Rzeźba może być opowieścią i zaproszeniem do refleksji

0

Magdalena Karłowicz tworzy sztukę, która nie pozwala na obojętność. Jej rzeźby zdobią przestrzeń publiczną Radzymina, Wołomina, Dąbrówki czy Klembowa. Mieszkająca w Dąbrówce artystka z sukcesem łączy wymagającą pracę warsztatową z misją kuratorską i edukacyjną. W rozmowie z Eweliną Dzięcioł opowiedziała m.in. o procesie twórczym i inspiracjach jakie towarzysza jej przy pracy.

Rzeźba to sztuka wymagająca siły i cierpliwości. Który moment procesu twórczego jest dla Pani najbardziej interesujący i daje najwięcej satysfakcji?

– Bardzo lubię moment wymyślania, kreowania, szukania pomysłu, ale jednak najwięcej satysfakcji daje mi sam proces tworzenia – to ciągłe poszukiwanie. Zależy oczywiście od techniki, ale rzeźba jako dziedzina jest często rozłożona na wiele etapów, również tych bardziej technicznych. Kiedy wykonuję rzeźbę w glinie, najpierw trzeba przygotować odpowiednią konstrukcję z metalu. Sam etap pracy w glinie jest dla mnie zdecydowanie najprzyjemniejszy. To wtedy forma powstaje, zmienia się, można ją cały czas poprawiać, szukać właściwego kształtu i wyrazu. Ten moment jest bardzo twórczy i daje mi najwięcej swobody i radości. Później przychodzi proces odlewania – czy to w gipsie, czy w brązie – i cała związana z tym praca techniczna. To zdecydowanie nie jest mój ulubiony etap. Wymaga dużego skupienia, dobrej organizacji, a bardzo często również pomocy innych osób. To etap gdzie równie ważna jest siła fizyczna. Ale taka właśnie jest rzeźba – to praca wieloetapowa i trzeba to zaakceptować. Nie wszystko jest w niej wyłącznie kreacją. Jest też dużo pracy fizycznej, technicznej i organizacyjnej. Dla mnie jednak najważniejsze pozostaje to, co dzieje się podczas samego tworzenia – moment, kiedy można szukać, zmieniać i obserwować, jak pomysł zaczyna nabierać konkretnej formy.

 W przestrzeni publicznej, nie tylko powiatu wołomińskiego, można znaleźć kilka Pani rzeźb m.in. rzeźbę Hutnika w Wołominie, Cypriana Kamila Norwida w Dąbrówce czy Eleonorę Czartoryską w Radzyminie. Za każdą z tych prac stoi osobna historia, ale czy któraś z nich ma dla Pani wyjątkowe znaczenie?

– Każdej z tych rzeźb poświęciłam wiele czasu, przygotowań i pracy, dlatego wszystkie dobrze wspominam. Każda z nich miała oczywiście pełnić określoną funkcję – być upamiętnieniem konkretnej osoby. Miała też wyznaczoną przestrzeń, w której miała się znaleźć, a to wszystko wpływa zarówno na projekt, jak i późniejszą realizację. Szczególnie bliski jest mi Norwid, który stoi w Dąbrówce, również dlatego, że sama tam mieszkam. Norwid to wyjątkowa postać – wspaniały artysta i wielki twórca. Szukałam pomysłu, jak w rzeźbie odnieść się zarówno do jego życia, jak i twórczości. Bardzo się cieszę, że udało się ten pomnik zrealizować. Wyrzeźbiłam również popiersie Norwida, które znajduje się w Pałacu w Chrzęsnem, a za kilka dni zostanie odsłonięte kolejne popiersie, które miałam przyjemność wykonać dla Liceum Ogólnokształcącego im. C. K. Norwida w Radzyminie. To dla mnie bardzo miłe, że tych realizacji związanych z Norwidem jest kilka i że każda jest zupełnie inna.

Eleonora Czartoryska – Park Eleonory Czartoryskiej w Radzyminie.

Bardzo przyjemnie rzeźbiło mi się również Eleonorę Czartoryską. Zdecydowana większość realizacji upamiętniających, które wykonuję, dotyczy mężczyzn, dlatego zawsze szczególnie cieszę się, kiedy mogę stworzyć rzeźbę upamiętniającą kobietę. W przypadku Eleonory była to dla mnie ciekawa i satysfakcjonująca praca. Ale najbardziej interesujące jest chyba to, co dzieje się z tą rzeźbą już po jej ustawieniu. Mam wrażenie, że Eleonora stała się częścią miasta i zaczęła żyć swoim własnym życiem. Ludzie wieszają jej korale, zakładają czapki, bransoletki. To bardzo miłe, ale też ciekawe dla mnie jako rzeźbiarki. Pokazuje, że mieszkańcy zaczęli tę rzeźbę traktować trochę jak „swoją” i że stała się ona częścią codziennej przestrzeni miasta. To chyba jeden z najciekawszych momentów w pracy nad rzeźbą w przestrzeni publicznej – kiedy przestaje być już tylko moją pracą, a zaczyna funkcjonować wśród ludzi.

„Hutnik” – skwer przed Miejskim Domem Kultury w Wołominie.

Hutnik w Wołominie jest z kolei zupełnie inną realizacją. To rzeźba związana z historią i tożsamością miasta, z jego przemysłową przeszłością i ludźmi, którzy przez lata byli częścią wołomińskich zakładów. Cieszę się, że mogłam poprzez tę pracę nawiązać do tego ważnego fragmentu historii Wołomina. Pomnik Hutnika jest również bardzo dobrym przykładem tego, jak można stworzyć wokół rzeźby całościowe miejsce. Inwestor pochylił się nie tylko nad samą rzeźbą, ale również nad przestrzenią, która ją otacza – nad jej uporządkowaniem, zagospodarowaniem i stworzeniem miejsca przyjaznego dla odbiorcy. Dzięki temu rzeźba nie jest jedynie obiektem ustawionym w przestrzeni, ale staje się częścią większej całości. To dla mnie bardzo dobry przykład współpracy i pokazania, że efekt końcowy zależy nie tylko od samego dzieła, ale również od tego, w jakiej przestrzeni ono funkcjonuje.

Aktualnie tworzy Pani popiersie upamiętniające Marię Teresę Bartnik ps. „Diana” – harcerkę i łączniczkę Batalionu „Parasol”. Proszę nam trochę opowiedzieć jak wygląda proces twórczy tej rzeźby i na jakim jest on etapie.

Generał Franciszek Żymirski – Klembów.

– Ta realizacja jest dla mnie szczególna. To bardzo smutna historia, ponieważ bohaterka upamiętnienia, Maria Teresa Bartnik, zginęła w Powstaniu Warszawskim, mając zaledwie 13 lat. Cały czas towarzyszyła mi myśl, że przedstawiam dziewczynkę, która właściwie dopiero zaczynała swoje życie. Zależało mi więc, aby rzeźba była pełna powagi i dostojeństwa, ale jednocześnie niosła w sobie tę niezwykłą delikatność i kruchość dzieciństwa, które zostało tak tragicznie przerwane. Bardzo ważny był dla mnie wyraz twarzy Marii. Chciałam zachować w nim coś dziecięcego, żeby patrząc na tę postać, nie widzieć wyłącznie bohaterki czy symbolu patriotyzmu, ale przede wszystkim młodą dziewczynę. Myślę, że właśnie to zestawienie – młodzieńczej twarzy i świadomości tego, jak wielką odwagą musiała się wykazać – może być dla odbiorcy najbardziej poruszające. Przy cokole znajdzie się również rzeźba misia. Jest to symbol dzieciństwa, które Maria i wiele innych dzieci jej pokolenia musiały utracić. Praca nad rzeźbą jest już na zaawansowanym etapie. Po zaakceptowaniu projektu mogłam rozpocząć jej realizację i dziś popiersie jest już w odlewni. Przede mną jeszcze przygotowanie cokołu i montaż.

W Pani pracy ważne miejsce mają również plenery rzeźbiarskie i ceramiczne. Czy tworzenie w otoczeniu natury i innych twórców daje większe korzyści i satysfakcję niż działanie w zaciszu pracowni?

– To są właściwie dwa odrębne światy. Praca sam na sam z rzeźbą wymaga skupienia i pozwala wejść głębiej w cały proces twórczy. Dla mnie ta droga, poszukiwanie i samo tworzenie są czasami równie ważne, a nawet ważniejsze niż efekt końcowy. Bardzo lubię tę pracę w skupieniu i ciszy. Mam też szczęście, że tuż za płotem mam piękny las, więc na co dzień mogę żyć i pracować blisko natury. Bardzo cenię sobie ciszę tego miejsca i możliwość pracy w takim otoczeniu. Plenery są natomiast czymś wyjątkowym. W tym roku miałam okazję uczestniczyć w bardzo różnorodnych wydarzeniach – plenerze rysunkowym w Bułgarii, plenerze Land Artu w Toruniu oraz plenerze ceramicznym w naszym powiecie, w Pałacu w Chrzęsnem. Każdy z nich odbywał się w zupełnie innych, ale zawsze pięknych okolicznościach. Najcenniejsze są dla mnie jednak spotkania z ludźmi i innymi artystami. Wspaniale jest móc obserwować ich przy pracy, poznawać ich sposoby tworzenia, wymieniać się doświadczeniami, ale też po prostu razem pobyć i porozmawiać. Na plenerach często spotykają się osoby, które wcześniej się nie znały, a mimo to bardzo szybko okazuje się, jak wiele je łączy – nie tylko wspólna pasja, ale też podobna wrażliwość i sposób patrzenia na świat. Tam zawsze jest dużo emocji i rozmów. Powstają relacje, które później owocują kolejnymi spotkaniami, projektami i współpracą. Dlatego nie powiedziałabym, że plenery dają mi więcej satysfakcji niż praca w pracowni. One po prostu dają coś zupełnie innego. Jedno i drugie jest mi potrzebne.

Czterech Wieszczy – Biblioteka Publiczna w Radzyminie.

Jaki jest Pani największy, jeszcze niezrealizowany projekt marzeń?

– Jeśli chodzi o rzeźbę w przestrzeni publicznej, chciałabym kiedyś zrealizować projekt, który nie byłby związany wyłącznie z upamiętnieniem konkretnej osoby czy wydarzenia. Rzeźba w przestrzeni publicznej może opowiadać również o emocjach, o relacjach, o człowieku – może być pewną opowieścią albo zaproszeniem do refleksji. Marzyłaby mi się właśnie taka realizacja, która nie wskazuje jednej konkretnej postaci czy historii, ale skłania do zatrzymania się i zastanowienia nad człowiekiem w bardziej uniwersalnym znaczeniu. Myślę, że przestrzeń publiczna daje ogromne możliwości, żeby poprzez sztukę opowiadać o tym, co jest bliskie nam wszystkim.

Jak widzi Pani przyszłość tradycyjnej rzeźby w świecie, który coraz bardziej podąża w stronę sztuki cyfrowej i AI?

– Rzeźba będzie się zmieniać, tak jak zmienia się każda dziedzina naszego życia. Możliwości technologiczne stale się rozwijają. Dzisiaj projekt może stworzyć sztuczna inteligencja, a maszyna może go później wydrukować czy nawet wyciąć w kamieniu. Technologia może ułatwiać nam pracę i warto z tych możliwości korzystać. Jednocześnie ja nadal bardzo mocno wierzę w wartość pracy ludzkich rąk. Sama chętniej kupuję obraz namalowany przez człowieka niż wydrukowany, wybieram ceramikę wykonaną w małej pracowni czy manufakturze zamiast produkowanej masowo. Lubię mieć świadomość, że za przedmiotem stoi czyjaś praca, czas, doświadczenie i wrażliwość. Myślę, że technologia będzie coraz bardziej obecna w sztuce, ale to nie oznacza, że rękodzieło czy tradycyjne techniki stracą znaczenie. Ostatecznie mamy wpływ na to, czym się otaczamy i jakie wybory podejmujemy. Warto więc korzystać z nowych możliwości, ale jednocześnie świadomie kształtować swoje otoczenie – w zgodzie ze sobą i z tym, co jest dla nas ważne.

Dziękuję za rozmowę

Nadal brak konkretów

1

W ubiegłym tygodniu odbyło się posiedzenie Komisji Ochrony Środowiska Rady Miejskiej w Wołominie, które w całości zostało poświęcone tematowi składowiska nielegalnych odpadów niebezpiecznych, znajdującego się przy ul. Łukasiewicza 11.

W gronie uczestników tego spotkania znaleźli się oprócz wołomińskich radnych również przedstawiciele administracji rządowej i samorządowej, służb mundurowych, instytucji ochrony środowiska, przedsiębiorstw oraz organizacji społecznych. W posiedzeniu uczestniczyli m.in. Anna Brzezińska – członkini Zarządu Województwa Mazowieckiego, wicewojewoda mazowiecki Robert Sitnik, burmistrz Wołomina Elżbieta Radwan, radny Sejmiku Województwa Mazowieckiego Igor Sulich, zastępca dyrektora Departamentu Gospodarki Odpadami w Ministerstwie Klimatu i Środowiska Łukasz Turowski, dyrektor Departamentu Gospodarki Odpadami, Emisji i Pozwoleń Zintegrowanych Urzędu Marszałkowskiego Województwa Mazowieckiego Marcin Podgórski, zastępca Mazowieckiego Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska Marta Wojtaczka, kpt. Bartosz Błachnio z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Wołominie, mł. insp. Andrzej Oleksiak – I zastępca Komendanta Powiatowego Policji w Wołominie, naczelnik Wydziału Ochrony Środowiska Starostwa Powiatowego w Wołominie Tomasz Gumkowski, Bogdan Domagała z DJCHEM CHEMICALS POLAND S.A., członkowie Stowarzyszenia Zrównoważone Jutro, przedstawiciele rad sołeckich Duczki i Zagościniec.

Co zadziało się po czterech miesiącach?

Rozpoczynając dyskusję, przewodnicząca Komisji Ochrony Środowiska Monika Dubow odwołała się do poprzedniego posiedzenia komisji, które odbyło się w maju. Wskazała, że spotkanie to było związane z unieważnieniem przetargu na likwidację składowiska. Następnego dnia odbyło się posiedzenie u wojewody, podczas którego pojawiła się informacja o planowanym znalezieniu środków na zabezpieczenie problematycznego terenu. – Ja bym poprosiła o informację, jak się zmienił stan składowiska od 11 maja, czyli od czterech miesięcy. Czy są jakieś nowe wycieki, rozszczelnienia, uszkodzenia? Czy są pojemniki, których stan można określić jako krytyczny? Jak często dochodzi do uwalniania substancji do powietrza, gruntu albo wód? I czy obecne doraźne zabezpieczenia są wystarczające, jeżeli odpady mają pozostawać na tym miejscu przez kolejne miesiące? Kto odpowiada za trwałe zabezpieczenie stwierdzonych wycieków? – pytała na wstępie. W odpowiedzi przedstawiciele WIOŚ poinformowali, że od maja inspektorzy pojawiali się na terenie składowiska co najmniej dwa razy w tygodniu, natomiast w okresach upałów kontrole odbywały się codziennie. W tym czasie odnotowano kilka wycieków z różnych zbiorników. Zaznaczono, że trudno przewidzieć, kiedy i jak często będą występować kolejne takie zdarzenia, ponieważ pojemniki znajdują się na terenie składowiska od dawna, a upływ czasu wpływa na ich stan techniczny. Na pytanie o to, czy niektóre zbiorniki można określić jako będące w stanie krytycznym, odpowiedziano, że prawdopodobnie część z nich znajduje się w takim stanie, jednak na bieżąco są one zabezpieczane przez straż pożarną, przy udziale inspektorów ochrony środowiska. W przypadku wycieku stosowany jest sorbent, który ma ograniczyć rozprzestrzenianie się substancji. Jeżeli pojemnik jest na tyle uszkodzony, że wyciek może się utrzymywać, substancja jest w miarę możliwości przelewana do innego, znajdującego się na składowisku pustego pojemnika, który jest w lepszym stanie technicznym. (…)

Cały artykuł przeczytasz na łamach Wieści.

https://www.egazety.pl/marpan/e-wydanie-wiesci-podwarszawskie.html

http://www.e-kiosk.pl/index.php?page=titleissues&id_title=154563

Zdążą do grudnia?

0

Co z budową miejskiej toalety publicznej, która ma stanąć w centrum Wołomina, nieopodal przystanku kolejowego? Planowany termin zakończenia umowy ustalono na 15 grudnia 2026 r. Jak się dowiedzieliśmy, po uzyskaniu warunków technicznych dla przyłączy wodno-kanalizacyjnych oraz opracowaniu dokumentacji projektowej w tym zakresie stwierdzono konieczność doprecyzowania wcześniej przyjętych założeń. Na etapie wstępnych ustaleń zakładano możliwość wykorzystania istniejącej infrastruktury technicznej, jednak w toku prac projektowych ustalono, że niezbędne jest wykonanie nowych przyłączy wodno-kanalizacyjnych. (…)

Cały artykuł przeczytasz na łamach Wieści.

https://www.egazety.pl/marpan/e-wydanie-wiesci-podwarszawskie.html

http://www.e-kiosk.pl/index.php?page=titleissues&id_title=154563

Dlaczego budowa stoi?

0

Terminów rozpoczęcia i zakończenia przebudowy mostu na rzece Rządza w Załubicach było już wiele, a mieszkańcy wciąż nie widzą ekipy na placu budowy. O nowe wieści w tej sprawie zapytali burmistrza Radzymina radni z tego okręgu, ale tym razem włodarz zaskoczył odpowiedzią. – Szanowni państwo, ja jeszcze raz powiem: Most jest inwestycją powiatową. Gmina zakończyła swoje dwie inwestycje w pobliżu rzeki, czyli wodociąg i ścieżkę rowerową. Poprzednio, jak państwo czy mieszkańcy mnie o to pytali, przekazywałem informacje uzyskiwane u źródła, w powiecie. Te informacje później nie potwierdzają się w faktach, więc ja nie chcę przekazywać państwu tych informacji, bo nie chcę zaniechać odpowiedzialności. Później mieszkańcy nie pamiętają już tego elementu, w którym mówię, że przekazuję informacje z powiatu, tylko mówią, że burmistrz powiedział, a most się nie buduje. Nie przekazuję więc informacji, jest to inwestycja powiatowa. Nie wiem, kiedy rozpoczną się prace. Jak powiat poinformuje o wdrożeniu nowej organizacji ruchu, wtedy będziemy mieli pewność, że te prace się rozpoczynają – odpowiedział zaskoczonym radnym burmistrz Krzysztof Chaciński. (…)

Cały artykuł przeczytasz na łamach Wieści.

https://www.egazety.pl/marpan/e-wydanie-wiesci-podwarszawskie.html

http://www.e-kiosk.pl/index.php?page=titleissues&id_title=154563

Kolejny park zmienia oblicze

0

Ta przebudowa stanowi końcowy etap projektu „Rewitalizacja zabytkowego śródmieścia Radzymina”. Mowa o Parku na Placu Wolności z pomnikiem W. Witosa, na którym pojawi się m.in. plac zabaw i więcej alejek. Radzymin właśnie ogłosił przetarg.

Jak informuje nas urząd miasta, celem przedsięwzięcia jest stworzenie atrakcyjnej, zielonej i przyjaznej mieszkańcom przestrzeni, przy jednoczesnym zachowaniu historycznego charakteru tego miejsca. Efekt przeprowadzonych prac mieszkańcy będą mogli zobaczyć już wiosną 2027 roku.

Co się zmieni w tym miejscu?

Jednym z najważniejszych elementów projektu będzie uporządkowanie przestrzeni wokół Dębu Niepodległości – pomnika przyrody liczącego około 100 lat. Zostanie zmieniony układ części alejek, dzięki czemu wokół drzewa powstanie więcej zielonej przestrzeni. Zieleniec wokół dębu będzie miał charakterystyczny kształt oka, co stanowi nawiązanie do herbu Radzymina.

Ważnym elementem nowego zagospodarowania będzie (…)

Cały artykuł przeczytasz na łamach Wieści.

https://www.egazety.pl/marpan/e-wydanie-wiesci-podwarszawskie.html

http://www.e-kiosk.pl/index.php?page=titleissues&id_title=154563

Nie wszystkich ucieszą nowe plany gmin

0
default

O zagrożeniach związanych z tworzonymi Planami Ogólnymi, przyszłorocznych inwestycjach w gminie oraz korzyściach związanych z przygotowywaną Kartą Mieszkańca z wójtem gminy Dąbrówka Zenonem Zadróżnym rozmawia red. Julita Mazur.

Nowy obowiązek na polskie gminy spadł w 2023 roku, a chodzi o konieczność stworzenia Planów Ogólnych, które co do zasady mają uporządkować sposób zagospodarowania przestrzeni i wskazać, gdzie w przyszłości można budować domy, osiedla, zakłady przemysłowe i drogi. Kiedy poznamy projekt takiego planu w gminie Dąbrówka?

– Projekt jest już prawie gotowy, więc niedługo będziemy kończyć prace. Muszę jednak przyznać, że u nas Plany Ogólne nie przyniosą wiele dobrego.

Dlaczego?

– No bo tak naprawdę tereny budowlane pozostaną tam, gdzie są, a w niektórych miejscach istnieje nawet ryzyko, że zostaną zawężone. Jako gmina mamy ogromny problem z wyznaczonymi przed laty terenami zalewowymi, których zasięg, moim zdaniem, określono na wyrost. Może to znacznie utrudnić życie naszym mieszkańcom.

Wystosowaliśmy w ubiegłym roku apel do Wód Polskich, wojewody, premiera i Sejmu o ponowne przeanalizowanie zasięgu terenów zalewowych. U nas jest to bardzo duży problem, który uwidacznia się zwłaszcza teraz, w czasie tworzenia Planów Ogólnych. Taki sam problem ma wiele gmin, w tym np. gmina Zabrodzie czy gmina Wyszków. Niestety uzgodnienie planu ogólnego w zakresie tzw. terenów zalewowych z Wodami Polskimi jest wymagane i wydawane w formie obowiązującej decyzji.

U nas jest to bardzo ważny problem. Prace na Bugu nie są kontynuowane, bo nawet jeśli Wody Polskie chcą coś zrobić, są blokowane – najpierw przez Regionalny Inspektorat Środowiska, a teraz już przez Generalny. Projekt przygotowywany od dwóch lat przewidywał wykonanie koryta spławnego na Bugu, co zatrzymałoby zalania, ale sprawę przejął Generalny Inspektorat i temat całkowicie stanął.

Jak widać państwo nie działa w kierunku rozwiązania problemu podtopień, które są ewidentnie wynikiem powstania zalewu i wypłycania Bugu. A ludzie ponoszą w związku z tym bardzo duże straty, bo tereny, które świetnie nadawałyby się pod zabudowę, zostały wyznaczone jako zalewowe. Tymczasem tak naprawdę od 1979 roku nie było tam żadnej wody. Niektóre miejscowości, na przykład Cisie, nawet nie graniczą z Bugiem, a niemal w całości znajdują się na terenie zalewowym. Ale nie tylko Cisie, bo mamy też Kuligów, Stasiopole, Ślężany, w dużej mierze Kowalichę, Marianów, Dręszew… Więc takich miejscowości jest u nas dużo.

Dlatego u nas, nie wiem, czy w jakiejkolwiek innej gminie, Plany Ogólne nic dobrego nie przyniosą. Dotychczas mieliśmy tereny, które określaliśmy w planach miejscowych, i można było je uzupełniać warunkami zabudowy, których wydawaliśmy około 100 rocznie.(…)

Cały artykuł przeczytasz na łamach Wieści.

https://www.egazety.pl/marpan/e-wydanie-wiesci-podwarszawskie.html

http://www.e-kiosk.pl/index.php?page=titleissues&id_title=154563

Informacje z Mazowsza

0

Czerniak oka i promieniowanie UV. Dlaczego profilaktyka ma znaczenie?

0
Fot. arch. UMWM

Choć to lato wydaje się oczywistym okresem, kiedy powinniśmy szczególnie dbać o ochronę przeciwsłoneczną, przed szkodliwymi skutkami promieniowania należy chronić się przez cały rok. Co roku w Polsce rozpoznaje się około 300–400 nowych przypadków zachorowań na czerniaka oka. Dlatego tak ważna jest odpowiednia ochrona i profilaktyka. Warto także wziąć udział w bezpłatnych badaniach przesiewowych organizowanych przez samorząd województwa mazowieckiego w ramach akcji „Dobry wzrok Mazowszan”.

Co to jest czerniak oka?

– Czerniak błony naczyniowej oka jest najczęstszym pierwotnym nowotworem złośliwym gałki ocznej u osób dorosłych, choć jednocześnie należy do chorób rzadkich – wskazuje prof. Agnieszka Kamińska, kierownik Katedry Okulistyki Collegium Medicum UKSW, ordynator Oddziału Okulistycznego w Międzyleskim Szpitalu Specjalistycznym w Warszawie, wojewódzki konsultant w dziedzinie okulistyki dla województwa mazowieckiego. – W Polsce rozpoznaje się około 300–400 nowych przypadków rocznie. Błona naczyniowa składa się z trzech części: tęczówki, ciała rzęskowego i naczyniówki. Najczęściej nowotwór rozwija się właśnie w naczyniówce położonej w tylnej części oka.

We wczesnym stadium czerniak często przebiega bezobjawowo i bywa wykrywany przypadkiem w trakcie rutynowego badania okulistycznego. Jeśli pojawią się objawy, są to:

  • pogorszenie ostrości wzroku,
  • błyski lub mroczki przed oczami,
  • ubytki w polu widzenia,
  • zniekształcenia obrazu,
  • rzadziej ból oka lub widoczna zmiana w obrębie tęczówki,

Każda nagła zmiana wymaga pilnej konsultacji okulistycznej.

Jak się chronić?

Warto zadbać o to, by nasze okulary przeciwsłoneczne były naprawdę dobrej jakości – to znaczy, by zapewniały pełną ochronę przeciw promieniowaniu UV-A i UV-B. Jak podkreśla prof. Agnieszka Kamińska, jest to ważny element profilaktyki. Badania sugerują, że promieniowanie UV może odgrywać pewną rolę w rozwoju tej choroby, obok takich czynników jak jasna tęczówka, jasna karnacja, wiek czy długotrwała ekspozycja zawodowa lub środowiskowa na promieniowanie słoneczne.

Sposób leczenia

W wielu przypadkach możliwe jest leczenie oszczędzające gałkę oczną. Sposób leczenia zależy od wielkości i umiejscowienia guza oraz ogólnego stanu zdrowia pacjenta. – Najczęściej stosowaną metodą jest brachyterapia polegająca na czasowym przyszyciu do ściany gałki ocznej specjalnej płytki promieniotwórczej, która precyzyjnie napromienia guz – tłumaczy prof. Agnieszka Kamińska. – W wybranych przypadkach wykorzystuje się również protonoterapię lub inne metody radioterapii.

Usunięcie gałki ocznej może być konieczne dopiero wtedy, kiedy guz jest bardzo duży lub leczenie oszczędzające nie jest już możliwe.

Ostateczny efekt leczenia zależy przede wszystkim od wielkości i lokalizacji guza oraz od momentu jego wykrycia. Im wcześniej choroba zostanie rozpoznana, tym większe są możliwości zastosowania leczenia oszczędzającego. – Dlatego tak istotne są regularne badania okulistyczne i szybka diagnostyka w przypadku pojawienia się niepokojących objawów – podkreśla pani profesor.

Podstawą profilaktyki są regularne badania obejmujące:

  • ocenę ostrości wzroku,
  • pomiar ciśnienia wewnątrzgałkowego,
  • biomikroskopię przedniego odcinka oka,
  • badania dna oka po rozszerzeniu źrenicy,
  • ultrasonografię gałki ocznej (USG),
  • optyczną koherentną tomografię (OCT) – gdy istnieją wskazania.

Wczesne wykrycie czerniaka oka zwiększa szanse na skuteczne leczenie i zachowanie widzenia – zaznacza prof. Agnieszka Kamińska. – Dlatego regularne kontrole okulistyczne powinny być stałym elementem profilaktyki u dorosłych.

Dobry wzrok Mazowszan

Do profilaktyki w zakresie chorób oczu zachęca także samorząd województwa mazowieckiego. W tym roku już po raz trzeci jest realizowany program „Dobry wzrok Mazowszan”, w ramach którego można bezpłatnie skorzystać z badań przesiewowych pod okiem specjalistów.

Nasz program jest realizowany w wielu mazowieckich miastach, tak by jak najwięcej mieszkańców mogło bezpłatnie przebadać wzrok. Tylko w tym roku skorzystało z niego już 500 osób. W ramach zeszłorocznej edycji przebadaliśmy 1400 osób, spośród których ponad 300 zostało skierowanych do szerszej diagnostyki – podsumowuje Anna Brzezińska, członkini zarządu województwa mazowieckiego.

Fot. Tomasz Słupski

Akcja „Dobry wzrok Mazowszan” jest skierowana do wszystkich dorosłych mieszkańców Mazowsza. Badania są wykonywane przez kadrę Oddziału Okulistyki Międzyleskiego Szpitala Specjalistycznego w Warszawie. Placówka użycza też najwyższej klasy sprzęt medyczny.

– Badania wykonane z użyciem nowoczesnego sprzętu pozwalają na wykrycie wielu chorób, w tym nowotworów narządu wzroku. Wśród nich jest czerniak, na którego coraz częściej chorują także mieszkańcy Mazowsza. Mamy nadzieję, że badania pomogą uratować czyjeś życie. W tym roku w ramach program „Dobry wzrok Mazowszan” zaplanowaliśmy w sumie osiem spotkań na terenie całego regionu. Przed nami jeszcze cztery – mówi marszałek Adam Struzik.

W tym roku swój wzrok będzie jeszcze można sprawdzić: 19 września w Garwolinie, 17 października w Jońcu, 14 listopada w Łącku i 28 listopada w Szydłowcu.

Umowa podpisana, można działać

1

W miniony poniedziałek podpisano umowę na przekazanie wielomilionowego dofinansowania na rewitalizację Placu 3 Maja i kamienicy przy ul. Kościelnej 42 w Wołominie. Środki na ten cel pochodzą z programu Fundusze Europejskie dla Mazowsza 2021-2027 (7 105 470,44 zł) oraz Budżetu Państwa (4 973 829,30 zł)., a uroczystego podpisania umowy dokonały burmistrz Elżbieta Radwan i członkini zarządu województwa mazowieckiego Anna Brzezińska.

– Przed Wołominem duża i ważna inwestycja, na którą czekają mieszkańcy. Plac 3 Maja stanie się nowoczesną, funkcjonalną, a przede wszystkim zieloną przestrzenią sprzyjającą integracji i wspólnemu spędzaniu czasu na przykład podczas imprez miejskich czy jarmarków. Jest też dobra wiadomość dla lokatorów kamienicy przy ul. Kościelnej 34. Budynek przejdzie remont i termomodernizację – mówiła Anna Brzezińska. – Remont kamienicy przy ul. Kościelnej 34 to przede wszystkim poprawa warunków życia mieszkańców. Budynek będzie nie tylko ładniejszy, ale przede wszystkim cieplejszy, bardziej komfortowy i tańszy w utrzymaniu – dodał Igor Sulich, radny województwa mazowieckiego. (…)

Cały tekst przeczytasz na łamach Wieści.

https://www.egazety.pl/marpan/e-wydanie-wiesci-podwarszawskie.html

http://www.e-kiosk.pl/index.php?page=titleissues&id_title=154563

Spór o Przedsiębiorstwo Komunalne

0

Podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej w Wołominie odbyła się dyskusja dotycząca projektu uchwały w sprawie podwyższenia kapitału zakładowego Przedsiębiorstwa Komunalnego. Prezes spółki Adam Jaczewski zwrócił się do radnych z prośbą o przeznaczenie na ten cel 396 tys. zł z gminnego budżetu. Jak zaznaczał, środki te miały zostać wykorzystane na remont i modernizację dwóch budynków komunalnych – przy ul. Wileńskiej 48, gdzie znajduje się 17 lokali, oraz przy ul. Mickiewicza 2, obejmującego 7 lokali.

W obu wspomnianych budynkach rozpoczęto już prace remontowe i termomodernizacyjne, na które do tej pory przeznaczono około 400 tys. zł. Wnioskowana kwota miała umożliwić przede wszystkim zmianę źródła ogrzewania i podłączenie budynków do miejskiej sieci ciepłowniczej. Zdaniem prezesa rozwiązanie to poprawiłoby warunki życia mieszkańców, ograniczając konieczność korzystania z tzw. kopciuchów.

Prezes odniósł się również do trudnej sytuacji finansowej Przedsiębiorstwa Komunalnego. Wyjaśnił, że wykazywana w sprawozdaniach strata w dużej mierze wynika ze specyfiki gospodarowania lokalami komunalnymi. – Lokale komunalne ze swojej specyfiki mają za zadanie pomóc ludziom, którzy mają trudniej, gorzej w swoich indywidualnych sytuacjach i o taką pomoc z punktu widzenia formalnego i prawnego mogą pomoc wnioskować. To jest jedna kwestia, tak dla zobrazowania, skąd ten dług w przedsiębiorstwie komunalnym. Szanowni Państwo, stawki czynszów, które mamy ustalone, nie są komercyjne, bo z założenia nie mogą być komercyjnymi. Czyli za generalnie podobne mieszkanie na rynku komercyjnym, jako wynajmujący byśmy mogli otrzymać około 2 tysięcy złotych. Przy lokalach komunalnych jest to kwota dziesięciokrotnie mniejsza, czyli około 200 złotych, czyli z założenia to nie jest interes, który jest komercyjny, który z założenia może przynosić dochód i pozwalać spółce na generowanie zysków. Druga sprawa to kwestia wypłacalności, jeżeli chodzi o naszych najemców. Mam na obecną chwilę złożonych ponad 400 pozwów o należności. Za tym każdym pozwem kryją się kwoty, które są możliwe do ściągnięcia i takie, które po przeprocedowaniu komorniczym należy umorzyć ze względu na stwierdzenie przez komornika nieściągalności. Drugą kwestią są postępowania eksmisyjne i takich pozwów na dzień dzisiejszy mam złożonych powyżej 140. Każde jest z imienia, nazwiska i każde jest indywidualne i za każdą sprawą stoją ludzie, ich trudne sytuacje. W wielu sytuacjach jest to oczywiście utrata dachu nad głową w zderzeniu z komercjalizacją, ale i z koniecznością tej pomocy, którą tutaj wszyscy jako miasto powinniśmy i zgodnie z ustawą nieść i świadczyć jako administrator wykonywać to zadanie. Dlatego w imieniu swoim i w imieniu mieszkańców tych dwóch budynków, zwracam się z prośbą o przeznaczenie celowo tej kwoty na remont tych dwóch budynków. Te pieniądze pozwolą tak naprawdę na uproszczenie mieszkańcom korzystania z lokali. Zlikwidujemy kopciuchy i pozwolimy w normalnych warunkach tym 24 lokalom zamieszkiwać i korzystać z nich w okresie zimowym – mówił Adam Jaczewski. (….)

Cały tekst przeczytasz na łamach Wieści.

https://www.egazety.pl/marpan/e-wydanie-wiesci-podwarszawskie.html

http://www.e-kiosk.pl/index.php?page=titleissues&id_title=154563