Odkrywamy tajemnice muzeum

0

Zwiedziliśmy obiekt w Ossowie z szefem tej placówki Marcinem Ołdakiem, który dla Wieści Podwarszawskich zdradza nieznane fakty związane z wystawą, opowiada o najciekawszych eksponatach Muzeum Bitwy Warszawskiej 1920, planach na przyszłość i nie tylko.

Prolog czyli pierwszy moduł wystawy

Na początku uderza nas instalacja filary. Czerwone filary napierające na filary białe. Czerwone grafiki symbolizują Rosję, białe to Polska. Opowiadają nam o tym, jak Rosja ponosiła klęski w I Wojnie Światowej, jak pogrążyła się w zamęcie rewolucji i wojny domowej i jak władzę objęli bolszewicy. Białe filary natomiast pokazują nam drogę do niepodległości od 1914 roku. Różne te drogi były, bo niektórzy, jak Piłsudski, początkowo u boku państw centralnych. Inni od początku u boku Ententy, ale przyszła upragniona niepodległość. Widzimy mundury polskie i bolszewickie, a w gablotach, bardzo ciekawe odznaki pamiątkowe. – Szczególnie chciałbym zwrócić uwagę na rzecz, którą mamy z Ossowa. Podkreślam, że spośród ponad 200 artefaktów jakie znajdują się na tej wystawie kilkanaście jest z Ossowa. Wybraliśmy najcenniejsze. Na przykład wyjątkowo ciekawa jest naszywka – emblemat naramienny Polskiej Siły Zbrojnej, tak zwana gwiazda Beselera. Amarantowa gwiazda, na niej Orzeł Biały – rok około 1916-17. Pochodzi z Instytucji Samorządowej Kultury w Ossowie, od której przejęliśmy zbiory jako Muzeum Wojska Polskiego. Nie da się również przejść obojętnie obok czapki i kurtki oficera drugiego pułku ułanów Legionów Polskich – opowiada nam Marcin Ołdak.

Galeria na schodach

Plakaty propagandowe pochodzą ze zbiorów Muzeum Wojska Polskiego i nie tylko, bo też z szeregu innych instytucji. Plakaty bolszewickie są wyjątkowo interesujące, ponieważ pokazują jak bolszewicy propagandowo próbowali przekazać swoje racje. Jest to bardzo ciekawe z historycznego punktu widzenia. Wchodząc w następną strefę, mamy niesamowitą rzecz – widzimy wielką mapę działań wojennych od Torunia do Góry Kalwarii. Jest to szkic z tamtego gorącego czasu sierpniowego, pokazujący sytuację z dnia 15 sierpnia 1920 roku. Opisano również plakaty propagandowe, każde słowo zostało przetłumaczone, jeżeli jest rosyjskie.
Na antresoli mamy efekt, który nazywamy nawałnicą. Słychać dźwięk sferyczny, który przypomina nam o nadchodzącej wojnie, nieuchronnej bitwie i jest to dźwięk huku armat, tętent końskich kopyt i miarowy krok żołnierski. W tej przestrzeni zaczynamy od tego, że bitwa z 1920 roku to nie jest pierwsza bitwa o Warszawę. To nie jest pierwszy atak Rosjan na stolicę Polski i omawiamy te próby z czasów insurekcji kościuszkowskiej – atak Suworowa. Z czasów powstania listopadowego – atak Dybicza, potem Paskiewicza.
Nieopodal widzimy wielką rzecz. – Zdradzę tajemnicę. Nie mogliśmy tu wjechać wózkiem widłowym, więc musieliśmy to wciągać ręcznie, siłą własnych mięśni z muzealnikami – mówi kierownik muzeum, wskazując na gigantyczną armatę polową De Bange kaliber 120 mm. Jest to francuskiej produkcji armata z końca XIX wieku używana na frontach I Wojny Światowej oraz na froncie wojny polsko-bolszewickiej. Zwiedzający robią sobie chętnie przy niej zdjęcia. Z tyłu towarzyszy nam ta sama armata, ale że tak powiem, w trakcie boju. Kolejne słynne zdjęcie jakie widzimy pochodzi z sierpnia 1920 roku. Jest na nim bohater amerykański – ciężki karabin maszynowy Browning Colt, również używany w czasie I Wojny Światowej, a tym samym w czasie wojny polsko-bolszewickiej. Dalej zgodnie z kierunkiem zwiedzania widzimy również artylerię ciężką, tak zwaną putiłówkę czyli rosyjską armatę polową 76 mm oraz lufę artylerii górskiej 100 mm, wyprodukowaną w zakładach Skody w Czechosłowacji.

Działania militarne

Mamy tutaj również projekcję multimedialną, na której wyświetlają się nam krok po kroku ważne wydarzenia w wojnie polsko-bolszewickiej. Rozpoczęła się ona w 1919 roku. Zimą w styczniu – lutym. Jest całe kalendarium do Bitwy Warszawskiej, towarzyszą nam informacje o polskim radiowym wywiadzie i jego roli w tej wojnie. Prezentowane są zabytki pochodzące z ekshumacji, mamy propagandową prasę bolszewicką. Możemy się przekonać jak to bolszewicy, często nawet w polskojęzycznych periodykach, promowali swoją ideologię. Pojazd pancerny. To jest absolutnie coś ciekawego.
Jeżdżąca replika ale na prawdziwym podwoziu – samochód, pancerny Ford FT B. Inżynier Tadeusz Tański wykorzystując amerykańskiego forda zbudował taki właśnie pojazd. Powstało 16 lub 17 sztuk. Zobaczmy jak klaustrofobicznie jest w środku. Spójrzmy jak niewiele widzieli będąc tam. Ten samochód jeździ i jest sprawny.
Muzeum prezentuje informacje o zbrodniach sowieckich, o czerwonym terrorze i o planie jaki bolszewicy przygotowali na atak na Polskę. Bitwa toczyła się na terenie 40 tysięcy kilometrów kwadratowych – to jest gigantyczny obszar – i składała się z wielu potyczek, bojów, większych i mniejszych. Ossów był jednym z wielu starć wojny, dla nas kluczowym, nie bez powodu to muzeum powstało właśnie tu i jest symbolem Bitwy Warszawskiej 1920 roku, symbolem boju pod Ossowem.

Przykładem wielkiego poświęcenia i bohaterstwa jest postać księdza Ignacego Skorupki. W muzeum wyświetlamy o nim film, ale mamy też relikwie. Stuła zroszona krwią, pasyjka i czapka. Pośmiertnie został mianowany kapitanem, dlatego dodali jeszcze gwiazdkę, ale to jest oryginalna czapka. Widzimy tu z bliska osobiste rzeczy, a także Order Virtuti Militari, którym został odznaczony po śmierci – mówi Marcin Ołdak.

Czołg Renault FT 17

No i to coś z czego jesteśmy bardzo dumni – francuski czołg renault FT 17. Podczas samej Bitwy Warszawskiej, w tym kluczowym miejscu mieliśmy ogromną przewagę w czołgach i samolotach. W boju, o samo przedmieście warszawskie właściwie była równowaga sił, jeżeli chodzi o liczebność. Patrząc na makietę mamy wrażenie, że jest to cały czołg, ale w rzeczywistości jest tylko jego połówka. Z drugiej strony widać wnętrze, możemy poczuć klaustrofobiczną atmosferę. Jeżeli sobie jeszcze wyobrazimy dźwięk maszyny – przeraźliwy łoskot, śmierdzący zapach spalin, naprawdę jesteśmy blisko, żeby poczuć jak to wszystko przebiegało. – Tutaj opowiadamy o wojskowych. Oto gablota, w której mamy oficjalny polski mundur i wyposażenie żołnierza armii ochotniczej. To była trochę wojna biednych. Kraj, który nie był 123 lata na mapie świata miał sprzęt, broń i mundury w dużej części nie swoje tylko właśnie z armii innych państw. Obok widzimy również elementy wyposażenia żołnierza z tego okresu, jest np. kurtka amerykańska. Warto szczególnie zwrócić uwagę na pewien niezwykły detal – opowiada kierownik muzeum, wskazując na pewien przedmiot. – Jest to obrączka żelazna z kwitem z 24 sierpnia 1920 roku. Ten kwit potwierdza przyjęcie dwóch złotych obrączek od Marii i Antoniego Chełmickich do zamiany na żelazne obrączki na rzecz armii ochotniczej. Na żelaznej obrączce jest napis złoto armii ochotniczej 1920. Ci ludzie złożyli się, uczestniczyli w tym wielkim wysiłku państwowym na rzecz polskiej armii – dodaje. Są tu również nietypowe rzeczy, takie jak chociażby karabin japoński Arisaka, który także znalazł honorowe miejsce wśród wyposażenia Muzeum Bitwy Warszawskiej 1920 r.

Anatomia wielkiej bitwy, dzień po dniu fazy zmagań z bolszewikami

Tu jesteśmy w stanie zrozumieć jak doszło do tak zwanej wielkiej kombinacji. Po pierwsze, to taki plan, który polegał na tym, że bronimy przedmościa warszawskiego oraz dolnej linii Wisły i atakujemy znad Wieprza. Ten plan miał być już wcześniej zrealizowany na wysokości Brześcia, nie udał się, ale na szczęście udało się to jeżeli chodzi o polską stolicę. Zatem w tej części muzeum poznajemy, niczym na stole sztabowym, kolejne fazy bitwy. Jest to bardzo ciekawa multimedialna prezentacja z archiwalnymi filmami i dynamicznymi szkicami.

Wielkie zwycięstwo, które symbolizuje upadła gwiazda

Roztrzaskana czerwona gwiazda i trofea, w tym oryginalna bandera bolszewickiej flotylli – te czerwone to kopie. Polacy mieli dużo zdobycznych sztandarów, ale zasadniczo wszystkie wróciły do kraju swojej szczęśliwości w 1950 roku, więc zostały tylko dwa ukryte przez pracowników Muzeum Wojska Polskiego. Jeden to sztandar, druga to bandera Sowieckiej Dnieprzańskiej Flotylli Wojennej. Zdobyła ją Polska Flotylla Pińska w trakcie wyprawy kijowskiej w kwietniu 1920 roku pod Czarnobylem. Jest to niesamowita rzecz. – Sztandary zostały zwrócone, ale mieliśmy doskonałe fotografie i udało się kilka lat temu zrekonstruować wszystkie zdobyczne sztandary. Prezentujemy stemple tłoczne, odznaki wyróżniające Armii Czerwonej. Budionówka – bardzo słynna czapka sowiecka, wzorowana na średniowiecznych hełmach ruskich wojów, stąd jej charakterystyczny kształt. Ten kto odwiedzał Samorządową Instytucję Kultury w Ossowie wie, że znajdowała się tam ta brytyjska kurtka mundurowa, gdzie naszyte na nią zostały fragmenty oryginalnej kurtki, znalezione w czasie pracy archeologicznej w 2008 roku w Osowie, na tak zwanej „polakowej” górce, tam gdzie stoi bolszewicki pomnik. Właśnie te ciemniejsze fragmenty to oryginalne części bluzy, więc bolszewicy używali kurtek angielskich. Obrabowali magazyny w Murmańsku. Dostawy miały iść dla „białej armii”, a były w czerwonej. Natomiast co ciekawe, bardzo możliwe jest, że polscy ochotnicy i bolszewiccy żołnierzy jak się spotkali rankiem 14 sierpnia w boju pod Ossowem, to mieli takie same mundury – opowiada Marcin Ołdak.
W muzeum wyjątkowe miejsce ma również płaszcz naczelnego wodza. Jest też czapka maciejówka Józefa Piłsudskiego. Wszystko oryginalne.
W kolejnej gablocie znajdują się niezwykłe pamiątki po generale Franciszku Latiniku – dowódcy obrony Warszawy, gubernatorowi Warszawy i dowódcy pierwszej armii. Nad nami widać projekcję multimedialną pokazującą bohaterów bitwy, ale nie wielkich dowódców, tylko takich zwykłych-niezwykłych szeregowych oficerów, którzy zasłużyli się szczególnie. Wybrano tych, którzy byli wybitni podczas boju na przedpolu w Warszawie, którzy się zasłużyli. Temat zwycięstwa zamyka instalacja Krzyż Walecznych – przewijają się tu nazwiska tych, którzy zostali uhonorowani tym odznaczeniem w wojnie polsko-bolszewickiej.

Coś co zachwyca młodzież

Multimedialna strzelnica laserowa. Na stanowisku strzelamy replikami pistoletów i karabinów z tamtego okresu do puszek, butelek, do stogu siana, a także jak na typowej strzelnicy czyli do tarczy. Jest to wielka radocha dla młodzieży.

Epilog

Moduł gdzie prezentowany jest film o 18 decydujących najważniejszych bitwach świata. To lista lorda D’Abernona – szefa misji międzysojuszniczej do Polski podczas wojny polsko-bolszewickiej. Tu zobaczymy: galerię zwycięzców dowódców polski, generałów, dowódców armii, naczelnego wodza Józefa Piłsudskiego na kasztance, premiera rządu obrony narodowej Wincentego Witosa, obrazy pokazujące śmierć Skorupki i bój pod Ossowem. Zapoznamy się z różnymi statystykami dotyczącymi bitwy. Tu pokazana jest spuścizna Bitwy Warszawskiej w Ossowie i w Radzyminie. Mówimy też o pomocy międzynarodowej. Wśród medali pamiątkowych znajduje się przedwojenny medal „Radzymin 1920”, wybity w latach 30 XX wieku medal, z doskonale nam znaną grafiką.

Kilkanaście nowych artefaktów w Muzeum Bitwy Warszawskiej!

Przez rok działalności, od 16 sierpnia 2025 Muzeum Bitwy Warszawskiej odwiedziło 70 tysięcy zwiedzających. Goście z różnych stron Polski mogli zapoznać się z ponad dwustoma artefaktami z okresu wojny polsko-bolszewickiej. W ciągu pierwszych kilkunastu miesięcy Muzeum wzbogaciło się o szereg nowych zabytków. O to najważniejsze z nich.

Pamiętnik ochotnika

Pod koniec grudnia 2025 roku gośćmi Muzeum byli Zofia Teresa Kozłowska, wieloletnia wiceprezeska Polskiego Towarzystwa Historycznego oraz Jan Szczygielski – bliski krewny. Pani Zofia przekazała na rzecz Muzeum oryginał pamiętnika swego wuja Jana Szczygielskiego pisany w okresie lata 1920 roku oraz fotografie – bezcenne pamiątki o ogromnej wartości historycznej i emocjonalnej. Ten gest jest wyrazem głębokiej troski o zachowanie pamięci rodzinnej i narodowej.

Jan Szczygielski urodził się 20 sierpnia 1903 r. Jego Dziennik, prowadzony od 14 kwietnia do 30 lipca 1920 r., jest poruszającym świadectwem czasu, w którym rodziło się niepodległe państwo polskie. Zapiski pokazują drogę młodego człowieka – od uważnego obserwatora wydarzeń, przez zaangażowanego komentatora, aż po świadomego żołnierza armii ochotniczej.

Znaleziska z pola bitwy

W piątek, 6 lutego 2026 roku gościliśmy w naszym Muzeum Pana Macieja Mierzejewskiego z Wołomina, który w porozumieniu z wiceburmistrzem Wołomina Dariuszem Szymanowskim, przekazał dwa unikatowe zabytki związane z wojną polsko-bolszewicką, a przede wszystkim Ossowem.

Pozyskaliśmy:

• Medalik pochodzący z 1912 roku, wydany z okazji XV-lecia istnienia Warszawskiego Pogotowia Ratunkowego,

• Odznakę „Za trud ofiarny 1918-1920 OLK” – Ochotniczej Legii Kobiet formacji, która brała bezpośredni udział w walkach na froncie.  Oba artefakty zostały pozyskane lokalnie, stanowią  znakomite uzupełnienie naszych zbiorów.

Mało precyzyjny ale z dużym kalibrem

Zimą zasoby naszego Muzeum zasilił moździerz okopowy M.15,

Minenwerfer (tzw. miotacz min) to austrowęgierski, ciężki moździerz o kalibrze 225 mm z okresu I wojny światowej. Produkowany w austriackich zakładach Böhler. Nie posiadał precyzyjnego celownika, więc była to broń mało skuteczna. Głównym zadaniem tych moździerzy było wspieranie ataków piechoty na linie nieprzyjaciela. Brak precyzji kompensowano dużym kalibrem pocisków.

Wylądował w Ossowie

Samolot SPAD VIIC1. To jednomiejscowy francuski myśliwiec z okresu wojny polsko-bolszewickiej, drewniany dwupłat kryty płótnem, z odkrytą kabiną pilota i klasycznym, stałym podwoziem. Napędzany silnikiem widlastym typu V, wyposażony był w drewniane, dwupłatowe śmigło oraz karabin maszynowy Vickers kal. 7,7 mm.

W 1920 roku SPAD-y służyły m.in. w 19. Eskadrze Myśliwskiej, a jeden zdobyczny trafił do słynnej 7. Eskadry Kościuszkowskiej 15 sierpnia 1920 r. piloci 19. eskadry wsparli natarcie 10. Dywizji Piechoty pod Radzyminem. W działaniach uczestniczyli m.in.: kpt. Mroczkowski, por. Bieniawski, ️ pchor. Guttmejer.

Gdyby nie zwycięstwo…

Wiosną Do Muzeum Bitwy Warszawskiej 1920 roku trafił kolejny  unikatowy eksponat!

To teczka należąca do Juliana Marchlewskiego — polskiego komunisty i przewodniczącego Tymczasowego Komitetu Rewolucyjnego Polski, tworzonego przez bolszewików podczas wojny 1920 roku.  Najbardziej niezwykłym jej elementem jest emblemat z sierpem i młotem  oraz skrótem „PSSR” — Polska Sowiecka Socjalistyczna Republika. Tak skończyłaby Polska gdyby nie zwycięstwo polskiej armii w sierpniu 1920 roku.

Artefakty związane z pamięcią o księdzu Skorupce

W maju muzeum odwiedził Kazimierz Andrzej Zych – były samorządowiec oraz inicjator komitetów upamiętniających m.in. Bój pod Ossowem i postać księdza kapelana Ignacego Skorupki. Panu Kazimierzowi towarzyszyły córki z dziećmi, co nadało temu spotkaniu wyjątkowo rodzinny i międzypokoleniowy charakter. Rodzina przekazała do zbiorów naszego muzeum szereg dokumentów i artefaktów związanych z lokalnymi inicjatywami upamiętniającymi Bitwę Warszawską m.in. projekt pomnika ks. Ignacego Skorupki autorstwa prof. Czesława Dźwigaja.  Dzięki takim gestom historia pozostaje żywa dla kolejnych pokoleń.

Dar od kawalerzystów

W lipcu nasze muzealne zbiory wzbogaciły się o 7 historycznych broszur i książeczek wydanych w latach 1919–1920, związanych z wojną polsko-bolszewicką, propagandą antybolszewicką oraz edukacją patriotyczną.  Pamiątki przekazał Pan Wojciech Dziełak ze Stowarzyszenia Miłośników Kawalerii im. I Pułku Ułanów Krechowieckich.

Wśród nowych nabytków znajdują się publikacje:

„Precz z carską i bolszewicką Rosją!”

„Nasze granice i nasi sąsiedzi”

„Środki walki z bolszewizmem”

„Konstytucja bolszewicka”

„Dlaczego czcimy dzień szósty sierpnia”

„Rosja pod rządami Sowietów”

„Bolszewizm a Polska”

Stuletni wóz taborowy

Ostatnim zabytkiem który pozyskaliśmy jest taborowy wóz konny o konstrukcji rozworowej.  Eksponat został wyprodukowany w pierwszej połowie XX wieku w słynnej fabryce wozów Scholz & Neumann w Kluczborku. Na podstawie zachowanej tabliczki znamionowej można przypuszczać, że powstał w latach 1919–1945. Oryginalna tabliczka producenta zawiera napis: „Scholz & Neumann Wagenfabrik Kreuzburg O/S”. Najcenniejszą częścią eksponatu jest oryginalna konstrukcja podwozia, która przetrwała do naszych czasów w większości w niezmienionej formie. Nadwozie oraz dyszel zostały zrekonstruowane, odtwarzając przypuszczalny wygląd, jaki wóz mógł posiadać w okresie swojej eksploatacji. Wóz wykonano w konstrukcji rozworowej – jednym z najpopularniejszych rozwiązań stosowanych w XX wieku zarówno w transporcie cywilnym, jak i wojskowym. Podobną konstrukcję wykorzystywano m.in. w wozie taborowym wz. 19, używanym przez Wojsko Polskie.

W imieniu zespołu Muzeum Bitwy Warszawskiej 1920 roku dziękuję wszystkim darczyńcom i osobom, które przyczyniły się do pozyskania nowych zbiorów. Zapraszamy nieustannie do odwiedzenia wystawy stałej od wtorku do niedzieli. (wtorki-środy od godziny 15 do 21, czwartek-niedziela od godziny 10 do 18. Środy są dniem bezpłatnego wejścia)

Nasze pustawe żłobki

0

Niedawno pisaliśmy o problemach Zielonki z zapełnieniem wolnych miejsc w nowo powstałym miejskim żłobku, a okazuje się, że podobne dylematy trapią także miasto Ząbki. Ta spora aglomeracja z zabudową wielorodzinną także boryka się z nadmiarem wolnych miejsc w oddawanej właśnie do użytku, nowoczesnej placówce.

Problem poruszono na ostatniej sesji rady miasta, a o szczegółach poinformowała sekretarz Patrycja Żołnierzak: – Mamy 120 miejsc i ok. 60 zgłoszonych dzieci. Zrobiliśmy jeden dzień otwarty pod koniec czerwca, planujemy drugi na koniec sierpnia. Wiem, że pani dyrektor już jest po rozmowach rekrutacyjnych z częścią personelu, bo na chwilę obecną zatrudniamy do poziomu dzieci, które już mamy zrekrutowane. Nie chcemy przesadzić z tym zatrudnieniem.

Do połowy lipca był przedłużony termin rekrutacji, teraz dajemy chwilę oddechu i od sierpnia ruszamy jeszcze z rekrutacją uzupełniającą, natomiast jeżeli nie osiągniemy tego pułapu maksymalnego, to ta rekrutacja będzie trwała ciągle przez cały rok szkolny – zapowiedziała sekretarz miasta przyznając, że wina takiego stanu rzeczy może leżeć w lokalizacji żłobka: (…)

Cały artykuł przeczytasz w papierowym wydaniu Wieści i ekiosku.

https://www.egazety.pl/marpan/e-wydanie-wiesci-podwarszawskie.html

http://www.e-kiosk.pl/index.php?page=titleissues&id_title=154563

Nie zdążą do grudnia

0

Jak przyznały na ostatniej sesji rady miasta władze Ząbek, nie zdążą z otwarciem ogrodu biocenotycznego do końca roku. Taki termin wyznaczyły miastu zapisy unijnego projektu, który wesprze stworzenie ogrodu kwotą ok. 3,5 mln zł.

Przypomnijmy, że budowę ogrodu biocenotycznego pn. Mała Ojczyzna zaprojektowano na działce przy ul. Herberta w Ząbkach. Na powierzchni prawie 1,6 ha ma być posadzonych 60 drzew, 300 krzewów, 17 tysięcy sztuk różnorodnej roślinności i prawie 160 tysięcy roślin tworzących łąkę kwietną. W ogrodzie znajdzie się też duży zbiornik wodny ze strumykiem oraz specjalny wał ziemny przeznaczony dla owadów i jaskółek brzegówek. Park będzie miał liniowy układ i odzwierciedlał siedliska charakterystyczne dla gór, nizin i rejonów nadmorskich. Oprócz walorów edukacyjnych ogród ma sprzyjać zwiększeniu bioróżnorodności i pełnić funkcję korytarza ekologicznego. Przez park ma przebiegać ścieżka spacerowa, która będzie jednocześnie ścieżką przyrodniczą. Koszt całej inwestycji wyceniono na prawie 7 mln zł.

Jest końcówka sierpnia, więc o postępy prac zapytała wiceburmistrza Ząbek radna Urszula Popławska. – Czy wyrobimy się do końca roku, jak to było planowane? (…)

Cały artykuł przeczytasz w papierowym wydaniu Wieści i ekiosku.

https://www.egazety.pl/marpan/e-wydanie-wiesci-podwarszawskie.html

http://www.e-kiosk.pl/index.php?page=titleissues&id_title=154563

O 86 procent wzrosła liczba wydanych orzeczeń o potrzebie kształcenia specjalnego

1

W ostatnich latach w naszym powiecie z niepokojem obserwuje się wzrost liczby wydawanych orzeczeń o niepełnosprawności, szczególnie w grupie osób dorosłych. W latach 2022-2025 liczba wydanych orzeczeń wzrosła z 1 970 do 2 729. Szczególnie widoczny jest wzrost liczby osób z niepełnosprawnościami wynikającymi z chorób psychicznych, chorób neurologicznych, chorób układu oddechowego i krążenia oraz całościowych zaburzeń rozwojowych. O 86 procent wzrosła też liczba wydanych orzeczeń nieletnich o potrzebie kształcenia specjalnego. Takie dane prezentuje raport, który niebawem zaprezentowany zostanie radnym Rady Powiatu. „Powiatowy Program Działań na Rzecz Osób Niepełnosprawnych w Powiecie Wołomińskim na lata 2026-2030” powstał we współpracy Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie, Powiatowego Zespołu Orzekania o Niepełnosprawności, Powiatowego Urzędu Pracy, organizacji pozarządowych oraz wydziałów merytorycznych urzędów gmin i Starostwa Powiatowego.

Jak czytamy w dokumencie, zwiększa się zapotrzebowanie na wsparcie psychologiczne, psychiatryczne, terapeutyczne i środowiskowe zarówno dla dzieci, młodzieży, jak i osób dorosłych w powiecie wołomińskim. Wymaga to zwiększania dostępności specjalistycznych usług terapeutycznych oraz konieczności rozwoju usług wspierających niezależne życie. Urzędnicy dostrzegają też rosnące zainteresowanie usługami asystenckimi, opieką wytchnieniową, wypożyczalniami sprzętu rehabilitacyjnego oraz działalnością Powiatowych Centrów Opiekuńczo-Mieszkalnych.

Aby zapewnić osobom z niepełnosprawnościami wsparcie umożliwiające pełne uczestnictwo w życiu społecznym, edukacyjnym i zawodowym oraz poprawę jakości ich życia (…)

Cały artykuł przeczytasz w papierowym wydaniu Wieści i ekiosku.

https://www.egazety.pl/marpan/e-wydanie-wiesci-podwarszawskie.html

http://www.e-kiosk.pl/index.php?page=titleissues&id_title=154563

Strażnicy zapobiegli tragedii

0

Podczas patrolu rejonu ul. 3 Maja w Ząbkach strażnicy miejscy zauważyli 87-letnią kobietę leżącą na torach kolejowych. W tym samym czasie do peronu zbliżał się pociąg.

„Patrol natychmiast podjął interwencję. Przy wsparciu znajdujących się w pobliżu mieszkańców seniorka została bezpiecznie sprowadzona poza torowisko. (…)

Cały artykuł przeczytasz w papierowym wydaniu Wieści i ekiosku.

https://www.egazety.pl/marpan/e-wydanie-wiesci-podwarszawskie.html

http://www.e-kiosk.pl/index.php?page=titleissues&id_title=154563

Kobyłka zainwestuje w kontenerową stację wody

0

Miasto Kobyłka prowadzi przetarg nieograniczony na zakup i dostawę kontenerowej mobilnej stacji uzdatniania wody o konstrukcji modułowej. Inwestycja, która jest współfinansowana ze środków pochodzących z budżetu państwa, ma na celu oczyszczanie wody w sytuacjach kryzysowych.

Kontenerowa stacja uzdatniania wody ma służyć do okresowego lub stałego uzdatniania wody powierzchniowej lub głębinowej ze szczególnym uwzględnieniem sytuacji kryzysowych. Stacja w zależności od konfiguracji musi posiadać wydajność układu uzdatniania wody w zakresie 30-100 m3/h dla wody głębinowej i min. 15 m3/h dla wody powierzchniowej lub wód popłucznych. Wydajność układu uzdatniania uzależniona będzie od rodzaju i jakości ujmowanej wody. Zgodnie ze specyfikacją zamówienia: „stacja musi być przyłączana do przyłączy wodnych, kanalizacyjnych oraz elektrycznych i musi pracować całkowicie w trybie automatycznym oraz nie wymagać stałego nadzoru. (…)

Cały artykuł przeczytasz w papierowym wydaniu Wieści i ekiosku.

https://www.egazety.pl/marpan/e-wydanie-wiesci-podwarszawskie.html

http://www.e-kiosk.pl/index.php?page=titleissues&id_title=154563

Informacje z Mazowsza

0

Szewc, zdun i czapnik znów na topie. Mazowieckie rzemiosło wraca do łask

0

Jeszcze niedawno wydawało się, że to zawody, które lada moment przejdą do historii. Dzieje się jednak coś zupełnie odwrotnego. Dzięki połączeniu tradycyjnego rzemiosła z nowymi technologiami te profesje nie tylko przetrwały, ale wręcz odżyły. W tym procesie ważną rolę odgrywa także wsparcie samorządu województwa.

Marek Sterkowski fot. Sterkowski.pl

Zawody rzemieślnicze są dziś nie tylko przydatne, ale przede wszystkim potrzebne na rynku pracy. Dlatego tak ważne jest, aby młodzi ludzie mogli uczyć się ich w nowoczesnych i dobrze wyposażonych pracowniach. Dlatego staramy się pomagać umożliwić odpowiednie warunki do nauki i rozwoju. Dobry fach to dziś większe szanse na zatrudnienie, a w przyszłości także prowadzenia własnej działalności – zauważa marszałek Adam Struzik.

W poprzednim roku szkolnym aż 468 uczniów szkół zawodowych otrzymało stypendia przyznawane w ramach projektu dofinansowanego ze środków unijnych w wysokości 6980 zł na osobę. Wsparcie pochodzi także z projektu „Zawodowe Mazowsze Przyszłości – innowacyjne kształcenie zawodowe” realizowanego dzięki Funduszom Europejskim dla Mazowsza 2021–2027.

W Mazowieckiej Izbie Rzemiosła i Przedsiębiorczości działa ponad 300 zakładów szkolących uczniów, a naukę zawodu pobiera w nich obecnie prawie 1000 osób. Co roku Izba wydaje kilkaset dyplomów czeladniczych i mistrzowskich, które potwierdzają kwalifikacje zawodowe i są uznawane w całej Unii Europejskiej.

Rzemiosło nie znika. Ono zmienia się razem z rynkiem. Tradycyjne umiejętności coraz częściej łączą się z mediami społecznościowymi i nowymi specjalizacjami. A część zawodów nadal ma charakter deficytowy, co oznacza jedno: fachowcy są potrzebni.

100 lat tradycji i klienci z USA

Jednym z najlepszych przykładów tej przemiany jest zakład czapniczy Sterkowski z podwarszawskiego Józefowa, który obchodzi w tym roku 100-lecie działalności. Jeszcze kilkanaście lat temu jego przyszłość nie wyglądała optymistycznie.

W latach 90. polski rynek zalały tanie produkty z importu. Rodzime zakłady nie były w stanie konkurować ceną, a Polacy coraz rzadziej sięgali po tradycyjne nakrycia głowy. Przez długi czas Marek Sterkowski prowadził zakład praktycznie sam. Przełom przyniosło wejście do firmy młodszego pokolenia. Postawiono na internet, nowoczesny marketing i sprzedaż zagraniczną. Dziś w zakładzie pracuje ponad 30 osób, a czapki z Józefowa trafiają do klientów na całym świecie. Szczególną popularność zdobyły w Stanach Zjednoczonych, gdzie dla części odbiorców stały się wręcz przedmiotami kolekcjonerskimi.

Szewc, który podbił social media

Dariusz Niedźwiedź, właściciel Sneaker Boyz, pokazał z kolei, że usługi szewskie nie muszą kojarzyć się wyłącznie z wymianą obcasa czy klejeniem podeszwy. Jego specjalnością stały się sneakersy, czyli buty sportowe – ich renowacja, naprawa i personalizacja.

Połączenie tradycyjnego fachu z kulturą streetwearu okazało się strzałem w dziesiątkę. Filmy pokazujące odnawianie butów osiągają milionowe wyświetlenia, a profil marki zgromadził setki tysięcy odbiorców. Do pracowni trafiają też wyjątkowo cenne egzemplarze. Najdroższa para butów, przy której pracował Dariusz Niedźwiedź, była warta około 80 tys. zł. Z jego usług korzystali również znani piłkarze.

Piece kaflowe? Klienci czekają na nie półtora roku

Jeszcze bardziej zaskakująca może być historia Dariusza Krupy, zduna z Wołomina. Gdy tradycyjne piece kaflowe zaczęły przegrywać z kominkami, zawód zduna wydawał się skazany na powolne wymieranie. Krupie udało się jednak połączyć tradycję z nowoczesnością. W wykonywanych przez siebie piecach zaczął montować szyby pozwalające obserwować ogień, zastosował rozwiązania spełniające współczesne normy emisji spalin i rozszerzył ofertę o nowoczesne piece akumulacyjne.

Do tego zaczął pokazywać swoją pracę w internecie. Dziś jego profil obserwują dziesiątki tysięcy osób, a zainteresowanie usługami jest tak duże, że na wolny termin trzeba czekać nawet półtora roku.

Stare zawody, nowe wyzwania

Renesans rzemiosła nie oznacza jednak, że branża nie ma problemów. Jednym z największych jest brak następców. W wielu miejscach zniknęły szkoły uczące tradycyjnych zawodów, a wraz z odchodzącymi na emeryturę fachowcami może znikać wiedza gromadzona przez dziesięciolecia.

Dziś dobry fach może być bardzo mocnym atutem na rynku pracy, dlatego warto inwestować w kształcenie zawodowe. Samorząd województwa mazowieckiego prowadzi pięć centrów kształcenia zawodowego i ustawicznego, w których w ramach kwalifikacyjnych kursów zawodowych można uczyć się także profesji rzemieślniczych. Nauka jest bezpłatna, a oferta kierowana jest do wszystkich osób. To możliwość zdobycia nowych kwalifikacji albo całkowitej zmiany ścieżki zawodowej. – zauważa członkini zarządu województwa mazowieckiego Anna Brzezińska.

Dlatego tak duże znaczenie ma dziś kształcenie nowych rzemieślników – zarówno młodzieży, jak i dorosłych, którzy chcą się przekwalifikować. Bo współczesny rzemieślnik coraz częściej nie tylko szyje, naprawia czy buduje. Prowadzi sklep internetowy, nagrywa filmy, buduje markę w mediach społecznościowych i sprzedaje swoje produkty klientom z drugiego końca świata.

Cały materiał dostępny w najnowszym numerze miesięcznika „Mazowsze. Serce Polski” oraz na stronie mazovia.pl.

Koniec śledztwa w sprawie zabójstwa dwóch nastolatek z Radzymina

0

Ciężka praca i determinacja policjantów z Wydziału do walki z Terrorem Kryminalnym i Zabójstw Komendy Stołecznej Policji, działających w ścisłej współpracy i pod nadzorem Prokuratury Krajowej, pozwoliły poznać prawdę. Do sądu trafił akt oskarżenia przeciwko 2 podejrzanym o zabójstwo dwóch nastolatek z Radzymina. Tomasz T. i Krzysztof R. staną przed sądem. Mogą usłyszeć wyroki nawet dożywotniego pozbawienia wolności. Wieści informowały na bieżąco o tej sprawie od 2000 roku.

To koniec śledztwa w sprawie zabójstwa dwóch nastolatek z Radzymina. Skierowany akt oskarżenia przeciwko podejrzanym o zabójstwo dwóch nastolatek w 2000 roku, to dowód, że dla policjantów stołecznego „Archiwum X” przestępstwa nie ulegają zapomnieniu. Pomimo że od wydarzeń w Radzyminie minęło ponad 20 lat, śledczy nie rezygnowali z poszukiwania odpowiedzi na pytanie, kto odpowiada za tę zbrodnię.
Sprawa dotyczy zabójstwa dwóch uczennic szkoły średniej, do którego doszło 6 sierpnia 2000 roku w Radzyminie. Anna K. i Marta Sz. bawiły się wówczas ze znajomymi z okolicznych miejscowości na festynie i były umówione na powrót do domu około godziny 23.

Cały artykuł przeczytasz na łamach Wieści.

https://www.egazety.pl/marpan/e-wydanie-wiesci-podwarszawskie.html

http://www.e-kiosk.pl/index.php?page=titleissues&id_title=154563

O obronności w Ossowie 

0

13 sierpnia wicepremier i szef Ministerstwa Obrony Narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz zainaugurował w Muzeum Bitwy Warszawskiej 1920 roku w Ossowie, tegoroczne obchody Święta Wojska Polskiego oraz 106. rocznicy Bitwy Warszawskiej. Podczas uroczystości minister wręczył medale, odznaczenia i wyróżnienia żołnierzom oraz pracownikom Wojska Polskiego.

Władysław Kosiniak-Kamysz zainaugurował obchody Święta Wojska Polskiego w Ossowie, prezentując tam również nowe hasło polskiej obronności – „Polska SAFE”. – Niezwykły program SAFE, czyli przyspieszenie modernizacji polskiej armii. 120 mld zł w ciągu kilku dni zakontraktowanych zostało już w polskich zakładach zbrojeniowych. Do tego dochodzą środki, za które będziemy wspólnie z sojusznikami kupować najlepsze możliwe sprzęty. Wczoraj odbyła się wielka uroczystość – wodowanie i chrzest ORP Wicher, który służyć będzie polskiej marynarce wojennej.  Ten rok jest dobry dla marynarki wojennej. Podpisaliśmy wyczekiwany przez 30 lat kontrakt na okręty podwodne. Transformacja dotyczy w głównym mierze oczywiście wojsk lądowych. W ostatnim roku Borsuki trafiły do 16. Dywizji na Warmii i Mazurach. Trafiają też kolejne Kraby, Abramsy, armatohaubice K9, czołgi K2. Trafia do żołnierzy to wszystko, co jesteśmy w stanie jak najszybciej realizować w polskim przemyśle i u naszych sojuszników – mówił szef MON.

Cały artykuł przeczytasz na łamach Wieści.

https://www.egazety.pl/marpan/e-wydanie-wiesci-podwarszawskie.html

http://www.e-kiosk.pl/index.php?page=titleissues&id_title=154563