Smród wokół składowiska

Na chwilę przed przegłosowaniem uchwały o przyjęciu planu zagospodarowania przestrzennego dla Lipin Starych grupa mieszkańców tej miejscowości dowiedziała się o pomyśle władz miasta, dotyczącym rozbudowy istniejącego tam od 40 lat składowiska. Opisywaliśmy wydarzenia z początku marca, kiedy to najbliżsi sąsiedzi wysypiska przyszli na sesję, prosząc o zdjęcie uchwały i konsultacje w tej sprawie. Wówczas to umówiono się na spotkanie z mieszkańcami wsi, które odbyło się w miniony wtorek, w wołomińskim urzędzie miasta. Niestety, nie rozwiało ono wątpliwości przybyłych, a brak przygotowania władz na rzeczową dyskusję jeszcze bardziej rozsierdził mieszkańców.(…)
Nieufność wobec słów włodarzy gminy nie dziwi, zważywszy na przedwyborcze obietnice, składane przez ówczesnego kandydata Ryszarda Madziara, dotyczące wygaszenia wysypiska i stworzenia na górze w Lipinach stoku narciarskiego i raju dla paralotniarzy. Część z mieszkańców trzymała program wyborczy dzisiejszego burmistrza w dłoniach, informując, że to przede wszystkim plany zamknięcia wysypiska przekonały ich do kupienia ziemi i wybudowania domu w Lipinach Starych. O tym, że próbuje się ich wprowadzić w błąd, dało się wyczuć tego popołudnia raz jeszcze – przy okazji omawiania planów utworzenia w ich wsi Regionalnej Instalacji Przetwarzania Odpadów Komunalnych (RIPOK). Jak dowiedzieli się zebrani, śmieci nadal będą zwożone na działkę w Lipinach z dwóch zasadniczych powodów: ponieważ MZO nie ma innej lokalizacji, a poza tym RIPOK musi powstać w gminie i nie ma innego wyjścia. – To nie Wołomin, ani siedzący tu burmistrz, ani nikt z was nie wymyślił RIPOKów. RIPOKi zostały wprowadzone z dnia na dzień. Po co? Nikt nie wie. Niestety, zmieszane odpady komunalne muszą trafić do Regionalnej Instalacji Przetwarzania Odpadów. Ponieważ jak państwo wiecie, wołomińskie instalacje istnieją od dawna, zostały przez marszałka województwa mazowieckiego wskazane jako instalacje zastępcze na razie, ale z założenia RIPOKi. Wiąże się to z tym, że nie można już składować zmieszanych odpadów komunalnych. Należy zastosować taką technologię przetwarzania odpadów, by powstał z tego materiał możliwy do zagospodarowania (papier, plastik, szkło, metal) oraz powstał stabilizat, czyli kompost – tłumaczył prezes MZO. Z tego wywodu mieszkańcy zrozumieli jednoznacznie, że RIPOK w Wołominie jest koniecznością, a ponieważ bardzo dobrze przygotowali się do wtorkowej dyskusji, mieszkanka Lipin Starych zapytała wprost: – Panie burmistrzu, czy to znaczy, że pan marszałek, albo premier narzucił nam ten RIPOK, czy raczej gmina starała się o statut tego składowiska?
- Faktem jest, że Miejski Zakład Oczyszczania: należąca do gminy i zatrudniająca ponad 100 osób spółka, podjęła starania by mogła dalej funkcjonować. Skoro zajmują się przetwarzaniem i zagospodarowaniem odpadów, a robią to RIPOKi, zatem spółka podjęła staranie, i bardzo dobrze, po to, by mogła dalej funkcjonować – przyznał wiceburmistrz Wołomina Sylwester Jagodziński. Ta wypowiedź poruszyła mieszkańców, dlatego nie zaprzestawali dalszych, dociekliwych pytań.
Jak pisaliśmy w poprzednich wydaniach WP, mieszkańcy Lipin Starych czują się oszukani także z innego powodu:
Więcej na łamach gazety.