Nie cichnie sprawa tajemniczych ciężarówek, które po zmroku wjeżdżały na teren wołomińskiego wysypiska w Lipinach Starych – jak twierdzą świadkowie – bez kontroli i z pominięciem wagi. Radni dowiedzieli się od pracownika ochrony, że dostał polecenie, by wpuszczać ciężarówki wieczorową porą. Prezes MZO sugeruje, że nie miał z procederem nic wspólnego.
W oświadczeniu przesłanym redakcji w sobotę 9 grudnia prezes Miejskiego Zakładu Oczyszczania w Wołominie Jarosław Kubała informuje:
„W związku z wjazdem ciężarówki z odpadami na teren składowiska w Lipinach Starych oraz jej rozładowaniem w dniu 30 listopada br., po godzinie zamknięcia zakładu, informuję, że po analizie nagrań i przeprowadzonych rozmowach z pracownikami, odpowiedzialnymi za zaistniałą sytuację, podjąłem decyzję o złożeniu zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa. Zawiadomienie złożyłem w Wydziale Gospodarczym Komendy Powiatowej Policji w Wołominie w dniu 8 grudnia br.
Jednocześnie informuję, że wyciągnąłem konsekwencje wobec firmy ochraniającej wysypisko. Podobnie postąpię w każdym przypadku, w którym pojawi się choćby najmniejsze podejrzenie złamania prawa na obiektach MZO Wołomin.
Nawet w przypadku dużego przedsiębiorstwa jakim jest MZO Wołomin nie może dochodzić do podobnych sytuacji, czy to z przyczyn ludzkich błędów, czy – tym bardziej – nieuczciwych działań. Każde tego typu zdarzenie będę pilnie analizował i podejmę działania mające na celu jego pełne wyjaśnienie.”
Kiedy władze Wołomina, właściciele miejskiej spółki zdecydują się na ujawnienie monitoringu z wieczornych wjazdów ciężarówek i treści zeszytu, w którym każdy taki wjazd był notowany? W odpowiedzi wiceburmistrz prosi o czas. Radni natomiast głośno domagają się podania wstępnych faktów, bez zbędnej zwłoki. Oto, jak komentują ruchy prezesa MZO: (…)
Więcej na łamach Wieści.










