Po trzech latach pracy nad planem zagospodarowania dla niewielkiego terenu w okolicy ul. Łukasiewicza w Wołominie, spotkaniach i konsultacjach, nagle pod obrady wyłożono radnym propozycję przystąpienia do opracowania projektu, którego nie znała żadna z zainteresowanych stron. Co gorsza, jak przyznali obecni na poniedziałkowej komisji zaskoczeni przedstawiciele przedsiębiorców, projekt planu poszerzono o ponad 100 ha terenu, co zdaniem zainteresowanych, może odsunąć w czasie głosowanie nad tym, jakże ważnym dla miasta dokumentem. Zbulwersowani przedsiębiorcy apelują do władz o rozwagę, a część z nich poważnie myśli o wystąpieniu do miasta o rentę planistyczną lub odszkodowanie za opóźnianie prac nad projektem planu.
Poniedziałkowa, pierwsza część komisji gospodarki nie należała do przyjemnych, nie dziwi więc, że nie pojawił się na niej nikt z zarządu miasta. Przedstawiciele firm, które mają swoje siedziby na omawianym terenie przy ul. Łukasiewicza: DJCHEM i działce po dawnej Nafcie (PGNIG) nie ukrywali zdziwienia, kiedy przeglądali projekt miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, z którym wcześniej nie zostali zapoznani. Wypowiedział się też były właściciel przylegającego do planu terenu po Stolarce, który sprzedał działki firmom budującym obiekty CH. Jak przyznał, on również dowiedział się o nowej koncepcji w piątek. Przedstawicielka właściciela terenu po Nafcie w ogóle nie miała okazji, by wcześniej zapoznać się z projektem i jak mówiła, przyjechała na komisję myśląc, że obrady odbędą się nad wcześniejszą, przedyskutowaną wersją planu. (…)
Więcej na łamach Wieści.











