Czy naprawdę trzeba było postawić w mini-parku przy szpitalu stację uzdatniania wody? Z takim pytaniem zwróciła się do dyrektora szpitala w Wołominie radna powiatowa Izabela Dziewiątkowska. Przy okazji poruszono też temat nasadzeń, które mają upiększyć teren wokół placówki.
– Czy ta stacja uzdatniania była wcześniej zaplanowana w tym miejscu, czy tam było jedyne miejsce? Bo zniszczony jest ten park, który był takim miejscem, gdzie sobie pacjenci wychodzili, siadali na ławeczkach. Trochę miejsca zajęło, trochę zepsuło ogólny wygląd. W moim odczuciu ta stacja uzdatniania powinna być schowana gdzieś dalej – oceniła radna, zwracając się w stronę dyrektora szpitala.
– Mam takie poczucie, że część rzeczy jest taka trochę odziedziczona, więc tak bardzo nie miałem wpływu na to, czy stacja jest trochę w lewo, czy trochę w prawo, nawet nie znam do końca historii, dlaczego akurat tam. Z tego co wiem, nawet jeżeli, to były jakieś drzewa pojedyncze tam wycięte… To stacja uzdatniania wody, na którą nikt nie patrzy, dopóki ta woda w kranie jest w takim kolorze, jakiego byśmy oczekiwali. A szpital musimy zabezpieczyć także w zasoby wody, które wystarczą przynajmniej na kilkanaście godzin, na kilka dni takiej indywidualnej pracy w zależności od zużycia. Większość tego typu instalacji w tamtym obszarze wynika z tego faktu, że mamy heliport. I heliport jest bardzo istotną częścią, jeżeli chodzi o jakiekolwiek budowle, jakiekolwiek zabudowania w okolicy. Jeszcze z ciekawości zobaczę, z czego dokładnie wynikała lokalizacja stacji uzdatniania wody, ale moim zdaniem heliport plus podłączenia, to musiało być stosunkowo blisko poprzedniej starej stacji – wyjaśnił dyr. Gołaszewski, dodając: (…)
Cały artykuł przeczytasz na łamach Wieści.
https://www.egazety.pl/marpan/e-wydanie-wiesci-podwarszawskie.html
http://www.e-kiosk.pl/index.php?page=titleissues&id_title=154563









