Wystarczyło kilkanaście minut ulewy, by wyjście z wołomińskiego przejścia podziemnego pod torami w ul. Laskowej zamieniło się w jezioro. Za prowizoryczny mostek posłużyło mieszkańcom kilka znalezionych w okolicy desek, a w mediach społecznościowych i na naszej redakcyjnej skrzynce zaroiło się od komentarzy. „Dlaczego inwestor serwuje nam taki bubel?”, „Czemu miasto nie zdążyło wykonać dojścia i wyjścia z tunelu?” – o to najczęściej pytają zdenerwowani mieszkańcy, a sytuację jak zwykle ratowali strażacy, wypompowując zalegającą wodę.
Na ostatniej sesji wiceburmistrz zadeklarowała, że gmina monitoruje te inwestycje, zbiera listę usterek i spotyka się z przedstawicielami PKP. Jak zaznaczyła, podobne problemy ma też Zielonka i Tłuszcz, które narzekają na brak rozwiązań dla osób niepełnosprawnych. Przypomniała również, że projekty tuneli powstały już w poprzedniej kadencji.
– Nie o to chodzi, by się kłócić kto kiedyś czegoś nie dopełnił, ale trzeba się postarać jak najwięcej zrobić, by mieszkańcom ulepszyć funkcjonowanie w nowej rzeczywistości – skwitował radny Dominik Kozaczka, nazywając wystąpienie przerzuceniem odpowiedzialności na kogoś innego. Jak zauważył, brakuje gotowych i bezpiecznych przejść dla pieszych prowadzących do tunelu, co z kolei należy do obowiązków gminy. W przejściach leżą też nie posprzątane butelki i puszki. (…)
Więcej na łamach Wieści.









