Wieczór panieński zdarza się raz… na jakiś czas. Trzy przyjaciółki po przejściach z przytupem wkraczają na nowe drogi życia. Irena przyjmuje oświadczyny bogatego biznesmena, a choć daty ślubu jeszcze nie wyznaczono, trzeba wydarzenie uczcić. Jak? Oczywiście organizując wystrzałowy, szalony wieczór panieński. Pech w tym, że panienki nie są już panienkami, termin imprezy trudno wcisnąć w napięte grafiki pracujących uczestniczek, zamówione atrakcje jedna po drugiej biorą w łeb. Okazuje się, że to, czego sobie życzymy nie zawsze jest tym, czego potrzebujemy, a serce i rozum najczęściej stoją po różnych stronach barykady. W dniu 09 maja 2026 roku w spektaklu WIECZÓR PANIEŃSKI PLUS wystąpią: Katarzyna SKRZYNECKA, Anna IBERSZER, Monika MAZUR, Tomasz BEDNAREK, Paweł GÓRAL.
Autorem tekstu jest Marcin Szczygielski. Spektakl wyreżyserowała: Maria Seweryn.
Spektakl otrzymał główną nagrodę za najlepszy spektakl na Festiwalu Teatralnym Sztuka plus Komercja, a Katarzyna Skrzynecka wyróżniona została jako najlepsza aktorka.
Wszelkie informacje o spektaklu, jej twórcach i aktorach znajdziecie Państwo na stronie internetowej
Czym się różni kraszanka od pisanki? Na czym polega „straszenie Judasza”? Jakie jeszcze wielkanocne zwyczaje są charakterystyczne dla Mazowsza?
Tradycje związane z Wielkanocą i Triduum Paschalnym są częścią polskiej kultury i tradycji. Wiele regionów posiada własne, unikalne zwyczaje związane z obchodami. Nie inaczej jest w przypadku Mazowsza. Święta to czas kultywowania tradycji, ale też wykazywania się własną inwencją w sposobach przygotowywania wielkanocnych ozdób czy smakołyków.
Wielki Tydzień: przygotowania do świąt
Święta Wielkanocne od zawsze wiązały się z długimi przygotowaniami. Jednak przygotowania to nie tylko wiosenne porządki. Kiedyś przygotowania do świąt kojarzyły się z wielkim sprzątaniem – zarówno w sensie fizycznym, jak i duchowym.
Bieliło się wtedy ściany, a izby ozdabiano kolorowymi wycinankami. Wraz z nadejściem Wielkiego Tygodnia starannie porządkowano domy i szykowano rozmaite potrawy na święta.
Obchody Triduum
Gdy nadchodził Wielki Czwartek, ludzie łączyli codzienne obowiązki z udziałem w kościelnych obrzędach. Po wieczornym nabożeństwie młodzi chłopcy głośno potrząsali drewnianymi kołatkami, co na Kurpiach znano jako „straszenie Judasza”. Kościelne dzwony i dzwonki przestawały bić aż do niedzieli zmartwychwstania, a ich funkcję przejmowały ręcznie wykonane kołatki i terkotki. W tym okresie tworzono również Grób Pański.
Wielki Piątek był dniem wyciszenia i powagi. Nadal słychać było jedynie kołatki, a ludzie odwiedzali kościół, aby modlić się przy Grobie Pańskim. W niektórych regionach straże, dawniej zwane „turkami”, pilnowały symbolicznego grobu przez cały dzień i noc.
Wielka Sobota to czas święcenia ognia i wody oraz przygotowywania „święconki”. Na wsiach do kościoła zanoszono całe kosze jedzenia. W koszykach musiały znaleźć się pisanki, sól, mięso, chrzan, kawałek ciasta i figurka baranka. Po południu lub wieczorem zaczynało się „chodzenie po Alleluja”. Grupy chłopców chodziły po domach, składały życzenia, śpiewały pieśni o Zmartwychwstaniu i otrzymywały w zamian jedzenie lub słodkości.
Wielka Niedziela, czyli Wielkanoc, przynosiła radość i początek świętowania. Po porannej mszy mieszkańcy wracali do domów, by wspólnie zasiąść do stołu i dzielić się święconym pokarmem.
W Poniedziałek Wielkanocny tradycją było polewanie dziewcząt wodą przez chłopców. Na Mazowszu zwyczaj ten przyjmował różne formy, na przykład „chodzenie z pasją” albo „chodzenie z kurkiem”, czyli wożenie na małym wózku drewnianego kogutka. Były to przede wszystkim zabawy towarzyskie – okazja do żartów, zalotów i sprawdzenia, kto we wsi jest najbardziej lubiany. Woda miała symboliczne znaczenie: kojarzono ją z siłą życiową i odnową.
Kuchnia i symbolika
Wielkanocny stół pełen jest symboliki. Chrzan oznaczał trud i ostrość życia, które dzięki świątecznej radości miały przemieniać się w coś łagodniejszego i przyjemniejszego. Sól kojarzono z ochroną i oczyszczeniem, a także z zabezpieczeniem przed zepsuciem. Jajko natomiast oznaczało jedność i odradzanie się życia.
Pisanki uznawano za „życie zamknięte w skorupce”. Na Mazowszu najczęściej przygotowywano kraszanki, czyli jajka barwione jednolicie, na przykład w wywarze z cebuli, a także pisanki wyklejane sitowiem lub rdzeniem bzu – charakterystyczne dla okolic Warszawy i Kurpiów.
Wierzono, że ozdoby mają moc chronienia gospodarstwa przed nieszczęściami. Z tego powodu skorupki zakopywano w ziemi, by zapewnić sobie urodzaj. To piękny przykład bliskiej więzi człowieka z naturą i przekonania, że świat przyrody wspiera ludzkie życie.
Do tego groźnego zdarzenia doszło 25 marca. Między godziną 12:00 a 13:00, w okolicy polany znajdującej się w pobliżu ZUS przy ul. Reja w Wołominie. Poszkodowana kobieta wyszła na spacer z psem. W pewnym momencie niespodziewanie wprost na nią wybiegł dzik, atakując ją z dużą siłą.
„On chyba chciał zaatakować psa, ale ja stałam na jego drodze. Uderzył mnie w prawy bok, rozrywając mi skórę. Wszystko działo się bardzo szybko, a ja byłam przerażona. Przewróciłam się na mojego psa, a dzik wtedy ugryzł mnie w lewą rękę. Próbowałam kopać dzikie zwierzę, jak się przewróciłam i w końcu odszedł ode mnie. Później zauważyłam, że mam też ślad na twarzy” – relacjonowała zaatakowana kobieta. O tym groźnym zdarzeniu zaalarmował naszą redakcję wnuk poszkodowanej. „Dzik poważnie poranił babci nogę. Jest cała poturbowana i posiniaczona. Od razu pojechaliśmy do szpitala, na SOR. Babcia straciła dużo krwi. Zgłosiłem to zdarzenie już na policję, do urzędów, gdzie się da. Jak sobie pomyślę, że równie dobrze ten dzik mógł zaatakować moją córkę… Przecież dziecko w starciu z tym zwierzęciem nie ma szans. A tam jest niedaleko szkoła i boisko, na którym ciągle przebywają dzieci. To jest po prostu przegięcie, żeby w mieście takim jak Wołomin dziki po placu zabaw wieczorami sobie biegały” – mówił nam, nie kryjąc przy tym ogromnego wzburzenia i dodając, że kilka lat wcześniej przytrafiła mu się podobna sytuacja. Wówczas to on i jego pies zostali zaatakowani przez dzika, podczas spaceru w okolicy jednego z wołomińskich osiedli. Zwierzę wtedy poraniło psa.
W odpowiedzi na uchwałę Rady Miejskiej w Radzyminie dotyczącą sprzeciwu wobec proponowanych wariantów przebiegu drogi ekspresowej S50 – Obwodnicy Aglomeracji Warszawskiej przez teren gminy, Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad przesłała pismo informujące o dalszych krokach w tej sprawie.
W piśmie z 19 marca skierowanym do przewodniczącego Rady Miejskiej w Radzyminie Marka Brodziaka GDDKiA pisze: “W odpowiedzi na pismo z 18 lutego 2026 r. zawierające Uchwałę Nr 239/XXIV/2026 Rady Miejskiej w Radzyminie z dnia 16 lutego 2026 r. dziękuję za przekazanie stanowiska. Jesteśmy otwarci na współdziałanie z samorządami z obszaru, który będzie objęty pracami projektowymi w zakresie północnego fragmentu Obwodnicy Aglomeracji Warszawy. To niezwykle ważna współpraca, ponieważ zależy nam, aby głos samorządów, jak i mieszkańców był brany pod uwagę. Planujemy organizację spotkań po rozpoczęciu prac projektowych, których terminy wspólnie uzgodnimy. Działanie Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad służy zagwarantowaniu równego dostępu do informacji oraz jednolitej możliwości zgłaszania uwag i postulatów wszystkim gminom położonym w obszarze lokalizacji zadania.
Poniżej przesyłam informację na temat aktualnego stanu prac przygotowawczych, dotyczących północnego fragmentu Obwodnicy Aglomeracji Warszawskiej. (…)
Komendant Komisariatu Policji w Kobyłce omówił podczas posiedzenia Rady Miasta bieżącą sytuację stanu bezpieczeństwa w Kobyłce. Podsumowując najważniejsze informacje, jakie przekazał, należy podkreślić, że w 2025 r. odnotowano spadek przestępczości o 52 postępowania (łącznie wszczęto ich 317). Jednocześnie, mimo mniejszej liczby postępowań, nastąpiła znacząca poprawa wykrywalności, która wzrosła o 25% i osiągnęła poziom 63%.
W zakresie konkretnych kategorii przestępstw w 2025 r. odnotowano 13 kradzieży pojazdów. W 12 przypadkach postępowania zakończono umorzeniem z powodu niewykrycia sprawcy, co oznacza, że wykrywalność w tej kategorii wyniosła 0%. W przypadku kradzieży z włamaniem (zarówno do lokali, jak i pojazdów) odnotowano 14 przestępstw, a wykrywalność wyniosła 44%. Natomiast w kategorii kradzieży cudzej rzeczy wszczęto 60 postępowań, z czego wykryto 17% spraw i skierowano akty oskarżenia do prokuratury oraz sądu.
Jeśli chodzi o przestępstwa rozbójnicze, odnotowano dwa przypadki i oba zostały wykryte, co daje 100% skuteczności. Podobnie w przypadku bójki i pobicia – odnotowano jedno zdarzenie. W zakresie przestępczości narkotykowej ujawniono 11 czynów zabronionych, osiągając wykrywalność na poziomie 92%. Wśród zabezpieczonych substancji znalazły się m.in. amfetamina, marihuana, mefedron czy kokaina.
W pracy pionu kryminalnego w ubiegłym roku ujawniono około 100 osób poszukiwanych, w tym około ośmiu na podstawie listów gończych. Odnotowano także 11 zaginięć osób – wszystkie zakończyły się odnalezieniem zaginionych. Dodatkowo przeprowadzono jedną identyfikację osoby o nieustalonej wcześniej tożsamości.
Szczególny nacisk położono na przeciwdziałanie przemocy domowej. (…)
Podczas obrad Rady Miasta Kobyłka wywiązała się intensywna dyskusja dotycząca programu opieki nad bezdomnymi zwierzętami na 2026 r., który spotkał się z licznymi zastrzeżeniami radnych. Program w dużej mierze powielał rozwiązania z roku poprzedniego, co spotkało się z krytyką części radnych. Kontrowersje wzbudziły chociażby zapisy dotyczące wyboru tylko jednej placówki weterynaryjnej czy brak dołączenia do programu corocznego sprawozdania z liczby odłowionych zwierząt i wykonanych zabiegów. Mimo argumentów burmistrza, broniącego projektu jako spełniającego wymogi ustawowe, radni uznali dokument za nieprzemyślany.
Radni wskazali szereg błędów i braków w zaproponowanym programie ochrony zwierząt na 2026 rok, oceniając go jako dokument niemający realnego przełożenia na poprawę sytuacji zwierząt na terenie Kobyłki.
Oto niektóre zastrzeżenia jakie padły w dyskusji:
– Brak raportów rocznych. Radni domagali się wpisania do programu obowiązku przedstawiania corocznego sprawozdania z liczby odłowionych zwierząt oraz przeprowadzonych zabiegów kastracji i sterylizacji.
– Zakwestionowano celowość wydania 10 tys. zł na edukację, która ogranicza się głównie do postów w mediach społecznościowych i czasem zajęć tematycznych w szkołach.
– Brak szczegółów dotyczących dokarmiania kotów. W praktyce jest to wydawanie karmy osobom zgłaszającym się do urzędu.
– Problem zgłoszeń w sprawie bezdomnych zwierząt po godzinach pracy urzędu. Zapis o możliwości zgłaszania błąkających się zwierząt na policję uznano za „martwy”, ponieważ funkcjonariusze często odsyłają mieszkańców do urzędu, który w tym czasie jest zamknięty.
– Krytykowano formułę przetargu wyłaniającą tylko jeden podmiot wykonujący sterylizacje, co zdaniem radnych ogranicza mieszkańcom dostęp do usługi.
Wiele uwag
– Porównując zeszłoroczną uchwałę i tę, to oczywiście usunięto tylko kilka kwestii związanych z dofinansowaniem, które się zmieniają. Treść praktycznie jest taka sama. Natomiast jest też dużo takich zwykłych błędów w tej uchwale, rozpoczynając od tego, że w pierwszym punkcie w postanowieniach ogólnych mamy dwa razy numerację 5. Później nie ma punktu dziewiątego, bo po ósemce jest od razu dziesiąty (…)
Na tę decyzję oczekiwali wszyscy radni, którzy sprawują też funkcję sołtysów. Chodzi o wyrok w sprawie członków Rady Miejskiej w Radzyminie, którym koledzy z rady uchylili mandaty. O gorącej dyskusji na sesji informowaliśmy Czytelników w poprzednich numerach Wieści. Dziś wiadomo już, co stanie się z uchwałami o wygaśnięciu mandatów.
Przypomnijmy, że na lutowej sesji radni Rady Miejskiej w Radzyminie, posiadający większość w radzie, mając wątpliwości co do formy prawnej powierzenia płatnych czynności doręczania wezwań podatkowych przez radnych-sołtysów z klubu obecnego burmistrza, postanowili wygasić mandaty radnym – Agnieszce Kacprzak i Wojciechowi Słomczewskiemu. 19 marca Wojewoda Mazowiecki wydał rozstrzygnięcie nadzorcze, w którym stwierdził nieważność uchwały dotyczącej wygaśnięcia mandatu radnej. Zarzucił radnym głosującym nad tą uchwałą m.in. błędną i wybiórczą ocenę stanu faktycznego oraz nieprawidłową interpretację przepisów.
„Stwierdzam nieważność uchwały Rady Miejskiej w Radzyminie z dnia 6 lutego 2026 r. w sprawie wygaśnięcia mandatu radnej” – napisał w rozstrzygnięciu nadzorczym wojewoda, uzasadniając: (…)
W tym roku przypada rocznica 500–lecia włączenia Mazowsza do Królestwa Polskiego. Samorząd Województwa Mazowieckiego wraz z Muzeum Mazowieckim w Płocku organizuje cykl wydarzeń pod nazwą „Mazowsze dla Korony. 500–lecie włączenia Mazowsza do Królestwa Polskiego”. Program obejmuje wiele wydarzeń naukowych, edukacyjnych i wystawienniczych, które zostaną zrealizowane w latach 2024–2026.
Jak zaznacza marszałek województwa mazowieckiego Adam Struzik przypadająca w 2026 roku 500. rocznica włączenia Mazowsza do Królestwa Polskiego jest doskonałą okazją, by przypomnieć dzieje Księstwa Mazowieckiego i ukazać dziedzictwo potomków Konrada I. – Sprawując rządy przez trzy stulecia zakładali miasta wznosili zamki, fundowali kościoły, kodyfikowali prawo, wydawali przywileje umożliwiające społeczno–gospodarczy rozwój Mazowsza. Rządzili w średniowieczu, ale decyzje przez nich podjęte miały istotny wpływ na kształt współczesnego Mazowsza.
Między tronem i zakonem
Kolejne pokolenie Piastów mazowieckich spędziło lata panowania na lawirowaniu pomiędzy Koroną, księstwem litewskim, czeskim a zakonem krzyżackim.
Jak pokazuje nam historia, dzielenie ziemi między dzieci nigdy nie było dobrym rozwiązaniem, ale działało to na zasadzie „mniejszego zła”. Jednak z góry można było założyć, że spadkobiercy i tak się pokłócą, a pewnie i pobiją.
Tradycyjnie zły pomysł
Bolesław II zaczął dopuszczać synów – Siemowita II, Trojdena I i Wacława I – do rządów od 1303 r., jednocześnie kontrolując ich działalność. Najmłodszy Wacław był jeszcze małoletni (nie skończył 15 lat) i dlatego nie dostał od ojca osobnej domeny.
Kilka lat później sytuacja się zmieniła. „W czasie pierwszego podziału Mazowsza przeprowadzonego przez Bolesława II ok. 1309 r., tylko dwaj jego starsi synowie (Siemowit II i Trojden I) objęli własne dzielnice. Natomiast Wacław otrzymał ekspektatywę na tę część Księstwa Mazowieckiego, którą dla siebie zatrzymał Bolesław II”1.
Po śmierci księcia, 24 kwietnia 1313 roku, wszedł w życie ostateczny podział Mazowsza na trzy dzielnice: Siemowit II otrzymał ziemię rawską, Trojden I – czersko-warszawską, a Wacław I – płocką. Tradycyjnie, podział ten w pełni nie zadowolił nikogo, w związku z czym w 1316 r. doszło do krótkotrwałej wojny pomiędzy braćmi, jednak szczegóły nie są nam znane.
Na układy nie ma rady
Zmiany w układzie sił w naszej części Europy wymusiły na mazowieckich władcach deklarację – Polski pod rządami króla Władysława Łokietka, zakonu krzyżackiego, Litwy i Czech. W polityce zewnętrznej Siemowit II starał się umiejętnie lawirować pomiędzy otaczającymi Mazowsze potęgami, co wyrażało się m.in. częstymi zmianami sojuszników.
Poprawne stosunki z Koroną stanęły pod znakiem zapytania, gdy królewicz Kazimierz ożenił się z litewską księżniczką, Anną Aldoną Giedyminówną, co skutkowało sojuszem polsko-litewskim (1325). A jak pamiętamy, Litwini lubili sobie napaść na mazowieckie ziemie. Wyjątkiem była ziemia płocka, bo Wacław I miał dobre stosunki z Giedyminem, swoim teściem. Żeby zbilansować sytuację, Litwini pustoszyli za to mazowieckie księstwa Trojdena I i Siemowita II.
W roku 1325 książę płocki Wacław I, zawarł sojusz z Zakonem, w wyniku którego polski król wyprawił się na Mazowsze i zdobył Płock. Co w takiej sytuacji zrobili nasi? Zawarli mazowiecki sojusz z Krzyżakami. Oczywiście, wywołało to konflikt zarówno z królem, jak i z sojuszniczą mu Litwą.
W odpowiedzi, polski władca ponownie zaatakował Mazowsze, na co Krzyżacy zareagowali kontrofensywą na Kujawy. Cała ta epopeja zakończyła się 10 sierpnia 1327 roku rozejmem we Włocławku.
W 1329 roku książęta mazowieccy niespodziewanie zdecydowali się poprzeć w wojnie Władysława Łokietka i wzięli udział w działaniach zbrojnych przeciwko najazdowi krzyżackiemu. Sytuację wykorzystał Jan Luksemburski, który zawarł sojusz z zakonem i uderzył na ziemię dobrzyńską. Zajęli ją Krzyżacy, natomiast Czesi zmusili Wacława, księcia płockiego do hołdu lennego.
Bezdzietny singiel
Siemowit II zmarł 18 lutego 1345 roku w swoim majątku Wiskitki, niedaleko Sochaczewa. Jest pochowany w Warce. Nigdy nie ożenił się i nie miał dzieci. W testamencie przekazał swoje ziemie do podziału między trzech bratanków: Bolesława III, Siemowita III i Kazimierza I. Wacław I zmarł 23 maja 1336 roku i został pochowany w katedrze w Płocku. Z małżeństwa z Elżbietą litewską książę doczekał się syna Bolesława III i córki Anny.
Cały artykuł dostępny jest na łamach miesięcznika Mazowsze. Serce Polski oraz na www.mazovia.pl.