spot_img
Strona główna Blog Strona 235

Niechciane dziecko Wołomina?

53

Mijają tygodnie od ogłoszenia wyroków przez Naczelny Sąd Administracyjny w sprawie zaskarżonych pozwoleń na budowę obiektów Centrum Handlowego oraz marketu Leroy Merlin, wydanych przez kolejnych starostów wołomińskich. Co dzieje się dziś w tej sprawie? Rozmawiamy z właścicielem DJCHEM Chemicals Poland S.A Bogdanem Domagałą.

W czerwcu Naczelny Sąd Administracyjny, podobnie jak wcześniej Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uznał, że pominięta w wydawaniu pozwoleń na budowę spółka DJCHEM Chemicals Poland S.A. jest bezwzględnie stroną tych postępowań. Kontaktowali się już z Panem inwestorzy Centrum Handlowego i Leroy Merlin albo włodarze miasta i powiatu? Zapadły jakieś ustalenia?

– O tym, że zostało wydane pozwolenie na budowę Centrum Handlowego spółka DJCHEM dowiedziała się, kiedy pozwolenie to było już ostateczne i prawomocne. Nikt z urzędników nie uznał za zasadne by poinformować spółkę o zamiarze budowy takiego obiektu w pobliżu zakładu chemicznego. Mając na względzie bezpieczeństwo funkcjonowania tak dużego Centrum Handlowego DJCHEM w trybie nadzwyczajnym odwołała się od tej decyzji i złożyła wniosek o stwierdzenie jej nieważności. Spółka wskazała, że pozwolenie na budowę zostało wydane z rażącym  naruszeniem prawa, ponieważ nie uwzględniono przepisu miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego nakazującego ustalenie i zachowanie bezpiecznej odległości od zakładu spółki, a ponadto pominięto DJCHEM jako stronę w postępowaniu o wydanie pozwolenia na budowę. Naczelny Sąd Administracyjny podtrzymał wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, uchylający decyzję Głównego Inspektora Nadzoru Budowlanego, która nie przyznawała DJCHEM statusu strony w postępowaniu o stwierdzenie nieważności pozwolenia na budowę. W uzasadnieniu wyroku Wojewódzki Sąd Administracyjny przyznał też rację spółce, iż konieczne jest ustalenie bezpiecznej odległości od jej zakładu.

W przypadku Leroy Merlin, po wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego, pozwolenie na budowę jest nieostateczne i nieprawomocne i toczy się postępowanie odwoławcze, wszczęte z odwołania DJCHEM. Podobnie jak w przypadku Centrum Handlowego, NSA podtrzymało wyrok WSA przyznając rację spółce. Zgodnie z przepisami Prawa Budowlanego obiekty budowlane można budować tylko na podstawie ostatecznego pozwolenia na budowę. Sądy zwróciły szczególną uwagę na niezachowanie bezpiecznej odległości od zakładu obiektów wielkopowierzchniowych i niezastosowanie się do przepisów nakazujących stosowanie jej podczas toczących się postępowań administracyjnych.

Jeśli chodzi o reakcję po ogłoszeniu wyroków przez NSA inwestorów Centrum Handlowego, Leroy Merlin czy przedstawicieli strony administracyjnej, to do dnia dzisiejszego jest zupełna cisza. Nie ma zupełnie żadnej reakcji. Nie zauważam żadnej woli pochylenia się nad rozwiązaniem problemu bezpiecznego współistnienia zakładu i obiektów handlowych.

Zarówno były, jak i obecny starosta tłumaczą się nie dość jednoznacznymi przepisami w tej sprawie i tym, że sprawa ich nie dotyczy.

– Tłumaczenia starostów na łamach Wieści Podwarszawskich są dla mnie mało przekonujące, można powiedzieć wręcz śmieszne: zasłaniają się tym, że nie są stroną w sprawie albo niedoskonałością przepisów prawa. Kuriozalne jest to, że urzędnik wydający decyzję tłumaczy się niedoskonałością przepisów prawa czy braku wiedzy o historii toczących się postępowań!

Przypomnijmy, że decyzję o pozwoleniu na budowę pierwszej części obiektów podpisał b. wicestarosta Konrad Rytel, a marketu budowlanego Leroy Merlin po uchyleniu pierwotnej decyzji – Adam Łossan. Obaj są samorządowcami z wieloletnim stażem. Naprawdę trudno uwierzyć w tak daleko idące nierozumienie przepisów prawa. Nadzorowali ich starostowie: Piotr Uściński (dziś poseł) i Kazimierz Rakowski. Pytanie czy oni także źle interpretowali prawo czy tylko zawierzyli swoim zastępcom lub prawnikom?

W planie zagospodarowania przestrzennego dla terenu po Stolarce jasno zapisano wskazanie o konieczności zachowania bezpiecznej odległości.

– Dokładnie tak, lecz aby głębiej poznać cały mechanizm należy cofnąć się do czasów burmistrza Jerzego Mikulskiego, gdzie w przygotowywanym dokumencie Studium na terenach po byłej Hucie Szkła czy terenach Łukasiewicza – Geodetów wpisano lokalizowanie obiektów wielkopowierzchniowych na terenach, które w poprzednich planach zagospodarowania przestrzennego były terenami przeznaczonymi pod inwestycje przemysłowe. Początkowo Ryszard Madziar był przeciwny tej wersji Studium lecz zaraz po objęciu stanowiska burmistrza wraz ze swoimi radnymi ostatecznie uchwalili Studium w wersji niezmienionej. Następnym krokiem dla terenów przemysłowych Geodetów – Łukasiewicza, dokonanym przez burmistrza Madziara było objęcie planem zagospodarowania terenów tylko po jednej stronie Łukasiewicza, pomijając tereny Exalo Dryling oraz DJCHEM, mimo że w Studium nakazano sporządzenie planów dla całego obszaru. Decyzji o takim podziale nie konsultowano ze wszystkimi właścicielami terenów. Po co to zrobiono? Mam w tej sprawie swoje przemyślenia. Myślę, że zakładano iż przez oddzielenie drogą Łukasiewicza terenu zakładu od przyszłego centrum handlowego da się pominąć spółkę jako stronę w dalszych postępowaniach administracyjnych i zatuszować kłopotliwą kwestię bezpiecznej odległości.

Oczywiście to tak nie działa. Przepisy prawa wyraźnie wskazują, że nie tylko ten jest stroną postępowania, który jest bezpośrednim sąsiadem nowej inwestycji lub jeśli ta inwestycja negatywnie  oddziałuje na sąsiednie obiekty, ale także ten, którego już istniejące obiekty mogą negatywnie oddziaływać na nowo powstające i to bez znaczenia czy graniczą bezpośrednio z terenem nowej inwestycji czy też nie. Chodzi o wzajemne oddziaływanie, które musi być uwzględnione. Przypomnieć należy zapisy z dyskusji prowadzonej podczas jednej z Sesji Rady Miejskiej dotyczącej projektu planu, na której z ust radnego Górskiego padło pytanie o to, jak władze wyobrażają sobie rozwiązanie kwestii bezpiecznej odległości od zakładu, na którą w uwagach opiniujących plan wskazały – komenda straży pożarnej i ochrona środowiska – powołujące się na przepisy Prawo Ochrony Środowiska. Dodajmy, że komendant zasugerował, że jeśli w obowiązujących przepisach nie podano sposobu ustalenia bezpiecznej odległości, a miasto nie potrafi jej ustalić, należy posłużyć się istniejącą Metodologią opracowaną przez Głównego Inspektora Ochrony Środowiska lub skierować zapytania do odpowiednich instytucji lub rzeczoznawców. Przedstawiciel pracowni urbanistycznej, przygotowującej projekt planu tłumaczył brak konieczności jej wyznaczania, ponieważ na dzień wykonywania projektu nie wiadomo co zakład w przyszłości będzie produkował i w jakich ilościach należy ją ustalać indywidualnie dla każdego nowo projektowanego obiektu, który powstanie na terenie objętym uchwalanym planem. Przyznać tu muszę, że to było dość sprytne tłumaczenie, które w dość podstępny sposób wprowadziło w błąd większość radnych.

W efekcie zachowanie bezpiecznej odległości zapisano w planie w sposób bardzo skrócony, ale dość zrozumiały. Trzeba przyznać, że burmistrz Ryszard Madziar choć podzielił plan tak, by jednemu inwestorowi pomóc, to jednak zapis w planie zagospodarowania przestrzennego zamieścił, wpisując że przy budowie obiektów wielkopowierzchniowych nakazuje się uwzględnienie zakładu zwiększonego ryzyka wystąpienia poważnej awarii przemysłowej z zachowaniem bezpiecznej odległości od tego zakładu.

Zapis ten jednak wicestarostowie Konrad Rytel i Adam Łossan całkowicie zignorowali, wydając pozwolenia na budowę obiektom handlowym. Nikt z nich nie zastanowił się by choć spróbować rozpatrzyć problem bezpiecznej odległości i narzucić takie wytyczne, by zapewnić bezpieczeństwo.

Postępowanie o wydanie pozwolenia na budowę obiektów Leroy Merlin powinno więc zostać wszczęte na nowo, tym razem z udziałem DJCHEM. W odniesieniu do pozwolenia na budowę Centrum Handlowego będzie podobnie?

– Wyroki sądowe przyznały przymiot strony spółce w obu postępowaniach. Wyroki są prawomocne  i nie podlegają zaskarżeniu. W związku z tym, w stosunku do decyzji budowlanej dla CH nadal ważny jest wniosek o stwierdzenie nieważności tej decyzji, a w stosunku do decyzji dla Leroy Merlin nadal toczy się postępowanie odwoławcze od pozwolenia na budowę. Oba te postępowania muszą  być prowadzone na nowo przy udziale DJCHEM.

Wracając do poprzedniego pytania dodam, że w obecnej sytuacji nie można już będzie mówić o braku wiedzy inwestorów czy urzędników co do zapisów planu lub luźnej interpretacji obowiązującego prawa, ponieważ sądy podały wykładnię interpretacyjną w swoich wyrokach i wykładnia ta wiąże urzędników wydających pozwolenia na budowę. Jestem zszokowany działaniami przy budowie CH i Leroy Merlin, ponieważ inwestorzy oraz urzędnicy wiedzieli, że toczą się postępowania przed sądami administracyjnymi, a mimo to robili wszystko by za wszelką cenę te obiekty zbudować i zalegalizować, bez oglądania się na konsekwencje, które cały czas będę podkreślał jako najważniejsze: wynikające z zagrożenia życia i zdrowia ludzi.

Po wielu tragicznych wypadkach na świecie po to wprowadzono zapis obowiązku ustalania bezpiecznej odległości, by w obrębie zakładów o zwiększonym ryzyku wystąpienia poważnej awarii nie budować obiektów wielkopowierzchniowych, w których ewakuacja ludzi jest utrudniona. Inaczej prowadzi się bowiem ewakuację z domów jednorodzinnych, gdzie przebywają małe grupy ludzi czy zakładu pracy, gdzie pracownicy są odpowiednio przeszkoleni na taką ewentualność, a inaczej z centrum handlowego, gdzie nagle w panikę wpada tysiące przypadkowych osób, które biegną do tych samych drzwi i próbują uciekać samochodami tym samym wyjazdem z parkingu. Jak w takiej sytuacji mają ze skuteczną pomocą dotrzeć karetki czy wozy strażackie? Czy ktoś kto przyjeżdża na zakupy do CH z Tłuszcza, Jasienicy czy Małkini wie coś o sąsiadującym z CH zakładzie chemicznym? Oczywiście, że nie. On usłyszy „uciekać” to ucieka: pytanie tylko w którą stronę? Bezpieczna odległość nie jest więc niepotrzebnym nakazem, ale obowiązkiem i ogromną odpowiedzialnością za życie ludzkie, które powinni wziąć pod uwagę urzędnicy, włodarze i inwestorzy.

Wygląda więc na to, że tylko zakład DJCHEM na poważnie traktuje w tej konkretnej sprawie przepisy o bezpiecznej odległości…

– Nasza mordęga w rozwiązaniu problemu trwa nieprzerwanie od 2014 r. Przeszliśmy przez wszystkie etapy, odwołania, nie wspomnę już o kosztach jakie ponieśliśmy, ale dla mnie, moich współpracowników oraz pracowników DJCHEM sprawy bezpieczeństwa są priorytetowe. Wiele pracy włożyli także specjaliści od spraw bezpieczeństwa chemicznego, pracownicy Państwowej Straży Pożarnej, Inspekcji Ochrony Środowiska, Centralnego Instytutu Ochrony Pracy oraz prawnicy, którzy na każdym etapie postępowania administracyjnego zwracali uwagę na obowiązek zachowania tej odległości.

Dąży Pan do zamknięcia obiektów Centrum Handlowego?

– Absolutnie nie i zapewniam, że nie jest to w sferze zainteresowania moich współpracowników, pod jednym bezwzględnie warunkiem, że spełnione zostaną zasady bezpieczeństwa. Jestem za tym, by istniały i nadal powstawały markety, one też są mieszkańcom potrzebne. Władze muszą jednak podczas opracowywania strategii rozwoju mieć zawsze na względzie zrównoważony rozwój miasta. Tworząc plany, wydając decyzję muszą zwrócić uwagę na to, by jedni inwestorzy nie szkodzili drugim. W szczególności dbać o istniejący już lokalny biznes oraz pomagać i chronić małe i średnie przedsiębiorstwa, zwłaszcza te, których kapitał nie pozwala na walkę o swoje prawa przed sądami. I tu mam największy żal do burmistrz Wołomina Elżbiety Radwan. W piśmie skierowanym do Rady (podpisanym przez zastępcę) w odpowiedzi na protest pracowników oraz mieszkańców na bezczynność burmistrza Wołomina dotyczącego przewlekłości w opracowywaniu planu zagospodarowania przestrzennego dla terenów EXALO DRILING i DJCHEM i na sygnalizowaną sytuację, wspomina się górnolotnie o wartości społecznej marketów itp. zapominając, że społeczeństwem jest także grupa pracowników tych zakładów, które przez dziesiątki lat wnosiły do tego miasta niemałe podatki, zyski, dawały pracę, pomagały potrzebującym. Dziś na ich terenach nie można postawić nawet małego magazynu, bo wbrew słowom burmistrz, że mogą się starać o wydanie warunków zabudowy, nawet gdyby były w tej sytuacji wykonalne, nie rozwiązują globalnie problemów w łatwe i szybkie inwestowanie w rozbudowę istniejących zakładów na tych terenach. Obecnie wszyscy w DJCHEM czujemy się jak niechciane dziecko Wołomina.

Sposób, w jaki potraktowano rodzimego przedsiębiorcę, który starał się budować i rozwijać zakład w Wołominie na gruntach przemysłowych stawia nasze miasto w złym świetle. Wołomin zastosował jakąś filozofię typu: jednym pomożemy a to, że innemu zaszkodzimy, to może to jakoś będzie… (ciekawe, że ciągle w szczególny sposób pomaga się tej samej osobie). Druga zaś strona błąka się po urzędach, w których każdy udaje, że nie wie o co chodzi.

Istnieje pokusa „spakowania” firmy i wyprowadzki z niegościnnej dla przedsiębiorców gminy?

– Propozycji przeniesienia zakładu mamy naprawdę sporo, a po artykułach prasowych napisało do nas wielu prezydentów miast. Mamy także propozycje przeniesienia zakładu poza granicę naszego państwa.  Zostaje jednak w człowieku pewien sentyment do miejsca, w którym się urodził, miejsca, w którym żyje…

Z tej głośnej sprawy płynie też ostrzeżenie dla mieszkańców.: Nigdy nie wiesz co postawią ci przed posesją.

– Mieszkańcy powinni zrozumieć, że przy tak swobodnym i samowolnym traktowaniu przepisów przez urzędników, podobna sytuacja może także spotkać i ich. Niedaleko szukając: Wieści opisywały sprawę podsuniętego radnym przez wołomińskie władze do uchwalenia planu zagospodarowania dla stacji benzynowej nieopodal osiedla mieszkaniowego czy zamknięcia ruchu samochodowego w centralnej części miasta, który jeśli nie zostałby w porę zablokowany przez Radę, mógłby całkowicie zrujnować lokalnych kupców. Przy takim podejściu do mieszkańców i inwestorów nagle może się okazać, że także przed naszym domem powstanie nagle 20-piętrowy wieżowiec odcinający nam możliwość podziwiania piękna wschodu i zachodu słońca.

Następną przestrogą dla właścicieli terenów jest to, co napisano w tym piśmie: że tak naprawdę  miasto decyduje o tym, co zostanie dopuszczone  do wybudowania na terenie należącym do inwestora, a nie inwestor. Wydawać się może, że w obecnej sytuacji w mieście nie mogą mieć oni żadnej pewności, co powstanie na, lub przy ich terenach i kiedy otrzymają  potrzebne zgody. Nie dziwię się więc temu, że unikają Wołomina, inwestując w pobliskim Radzyminie czy Kobyłce.

Co dalej z wyrokami NSA?

– Sprawa pewnie będzie odwlekana, nastąpi oczekiwanie na zwrot dokumentów z sądu itd. Najgorsze w tym odwlekaniu jest jednak to, że według naszej ekspertyzy oraz tej zamówionej przez wołomiński urząd, podczas projektowania i budowy obiektów handlowych nie zachowano bezpiecznej odległości od naszego zakładu, co może skutkować w przypadku awarii zagrożeniem dla ludzi przebywających w tych obiektach. Burmistrz Wołomina posiadając w swoich rękach jedną z tych ekspertyz powinna wiedzieć jaką sytuację akceptuje i mieć świadomość na co może narazić tych ludzi.

Jak więc tę sprawę rozwiązać?

– Moim zdaniem należy natychmiast usiąść przy stole z właścicielami Centrum Handlowego, Leroy Merlin i przedstawicielami miasta, w obecności specjalistów od bezpieczeństwa. Rozważyć wszelkie możliwe symulacje, znaleźć wszelkie możliwe zabezpieczenia, które będzie można wykonać po obu stronach, opracować wspólne programy działania i plany operacyjno-ratownicze oraz systemy powiadamiania czy ewakuacji, aby bezpiecznie współistnieć. W obecności urzędników, włodarzy i przedstawicieli służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo należy podpisać wypracowany program i go bezwzględnie realizować, by dać szansę rozwoju jednej i drugiej stronie i uniknąć podobnych sytuacji w przyszłości.

Korzystając z okazji chciałbym zadeklarować: że nie odpuszczę w sprawach bezpieczeństwa, nawet jeśli musiałbym walczyć jeszcze wiele lat. Warto także poddać analizie cały ten proces, który doprowadził do opisanej sytuacji. Może decydenci znajdą w sobie odwagę, i spojrzą w oczy moje, strażaków, specjalistów od ochrony środowiska i przyznają, że popełnili błąd w złym interpretowaniu przepisów prawa. Może wtedy nigdy nie przyjdzie mi w przyszłości pomyśleć, że było to coś więcej niż zwykła nieznajomość prawa.

Ja jako właściciel zakładu zrobiłem wszystko co możliwe w tej sprawie, teraz pałeczka jest po waszej stronie drodzy urzędnicy i inwestorzy. Im dłużej będziecie zwlekać w tej sprawie, tym większa będzie ciążyć na was odpowiedzialność w przypadku, gdy dojdzie do tragedii.

Tekst promocyjny

Stracą wszystko, ale nie protestują

4

W ubiegłym tygodniu pisaliśmy o kontrowersjach związanych z budową tunelu drogowego w Kobyłce. Przypomnijmy, że część mieszkańców ulicy Orszagha domaga się tego, aby planowany tunel drogowy, który ma być przedłużeniem ul. Orszagha do ul. Nadarzyńskiej, zastąpić wiaduktem. Kilka rodzin zapowiedziało nawet, że będą w tej sprawie protestować, ponieważ boją się, że budowa tunelu i związane z tym poszerzenie ulicy Orszagha, doprowadzi do znacznego okrojenia ich działek. Parę dni temu zgłosili się do nas również mieszkańcy pawilonów usługowo-mieszkalnych, usytuowanych na roku ulicy Orszagha. Mimo iż nowa koncepcja budowy tunelu zakłada wyburzenie pawilonów, to ich właściciele w pełni popierają tę inwestycję.

– My nie protestujemy i chcemy aby ten tunel powstał. Protestują te osoby, które mieszkają nieco dalej. Nie chcemy żeby ludzie kojarzyli nas z tym protestem – opowiada nam pan Waldemar, który w jednym z pawilonów prowadzi sklep. Już kilkadziesiąt lat temu zaplanowano, że ulica Orszagha ma być poszerzona ze względu na plany budowy w tym miejscu przejazdu przez tory kolejowe. Jednak w latach 90-tych, nie zważając na perspektywiczne plany, wybudowano na rogu ulicy Orszagha pawilon usługowo-mieszkaniowy. – Teoretycznie tego budynku nie powinno w tym miejscu być. Poprzedni burmistrz wydał pozwolenia na budowę, zresztą projekt przygotował Urząd Miasta. My tylko wykupywaliśmy te budynki. Już wówczas projekt zakładał poszerzenie tej ulicy, ale poprzedni burmistrz pominął to i zaplanował tu coś takiego. Każdy kto chciał się w tym miejscu pobudować, miał tylko zgłosić się do urzędu. Plac został więc wzięty w dzierżawę na cele budowlane. Rodzina mojej żony odkupywała tę działkę z fundamentami. Wtedy nikt nawet nie sprawdzał czy są jakieś plany poszerzenia drogi. Skoro były fundamenty, projekt i pozwolenie na budowę, to wydawało się, że wszystko jest w porządku. Po jakimś czasie okazało się, że nieprzekraczalna linia zabudowy przebiega przez mój salon. Zatem te wszystkie działki powinny zostać odebrane, bo budynek nie miał prawa powstać – wyjaśnia pan Waldemar.(…)

– Dlaczego nie popieramy tych, którzy chcą żeby tu powstał wiadukt? Proszę spojrzeć jak wysoko są umiejscowione tory i linie napięcia. Ten wiadukt musiałby być wysoki na co najmniej 20 metrów. Projektanci wyliczyli, że aby przejść przez tory korzystając ze ścieżki rowerowej, która miałaby być na tym wiadukcie, trzeba by było pokonać 825 metrów. Jak ten dystans ma pokonać starszy człowiek z rowerem czy kobieta z wózkiem? Powstałby „wiadukt-wieżowiec” w środku miasta. W dodatku żeby hałas się nie roznosił, to trzeba by dołożyć 3 metrowe ekrany. Co z mieszkańcami ulicy Granicznej, którzy by mieli piękny widok na …wiadukt? Projektant i wykonawca forsuje koncepcję wiaduktu, ponieważ mają fabrykę przęseł mostowych. Dużo taniej i łatwiej poszłaby im więc budowa wiaduktu. Co możemy uzyskać tymi protestami? Tylko to, że kolej w ogóle odstąpi od budowy tu przejazdu.(…)

Więcej na łamach Wieści.

http://www.e-kiosk.pl/index.php?page=titleissues&id_title=154563

https://www.egazety.pl/marpan/e-wydanie-wiesci-podwarszawskie.html

Śmierdząca inwestycja

31

Sprawami związanymi z budową kompleksu mieszkaniowo-usługowego przy ulicach Leśnej i Fałata w Kobyłce zainteresowały się ogólnopolskie media. O tym, że inwestycja prowadzona przez spółkę Kobyłka Dom budzi coraz większe kontrowersje, świadczy chociażby to, że 13 lipca do Urzędu Miasta Kobyłka zawitał program „Interwencja” (telewizja Polsat). Głównym tematem rozmów była działalność spółki i niewydolna przepompownia ścieków, która znajduje się tuż przy nowo powstającym osiedlu. (…)

W budowę kompleksu mieszkaniowo-usługowego zaangażowane są bardzo duże publiczne pieniądze, nie powinno zatem dziwić to, że mieszkańcy są zatroskani informacjami, jakie do nich ostatnio dochodzą. – Skoro pan wie, że na stronie KRS znajdują się wszelkie dane odnośnie firmy i wyników finansowych, to zapewne pan zna te wyniki. Informacje ze strony KRS są dość przerażające, a pan twierdzi, że te wyniki są super – zwrócił się do burmistrza jeden z mieszkańców, pan Ryszard. – Czy to prawda, że wynik spółki zamknął się deficytem? – dopytywała redaktorka Polsatu.

– My zapewniamy, że z zyskiem – odpowiedział wiceburmistrz Wojciech Reutt.

Przedstawiciele urzędu przez całe spotkanie prosili dziennikarzy i mieszkańców o uzgodnienie innego, bardziej dogodnego terminu spotkania. Trudno było zatem uzyskać jakiekolwiek odpowiedzi w kwestii spółki czy przepompowni. – Mieliście państwo drugi etap tej inwestycji rozpoczynać wtedy, kiedy pierwszy będzie rozliczony i będzie bilans. Póki co, okazuje się, że bilans jest ujemny. Na jakim poziomie gmina ma długi? – dopytywała redaktorka Polsatu. Odpowiedzi jednak nie uzyskała.

– Nie można mówić o zrównoważonym rozwoju, bo fundujecie państwo gwałtowny przyrost mieszkańców w jednym miejscu, w bardzo krótkim czasie. Nie ma szkoły, nawet planów na budowę tam szkoły nie ma. Nagle pojawi się więcej ludzi i więcej aut. Mieszkańcy będą chcieli dojechać do Warszawy pociągami, które i tak już są przepełnione. Jakie są państwa pomysły na to, żeby rozwiązać te przewidywalne problemy? Inwestycja nie bez powodu została podzielona na dwa etapy. Miejmy czas na to, żeby przyjrzeć się pierwszemu etapowi i temu czy on rzeczywiście zamknął się pozytywnym efektem czy nie. Jeżeli nie, to nie brnijmy w to dalej – sugerował pan Adam, jeden z mieszkańców Kobyłki. Przy okazji wyszło na jaw, że główny wykonawca inwestycji (firma Wamaco) ma długi u podwykonawców, których zatrudniono do budowy osiedla powstającego przy ulicy Leśnej. (…)

Więcej na łamach Wieści.

http://www.e-kiosk.pl/index.php?page=titleissues&id_title=154563

https://www.egazety.pl/marpan/e-wydanie-wiesci-podwarszawskie.html

Co się tam dzieje?

34

Zdaniem wołomińskich radnych Miejski Dom Kultury powinien zostać skontrolowany. Rozpoczęli więc inspekcję już w lipcu, pomimo że trwa wakacyjna przerwa w obradach Rady. Niedawno jednostką kieruje czwarty już dyrektor od 2015 r., a do radnych docierają niepokojące informacje od pracowników.

Sprawa MDK w Wołominie wywołuje spore poruszenie zarówno na komisjach, jak i kolejnych sesjach Rady Miasta. Na przedostatniej sesji burmistrz deklarowała, że dyrektorem jednostki jest Izabela Bąk, a kilkanaście godzin później, podczas uroczystości w MDKu nowym dyrektorem przedstawił się Piotr Stawski. (…)

Więcej na łamach Wieści.

 

http://www.e-kiosk.pl/index.php?page=titleissues&id_title=154563

https://www.egazety.pl/marpan/e-wydanie-wiesci-podwarszawskie.html

Będą protestować

11

Na wybudowanie bezkolizyjnych przejazdów przez tory kolejowe w Kobyłce czeka bardzo wiele osób. Jednak nie wszyscy godzą się na to, aby przejazd w ciągu ul. Ręczajskiej i Jana Pawła II został zastąpiony tunelem drogowym, będącym przedłużeniem ul. Orszagha do ul. Nadarzyńskiej.

Większość mieszkańców ulicy Orszagha uważa bowiem, że w tym przypadku wiadukt byłby najlepszym rozwiązaniem. Włodarze miasta wybrali jednak koncepcję budowy tunelu. Czy ewentualne protesty zablokują tę inwestycję? (…)

Tuż po tym spotkaniu mieszkańcy napisali do burmistrza miasta petycję, w której poprosili o przyjecie koncepcji budowy wiaduktu nad torami kolejowymi jako formy przejazdu bezkolizyjnego w ul. Orszagha. Oto jej treść: „Uważamy, że przedmiotowy projekt budowy tunelu, zaprojektowany z takim rozmachem, spowoduje ogromne straty materialne, zawirowania życiowe, dla nas trudne do przyjęcia i utrudnienia dla mieszkańców odcinka, który będzie w przebudowie. Zupełnie niepotrzebne w sytuacji, kiedy jest możliwość budowy wiaduktu nad torami kolejowymi zgodnie z nowym projektem. Nikt nie jest w stanie zagwarantować, że kwoty uzyskane za wykupienie od nas nieruchomości przeznaczonych do wyburzenia pozwolą na godne życie w innej części miasta. Mieszkamy tu kilkanaście lat, niektórzy z nas kilkadziesiąt, płacimy podatki jak każdy mieszkaniec Kobyłki i oczekujemy podjęcia decyzji jak najmniej krzywdzącej nas, decyzji o budowie wiaduktu nad torami kolejowymi. Wmawia nam się, że powinniśmy się poświęcić dla dobra innych mieszkańców, może i tak. Tylko zastanawiające jest dlaczego poprzednia firma Torpol zaprojektowała tunel w ul. Orszagha bez tak drastycznych sytuacji i co się stało z poprzednim projektem. Ponadto rondo przy skrzyżowaniu ulic Granicznej, Słowackiego i Orszagha, proponowane w projekcie z wiaduktem nad torami spowoduje, że natężenie ruchu samochodowego na tym odcinku będzie bardziej płynne (…). W związku z przedstawionymi powyżej argumentami nie zgadzamy się na budowę tunelu w ul. Orszagha, a mając na uwadze godne potraktowanie mieszkańców tej ulicy, bezpieczeństwo, mniejsze koszty i krótszy termin wykonania przebudowy zwracamy się z prośbą o przyjęcie projektu wybudowania wiaduktu nad torami kolejowymi.” W pisemnej odpowiedzi wiceburmistrz Piotr Grubek oświadczył jednak, że: (…)

Więcej na łamach Wieści.

http://www.e-kiosk.pl/index.php?page=titleissues&id_title=154563

https://www.egazety.pl/marpan/e-wydanie-wiesci-podwarszawskie.html

Szpital się dusi

14

Podczas lipcowej sesji Rady Powiatu kolejny raz poruszono sprawy dotyczące największego na terenie powiatu zakładu pracy – Szpitala Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Wołominie. Nietrudno zauważyć, że losy tej największej w okolicy placówki leczniczej leżą na sercu nie tylko radnym, ale mieszkańcom oczekującym (i słusznie) świadczeń lekarskich na odpowiednim poziomie. (…)

Niezwykle dynamiczną wypowiedź, wicedyrektor poparła prezentacją wymownych zdjęć pomieszczeń szpitalnych: wszędzie ciasnota, brak łazienek, „zagracone” korytarze. Szczególnie źle wygląda przestrzeń Szpitalnego Oddziału Ratunkowego. Jest nieproporcjonalnie mała w stosunku do liczby pacjentów, co jest podstawowym problemem SOR.

Są i jasne strony infrastruktury szpitalnej. Odcinki, które można uznać za zbliżające się do najlepszych standardów to w wołomińskim szpitalu: Stacja Dializ, Oddział Nefrologii, Położnictwo z Traktem Porodowym, Oddział Ortopedii, Oddział Pediatrii i Oddział Intensywnej Opieki Medycznej (niestety tylko z 6 łóżkami).(…)

Więcej na łamach Wieści.

http://www.e-kiosk.pl/index.php?page=titleissues&id_title=154563

https://www.egazety.pl/marpan/e-wydanie-wiesci-podwarszawskie.html

Znamy wyniki matur w powiecie

9

Okręgowa Komisja Egzaminacyjna w Warszawie opublikowała szczegółowe wyniki matur w szkołach powiatu wołomińskiego. Egzaminu Dojrzałości nie udało się zdać 194 (28,2%) maturzystom z naszych szkół, w tym aż 157 uczniom liceów.

W sumie do matury przystąpiło w tym roku 689 uczniów ze szkół powiatu wołomińskiego. 495 osób, czyli 71,8% przeszło egzaminy pomyślnie.

Porównując wyniki uczniów wszystkich powiatów Mazowsza, pow. wołomiński kształtuje się niestety w drugiej połowie stawki. (…)

Kopia wyniki matur 2018.xls

Więcej na łamach Wieści.

http://www.e-kiosk.pl/index.php?page=titleissues&id_title=154563

https://www.egazety.pl/marpan/e-wydanie-wiesci-podwarszawskie.html

Wołomin: Tego radni nie chcieli czytać na głos

70

Spore zamieszanie wywołała na przedwakacyjnej sesji sprawa pozwu, jaki burmistrz Wołomina wytoczyła tygodnikowi Wieści. Sąd uznał rację gazety, burmistrzowi nakazał opłacić koszty sądowe jakie poniosła gazeta, a radni w formie uchwały wyrazili swoją jednoznaczną opinię w tej sprawie. (…)

Burmistrz Elżbieta Radwan odmówiła popisania protokołu i pisemnie przedstawiła radnym swoje argumenty. Ponieważ pismo było długie i w znakomitej większości składało się z przekopiowanych komentarzy Czytelników, umieszczonych pod artykułem o absolutorium na stronie www.wiesci.com.pl, doszło do komicznej sytuacji. Na propozycję burmistrz, by to przewodniczący kom. rewizyjnej odczytał jej wyjaśnienia, radny Dominik Kozaczka stanowczo odmówił. Burmistrz też nie chciała odczytać tego głośno. – Dla nas ta odpowiedź jest dziwna. Czy urzędnicy się wstydzą tego, co napisali do komisji rewizyjnej? – pytał radny Kozaczka zaznaczając, że członkowie komisji odrzucili tą odpowiedź.

– Panie radny, nikt się niczego nie wstydzi, my się opieramy na faktach – odpowiedziała burmistrz, a następnie poprosiła o odczytanie tekstu urzędowego mecenasa.

Po kilkunastominutowym zaprezentowaniu opinii burmistrz, złożonej głównie z komentarzy z portalu Wieści, które niekiedy wzbudzały w radnych chichot, przewodniczący komisji podsumował: – Chyba teraz, po odczytaniu protokołu przez pana mecenasa każdy wie już dlaczego nikt z członków komisji rewizyjnej nie chciał tej informacji odczytywać samemu. Pani burmistrz, negatywne komentarze są pod każdym artykułem o samorządzie. Jak pani widzi, nawet w tej kwestii, gdzie ja nie byłem stroną, jeden z zacytowanych komentarzy był też negatywny wobec mnie, który wywołał wielki uśmiech na pani twarzy. (…)

Więcej na łamach Wieści.

http://www.e-kiosk.pl/index.php?page=titleissues&id_title=154563

https://www.egazety.pl/marpan/e-wydanie-wiesci-podwarszawskie.html

Nie ma boiska ani 100 tysięcy

20

Kilka tygodni temu relacjonowaliśmy przebieg spotkania, które odbyło się w wołomińskim urzędzie, dotyczącego problemu z nowo wybudowanym boiskiem w Majdanie. Szeroko przedstawialiśmy argumenty władz miasta, radnych oraz sołtysów, a także mieszkańców. Konflikt o miejsce gry i zabawy dla mieszkańców przybiera jednak na sile i bezpardonowo uderza w mieszkańców. (…)

Balbina Pokrzywnicka – sołtys Mostówki: Nie zgadzam się z wypowiedzią pana Andrzeja Saulewicza w prasie lokalnej w artykule o wyschniętym boisku w Majdanie. Wykonawca boiska mija się z prawdą twierdząc, że razem z radnym miejskim Tomaszem Kowalczykiem, zwracaliśmy się do niego o konsultacje w realizacji tego projektu. Nic takiego nie miało miejsca. Mój projekt budowy boiska wielofunkcyjnego w Majdanie zgłoszony do Budżetu Obywatelskiego został zweryfikowany pozytywnie, dopuszczony do głosowania i uzyskał w 2016 roku ponad 700 głosów mieszkańców, co zapewniło mu realizację. Dopiero w połowie 2017 roku dowiedziałam się, że projekt nie ma szans na realizację w pierwotnym zakresie. Po przekazaniu mi przez urzędników gminy projektu boiska wielofunkcyjnego opiewającego na kwotę 600 tysięcy złotych zaproponowałam zmianę w projekcie polegającą na wykonaniu trawiastej nawierzchni boiska zamiast proponowanej wcześniej nawierzchni polipropylenowej, tak aby zmieścić się w budżecie przyznanym na tę inwestycję (w ramach budżetu obywatelskiego) w kwocie 100 tysięcy złotych. Według posiadanych przeze mnie dokumentów boisko miało być wykonane z trawy sportowej z rolki położonej na podłożu z ziemi o grubości 10 cm, gruncie podbudowy przepuszczalnej o grubości 30 cm oraz gruncie rodzimym. Jak można stwierdzić naocznie trawa została położona na mieszance piachu, bez wymaganej, zgodnie z projektem, warstwy ziemi. Żadne więc podlewanie nic nie da, gdyż nawet chodząc po trawie można się zapaść w znajdujący się pod nią piach.

Stanowczo protestuję przeciwko wypowiedziom wiceburmistrz Edyty Zbieć, w których twierdzi, że zobowiązałam się do pielęgnacji wykonanego boiska. Zarówno ja, jak i inni sołtysi, nie podejmowaliśmy takich zobowiązań. Wszelkie nasze zobowiązania dotyczyły prac związanych z wykonaniem boiska wielofunkcyjnego wg pierwotnego kosztorysu, który nie został zrealizowany. (…)

Tomasz Kowalczyk – radny miejski: (…) Przypomnę kilka faktów, o których nie wspomniał Pan Saulewicz. Wykonawca w trakcie realizacji inwestycji wielokrotnie zwracał się do mnie z prośbami: o otwarcie bramy wjazdowej na teren budowy, o zapewnienie obecności osoby dozorującej teren po „starej szkole”; skarżył się do mnie na brak dostępu do sieci elektrycznej w budynku szkoły co skutkowało koniecznością przywiezienia agregatu prądotwórczego, a także na problem braku dostępu do wody, co rozwiązaliśmy użyczeniem wody od księdza proboszcza parafii w Majdanie. Starałem się pomagać wykonawcy jak mogłem, mając nadzieję na rzetelne wykonanie tej inwestycji. Po wykonaniu boiska, na prośbę Pana Saulewicza, przesunąłem termin rozegrania meczu otwarcia z jesieni 2017 na wiosnę 2018 roku. O nowym terminie poinformowałem wykonawcę, radnych i obie Panie Burmistrz. Nikt nie wnosił sprzeciwu i mecz otwarcia, radni kontra mieszkańcy, się odbył. Wśród osób dopingujących grających był także Pan Saulewicz. (…)

Więcej wypowiedzi na łamach Wieści.

http://www.e-kiosk.pl/index.php?page=titleissues&id_title=154563

https://www.egazety.pl/marpan/e-wydanie-wiesci-podwarszawskie.html

Orły i przeciętniaki:Tak uczą nasze szkoły AD 2018

6

Znamy wyniki egzaminów gimnazjalnych z tego roku. Wiemy już, która szkoła przyłożyła się do pracy, a która nie podołała obowiązkom. Oto szczegółowe wyniki, opublikowane niedawno przez Okręgową Komisję Egzaminacyjną w Warszawie.

Porównując wyniki egzaminów z języka polskiego, angielskiego, historii+WOS oraz matematyki i przyrody zauważmy, że tegoroczni absolwenci gimnazjów ocenili je jako łatwe. Dziwi więc średnia niektórych szkół z gmin powiatu wołomińskiego, która nierzadko nie przekracza progu 50 procent.(…)

Wśród największych gmin powiatu wołomińskiego najlepsze i najsłabsze noty przyznano uczniom: (patrz załącznik poniżej)

Kopia wyniki.xls

Więcej na łamach Wieści.

http://www.e-kiosk.pl/index.php?page=titleissues&id_title=154563

https://www.egazety.pl/marpan/e-wydanie-wiesci-podwarszawskie.html