spot_img
Strona główna Kultura i Edukacja Rzeźba może być opowieścią i zaproszeniem do refleksji

Rzeźba może być opowieścią i zaproszeniem do refleksji

0

Magdalena Karłowicz tworzy sztukę, która nie pozwala na obojętność. Jej rzeźby zdobią przestrzeń publiczną Radzymina, Wołomina, Dąbrówki czy Klembowa. Mieszkająca w Dąbrówce artystka z sukcesem łączy wymagającą pracę warsztatową z misją kuratorską i edukacyjną. W rozmowie z Eweliną Dzięcioł opowiedziała m.in. o procesie twórczym i inspiracjach jakie towarzysza jej przy pracy.

Rzeźba to sztuka wymagająca siły i cierpliwości. Który moment procesu twórczego jest dla Pani najbardziej interesujący i daje najwięcej satysfakcji?

– Bardzo lubię moment wymyślania, kreowania, szukania pomysłu, ale jednak najwięcej satysfakcji daje mi sam proces tworzenia – to ciągłe poszukiwanie. Zależy oczywiście od techniki, ale rzeźba jako dziedzina jest często rozłożona na wiele etapów, również tych bardziej technicznych. Kiedy wykonuję rzeźbę w glinie, najpierw trzeba przygotować odpowiednią konstrukcję z metalu. Sam etap pracy w glinie jest dla mnie zdecydowanie najprzyjemniejszy. To wtedy forma powstaje, zmienia się, można ją cały czas poprawiać, szukać właściwego kształtu i wyrazu. Ten moment jest bardzo twórczy i daje mi najwięcej swobody i radości. Później przychodzi proces odlewania – czy to w gipsie, czy w brązie – i cała związana z tym praca techniczna. To zdecydowanie nie jest mój ulubiony etap. Wymaga dużego skupienia, dobrej organizacji, a bardzo często również pomocy innych osób. To etap gdzie równie ważna jest siła fizyczna. Ale taka właśnie jest rzeźba – to praca wieloetapowa i trzeba to zaakceptować. Nie wszystko jest w niej wyłącznie kreacją. Jest też dużo pracy fizycznej, technicznej i organizacyjnej. Dla mnie jednak najważniejsze pozostaje to, co dzieje się podczas samego tworzenia – moment, kiedy można szukać, zmieniać i obserwować, jak pomysł zaczyna nabierać konkretnej formy.

 W przestrzeni publicznej, nie tylko powiatu wołomińskiego, można znaleźć kilka Pani rzeźb m.in. rzeźbę Hutnika w Wołominie, Cypriana Kamila Norwida w Dąbrówce czy Eleonorę Czartoryską w Radzyminie. Za każdą z tych prac stoi osobna historia, ale czy któraś z nich ma dla Pani wyjątkowe znaczenie?

– Każdej z tych rzeźb poświęciłam wiele czasu, przygotowań i pracy, dlatego wszystkie dobrze wspominam. Każda z nich miała oczywiście pełnić określoną funkcję – być upamiętnieniem konkretnej osoby. Miała też wyznaczoną przestrzeń, w której miała się znaleźć, a to wszystko wpływa zarówno na projekt, jak i późniejszą realizację. Szczególnie bliski jest mi Norwid, który stoi w Dąbrówce, również dlatego, że sama tam mieszkam. Norwid to wyjątkowa postać – wspaniały artysta i wielki twórca. Szukałam pomysłu, jak w rzeźbie odnieść się zarówno do jego życia, jak i twórczości. Bardzo się cieszę, że udało się ten pomnik zrealizować. Wyrzeźbiłam również popiersie Norwida, które znajduje się w Pałacu w Chrzęsnem, a za kilka dni zostanie odsłonięte kolejne popiersie, które miałam przyjemność wykonać dla Liceum Ogólnokształcącego im. C. K. Norwida w Radzyminie. To dla mnie bardzo miłe, że tych realizacji związanych z Norwidem jest kilka i że każda jest zupełnie inna.

Eleonora Czartoryska – Park Eleonory Czartoryskiej w Radzyminie.

Bardzo przyjemnie rzeźbiło mi się również Eleonorę Czartoryską. Zdecydowana większość realizacji upamiętniających, które wykonuję, dotyczy mężczyzn, dlatego zawsze szczególnie cieszę się, kiedy mogę stworzyć rzeźbę upamiętniającą kobietę. W przypadku Eleonory była to dla mnie ciekawa i satysfakcjonująca praca. Ale najbardziej interesujące jest chyba to, co dzieje się z tą rzeźbą już po jej ustawieniu. Mam wrażenie, że Eleonora stała się częścią miasta i zaczęła żyć swoim własnym życiem. Ludzie wieszają jej korale, zakładają czapki, bransoletki. To bardzo miłe, ale też ciekawe dla mnie jako rzeźbiarki. Pokazuje, że mieszkańcy zaczęli tę rzeźbę traktować trochę jak „swoją” i że stała się ona częścią codziennej przestrzeni miasta. To chyba jeden z najciekawszych momentów w pracy nad rzeźbą w przestrzeni publicznej – kiedy przestaje być już tylko moją pracą, a zaczyna funkcjonować wśród ludzi.

„Hutnik” – skwer przed Miejskim Domem Kultury w Wołominie.

Hutnik w Wołominie jest z kolei zupełnie inną realizacją. To rzeźba związana z historią i tożsamością miasta, z jego przemysłową przeszłością i ludźmi, którzy przez lata byli częścią wołomińskich zakładów. Cieszę się, że mogłam poprzez tę pracę nawiązać do tego ważnego fragmentu historii Wołomina. Pomnik Hutnika jest również bardzo dobrym przykładem tego, jak można stworzyć wokół rzeźby całościowe miejsce. Inwestor pochylił się nie tylko nad samą rzeźbą, ale również nad przestrzenią, która ją otacza – nad jej uporządkowaniem, zagospodarowaniem i stworzeniem miejsca przyjaznego dla odbiorcy. Dzięki temu rzeźba nie jest jedynie obiektem ustawionym w przestrzeni, ale staje się częścią większej całości. To dla mnie bardzo dobry przykład współpracy i pokazania, że efekt końcowy zależy nie tylko od samego dzieła, ale również od tego, w jakiej przestrzeni ono funkcjonuje.

Aktualnie tworzy Pani popiersie upamiętniające Marię Teresę Bartnik ps. „Diana” – harcerkę i łączniczkę Batalionu „Parasol”. Proszę nam trochę opowiedzieć jak wygląda proces twórczy tej rzeźby i na jakim jest on etapie.

Generał Franciszek Żymirski – Klembów.

– Ta realizacja jest dla mnie szczególna. To bardzo smutna historia, ponieważ bohaterka upamiętnienia, Maria Teresa Bartnik, zginęła w Powstaniu Warszawskim, mając zaledwie 13 lat. Cały czas towarzyszyła mi myśl, że przedstawiam dziewczynkę, która właściwie dopiero zaczynała swoje życie. Zależało mi więc, aby rzeźba była pełna powagi i dostojeństwa, ale jednocześnie niosła w sobie tę niezwykłą delikatność i kruchość dzieciństwa, które zostało tak tragicznie przerwane. Bardzo ważny był dla mnie wyraz twarzy Marii. Chciałam zachować w nim coś dziecięcego, żeby patrząc na tę postać, nie widzieć wyłącznie bohaterki czy symbolu patriotyzmu, ale przede wszystkim młodą dziewczynę. Myślę, że właśnie to zestawienie – młodzieńczej twarzy i świadomości tego, jak wielką odwagą musiała się wykazać – może być dla odbiorcy najbardziej poruszające. Przy cokole znajdzie się również rzeźba misia. Jest to symbol dzieciństwa, które Maria i wiele innych dzieci jej pokolenia musiały utracić. Praca nad rzeźbą jest już na zaawansowanym etapie. Po zaakceptowaniu projektu mogłam rozpocząć jej realizację i dziś popiersie jest już w odlewni. Przede mną jeszcze przygotowanie cokołu i montaż.

W Pani pracy ważne miejsce mają również plenery rzeźbiarskie i ceramiczne. Czy tworzenie w otoczeniu natury i innych twórców daje większe korzyści i satysfakcję niż działanie w zaciszu pracowni?

– To są właściwie dwa odrębne światy. Praca sam na sam z rzeźbą wymaga skupienia i pozwala wejść głębiej w cały proces twórczy. Dla mnie ta droga, poszukiwanie i samo tworzenie są czasami równie ważne, a nawet ważniejsze niż efekt końcowy. Bardzo lubię tę pracę w skupieniu i ciszy. Mam też szczęście, że tuż za płotem mam piękny las, więc na co dzień mogę żyć i pracować blisko natury. Bardzo cenię sobie ciszę tego miejsca i możliwość pracy w takim otoczeniu. Plenery są natomiast czymś wyjątkowym. W tym roku miałam okazję uczestniczyć w bardzo różnorodnych wydarzeniach – plenerze rysunkowym w Bułgarii, plenerze Land Artu w Toruniu oraz plenerze ceramicznym w naszym powiecie, w Pałacu w Chrzęsnem. Każdy z nich odbywał się w zupełnie innych, ale zawsze pięknych okolicznościach. Najcenniejsze są dla mnie jednak spotkania z ludźmi i innymi artystami. Wspaniale jest móc obserwować ich przy pracy, poznawać ich sposoby tworzenia, wymieniać się doświadczeniami, ale też po prostu razem pobyć i porozmawiać. Na plenerach często spotykają się osoby, które wcześniej się nie znały, a mimo to bardzo szybko okazuje się, jak wiele je łączy – nie tylko wspólna pasja, ale też podobna wrażliwość i sposób patrzenia na świat. Tam zawsze jest dużo emocji i rozmów. Powstają relacje, które później owocują kolejnymi spotkaniami, projektami i współpracą. Dlatego nie powiedziałabym, że plenery dają mi więcej satysfakcji niż praca w pracowni. One po prostu dają coś zupełnie innego. Jedno i drugie jest mi potrzebne.

Czterech Wieszczy – Biblioteka Publiczna w Radzyminie.

Jaki jest Pani największy, jeszcze niezrealizowany projekt marzeń?

– Jeśli chodzi o rzeźbę w przestrzeni publicznej, chciałabym kiedyś zrealizować projekt, który nie byłby związany wyłącznie z upamiętnieniem konkretnej osoby czy wydarzenia. Rzeźba w przestrzeni publicznej może opowiadać również o emocjach, o relacjach, o człowieku – może być pewną opowieścią albo zaproszeniem do refleksji. Marzyłaby mi się właśnie taka realizacja, która nie wskazuje jednej konkretnej postaci czy historii, ale skłania do zatrzymania się i zastanowienia nad człowiekiem w bardziej uniwersalnym znaczeniu. Myślę, że przestrzeń publiczna daje ogromne możliwości, żeby poprzez sztukę opowiadać o tym, co jest bliskie nam wszystkim.

Jak widzi Pani przyszłość tradycyjnej rzeźby w świecie, który coraz bardziej podąża w stronę sztuki cyfrowej i AI?

– Rzeźba będzie się zmieniać, tak jak zmienia się każda dziedzina naszego życia. Możliwości technologiczne stale się rozwijają. Dzisiaj projekt może stworzyć sztuczna inteligencja, a maszyna może go później wydrukować czy nawet wyciąć w kamieniu. Technologia może ułatwiać nam pracę i warto z tych możliwości korzystać. Jednocześnie ja nadal bardzo mocno wierzę w wartość pracy ludzkich rąk. Sama chętniej kupuję obraz namalowany przez człowieka niż wydrukowany, wybieram ceramikę wykonaną w małej pracowni czy manufakturze zamiast produkowanej masowo. Lubię mieć świadomość, że za przedmiotem stoi czyjaś praca, czas, doświadczenie i wrażliwość. Myślę, że technologia będzie coraz bardziej obecna w sztuce, ale to nie oznacza, że rękodzieło czy tradycyjne techniki stracą znaczenie. Ostatecznie mamy wpływ na to, czym się otaczamy i jakie wybory podejmujemy. Warto więc korzystać z nowych możliwości, ale jednocześnie świadomie kształtować swoje otoczenie – w zgodzie ze sobą i z tym, co jest dla nas ważne.

Dziękuję za rozmowę

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj