Tego typu wizyty planuje się miesiącami. Przeznacza na nie ogromne środki finansowe i celebruje we wszystkich możliwych nośnikach przekazu. Wszak nie co dzień do małego, podwarszawskiego miasta przyjeżdża premier Polski. Tym bardziej dziwi to, co stało się w minioną niedzielę, kiedy to na jednej z wielu tego dnia mszy św. w kościele MB Częstochowskiej w Wołominie, ku zaskoczeniu parafian, w pierwszej ławce usiadł… Mateusz Morawiecki.
Premier w drodze do Wołomina „zahaczył” o Ossów, gdzie w towarzystwie kilku wołomińskich przedstawicieli PiS złożył kwiaty na cmentarzu Poległych w Bitwie Warszawskiej i zwiedził panteon Bohaterów. Następnie wziął udział w południowej mszy św. w parafii na ul. Kościelnej w Wołominie, by po niej, witając się z nieliczną grupą mieszkańców, którzy wyszli z kościoła, skierować się wprost do siedziby gminnego OSP.
Tam czekali już na niego zaproszeni samorządowcy i kandydaci na samorządowców z PiS, którzy rozmawiali z premierem (a raczej słuchali tego, co ma do powiedzenia) przez prawie dwie godziny. Niestety, spotkanie było zamknięte, więc relacjonując to, o czym mówiono w sali OSP opieramy się na przekazach osób tam zebranych. (…)
Więcej na łamach Wieści.
http://www.e-kiosk.pl/index.php?page=titleissues&id_title=154563
https://www.egazety.pl/marpan/e-wydanie-wiesci-podwarszawskie.html











