała się dyskusja. Na przykład, starosta Maciej Urmanowski przyznał, że jest w stanie rozmawiać o wszystkich sprawach, ale „sformułowanie, że są to celowe działania nie mieści się w normie i nie życzę sobie takich określeń”. Na to radny Chibowski odpowiadał, że nie rozumie i nie może pojąć stosowania takich praktyk. Starosta nadmienił, że do tej pory nikt nie podważał obowiązujących opłat za kserokopie dokumentów, a podobno w sąsiednich gminach kwoty te są jeszcze wyższe. Ponadto w tej konkretnej sprawie do starostwa zwróciła się poseł Julia Pitera. - Nie mam pojęcia, kto zainteresował panią Piterę tą sprawą, może sama wpadła na taki pomysł - zastanawiał się starosta.
Nagłośnienie tej sprawy doprowadziło do tego, że zostało uchylone poprzednie zarządzenie w sprawie opłat za kserokopie dokumentów i w połowie sierpnia starosta wydał nowe, zmieniające opłaty na niższe.
A.B.
Dodał: Autochton (09/16/09, 13:01, ip: 89.77.39.227): W tym mrocznym, głębokim i śmierdzącym tunelu zamajaczyło nikłe światełko, ognik. Oby nie zostało zdmuchnięte. Myślę, mam nadzieję, iż dzięki zaangażowaniu i zainteresowaniu się posłanki pani Julii Pitery sprawą rekultywacyjnej plomby (bomby ekologicznej), uzupełniającej wyrobisko po wcześniej wywiezionej (sprzedanej?) wydmie, kopalni piasku – koktajlem(prawie a może więcej niż Mołotowa) zmiksowanym z nieobojętnych osadów oczyszczalni ścieków Czajka i popiołów elektrociepłowni, deponowanych przez spec-utylizanta, z błogosławieństwem szerokiego konsylium - znawców wszystkich możliwych i koniecznych branż i władz, zostanie uruchomiony sygnał STOP w tym gównianym serialu. Przecież tu na byłym poligonie gm. Zielonka, dopuszczono się ewidentnego gwałtu na Matce Naturze, bezpodstawnie nazywając działania te rekultywacją.
Może jednak Ta kobieta zdoła odciąć wszystkie łby odrastające hydrze i przeprowadzić rekultywacje - do samych korzeni tego zła.
Teren ten na mocy ustawy o Ochronie Przyrody z dnia 16.11.1991r. jest prawnie chroniony przez każdego obywatela a szczególnie jego przedstawicieli – burmistrza – starostę – wojewodę. Warto przypomnieć, są to obecnie tereny Lasów Państwowych, należących do kompleksu Warszawskiego Obszaru Chronionego Krajobrazu, a także projektowanego tu Krajobrazowego Parku im. Bitwy Warszawskiej 1920r. |
|
|