spot_img
Strona główna Blog Strona 251

Ktoś zaczepia dzieci w Kobyłce?

4

Pod koniec ubiegłego tygodnia mieszkańców Kobyłki obiegła historia o tajemniczych osobach, które rzekomo miały zaczepiać dzieci pod jedną ze szkół. Temat błyskawicznie nagłośnili członkowie Forum Mieszkańców Kobyłki. Czy faktycznie jest się czego bać?

– Chodzi o podejrzane osoby, które podjeżdżają pod szkołę i nagabują dzieci, że rodzice kazali im odebrać dziecko i zawieźć do domu itp. Poruszają się podobno białym busem/vanem – napisał pan Marcin na facebookowym Forum Mieszkańców Kobyłki. Te doniesienia zaniepokoiły wiele osób. Zaczęto zastanawiać się czy faktycznie w Kobyłce grasuje pedofil, czy też jest to kolejna tzw. miejska legenda, która z rzeczywistością ma niewiele wspólnego. Skontaktowaliśmy się więc z komisariatem policji w Kobyłce. Okazało się, że policjanci przyjęli w tej sprawie zgłoszenie od jednego z rodziców. – Były zgłoszenia, więc postanowiliśmy poinformować o tej sprawie dyrektorów szkół. Dmuchamy na zimne żeby nic się w razie czego nie stało. (…)

Więcej na łamach Wieści.

Następca abp H. Hosera

4

14 września Ojciec Święty Franciszek mianował biskupem koadiutorem diecezji warszawsko-praskiej dotychczasowego biskupa pomocniczego diecezji ełckiej Romualda Kamińskiego.Tytuł ten daje prawo następstwa na urzędzie biskupa diecezji, po śmierci lub awansie poprzednika.

 

Wołomin: Krótkie życie inwestycji

50

Bardzo burzliwie obradowali radni Wołomina, w czasie analizowania inwestycji, zaplanowanych przez burmistrz do zapisania w Wieloletniej Prognozie Finansowej. Które propozycje ostatecznie uznano za oderwane od rzeczywistości i wykreślono?

Na wrześniowe obrady sesji Rady Miejskiej w Wołominie władze gminy przedstawiły radnym uchwałę z wpisanymi w Wieloletnią Prognozę Finansową (WPF) całkiem nowymi inwestycjami. Problem w tym, że zadziałały z zaskoczenia, co nie umknęło uwadze radnych i wznieciło zaciętą krytykę. Takie inwestycje jak: budowa kompleksu odkrytych basenów w Czarnej, przebudowa basenu przy ul. Korsaka, czy budowa obiektu Centrum Kultury na terenie działki przy ul. Broniewskiego nie zostały wcześniej uzgodnione z Radą Miejską, a radni mieliby głosować nad czymś co w przyszłych latach pochłonęłoby dwukrotny, roczny budżet miasta.

– Tak już sobie orientacyjnie policzyłem: budowa basenu – 20 mln zł, budowa sali widowiskowej Centrum Kultury – 20-30 ml zł. Budowa kompleksu w Czarnej – I etap 3 mln zł i podejrzewam, że kolejny co najmniej 3 mln, to już mamy 60 mln zł. Jak powstaną projekty w 2018 r. to trzeba je realizować albo wrzucić do kosza. Czy jesteśmy finansowo to dźwignąć? Trzy obiekty jednocześnie to w mojej ocenie science fiction. Na pewno to się nie zepnie – zauważył radny Dominik Kozaczka, zaznaczając, że nie wspomniał o innych inwestycjach z WPF, jak np. budowa przedszkoli czy szkoły. – Ja bym prosił jakąś analizę finansową, bo łatwo jest wydać 400 tys. zł na projekt, wizualizację, ale te trzy rzeczy lekką ręką pochłoną 50-60 mln zł. Przy obecnym budżecie 30 mln zł, nawet przy jego wzroście do 40 mln zł, nadal to wszystko kosztować to będzie w setkach milionów złotych – kontynuował, zwracając się do wiceburmistrz Wołomina. (…)

Więcej na łamach Wieści.

„Drewnica” na finiszu

0

Budowa szpitala psychiatrycznego w Ząbkach dobiega końca. Będzie to najnowocześniejszy tego typu obiekt w Polsce. Aktualnie trwają jeszcze prace wykończeniowe, ale już w pierwszej połowie 2018 r. do nowego szpitala zostaną przyjęci pacjenci. Przypomnijmy, że prace budowlane ruszyły wiosną 2015 r., zaś generalnym wykonawcą inwestycji jest firma Budimex S.A.

11 września w nowym budynku szpitala w Ząbkach odbyła się konferencja, podczas której opowiedziano m.in. o postępach w budowie tego imponującego obiektu.  – Jesteśmy na etapie końcowym inwestycji, bardzo unikalnej w skali całej Polski. Powinniśmy dodać, że tak naprawdę nie wybudowano jeszcze kompleksowego szpitala psychiatrycznego w Polsce. Przeważnie są to budynki sprzed II wojny światowej, lub jak w Pruszkowie, ponad stuletnie. Nowy szpital w Ząbkach to jedna z naszych największych inwestycji. Podjęliśmy się tego przedsięwzięcia z myślą przede wszystkim o pacjentach. Niestety, jak pokazują statystyki, z roku na rok przybywa zarówno młodych, jak i starszych osób, które borykają się z różnego typu zaburzeniami psychicznymi. To bardzo ważne, aby móc udzielić im fachowej pomocy i wsparcia w godnych warunkach i dobrze do tego celu przygotowanych placówkach. Ten szpital będzie najnowocześniejszy w Polsce, a może i w Europie. Znajdzie się tu miejsce dla 280 pacjentów. Oczywiście do nowego obiektu w główniej mierze zostaną przeniesieni pacjenci ze starego szpitala, który jest w bardzo kiepskim stanie technicznym. Będzie tu też oddział dzienny z 25 łóżkami, zespół poradni i nowoczesny sprzęt diagnostyczny. To szpital przyjazny środowisku. Na jego terenie rośnie prawie 140 drzew, wykonano około 127 tys. mniejszych nasadzeń zieleni. Będzie to stanowiło piękne otoczenie dla pacjentów, którzy są w trudnej sytuacji zdrowotnej i życiowej. Wykonanie prac na tym etapie oceniam bardzo wysoko. Wszystko wskazuje na to, że inwestycja zostanie zakończona przed planowanym terminem – powiedział marszałek województwa mazowieckiego Adam Struzik. (…)

Więcej na łamach Wieści.

Odpady wracają do Lipin Starych

26

– Odpady, które tam będą trafiać to są odpady resztkowe, po procesach biologicznego uspokojenia, czyli nie będą tam zachodzić już takie procesy, z którymi mieliśmy do czynienia w przypadku pierwszej i drugiej kwatery składowiska – zapewniała wołomińskich radnych na czwartkowej sesji sekretarz gminy. Przy okazji ujawniono, że pracownicy spółki MZO w Wołominie niedawno dostali podwyżki.

Jak przekazali urzędnicy, sytuacja zadłużonego Miejskiego Zakładu Oczyszczania w Wołominie jest stabilna i od września cała załoga otrzymała podwyżki wynagrodzeń w skali ok. 5 proc. Stabilny jest także poziom zatrudnienia. Przy okazji poinformowano radnych, że w najbliższym czasie zostanie otwarte składowisko. (…)

Dariusz Trociński nadzieją w MUKS Huragan Wołomin

0

Prezesem w MUKS Huragan Wołomin jest od ponad dwóch miesięcy. Podczas tego czasu w klubie nastąpiło przyspieszenie. Nadszarpnięty w ostatnich latach wizerunek seniorskiego zespołu siatkarzy powoli się poprawia.

Nowy prezes Dariusz Trociński do Wołomina przeprowadził się 25 lat temu. Z siatkówką związały p. Dariusza dzieci, które rozpoczęły swoją przygodę z tym sportem w MOS Wola Warszawa. Z czasem siatkówka stała się także jego pasją. Przyglądał się grze zespołów, zaczął ją analizować, prowadzić statystyki. I tak jest do teraz, ale na najwyższym szczeblu rozgrywek, gdzie we współpracy z dużą firmą obsługuje na terenie Polski imprezy międzynarodowe oraz młodzieżowe w zakresie obsługi statystycznej i protokołów elektronicznych. Jak Dariusz Trociński trafił do wołomińskiej siatkówki i jaki jest jej stan na kilka tygodni przed rozgrywkami rozmawialiśmy kilka dni temu.

W lipcu oficjalnie został Pan prezesem MUKSu Huragan Wołomin. Jak do tego doszło?

– Wybory do zarządu były na przełomie kwietnia i maja, ale usankcjonowanie wszystkich spraw trwało do lipca. Z Huraganem zacząłem współpracować w poprzednim sezonie. Zwrócono się do mnie o  pomoc w celu przeanalizowania gry naszego zespołu, analizy statystycznej zarówno naszej, jak i przeciwników. Z czasem wsiąkłem w tą lokalną siatkówkę. Później zapytano mnie, czy byłbym zainteresowany podjęciem wspólnych działań w strukturach MUKSu. Złożyłem podanie by stać się członkiem stowarzyszenia Huragan Wołomin. Zostało to zaakceptowane, a na kolejnym Walnym Zgromadzeniu zostałem zaproponowany do władz. Chciałem pomóc, a wyszło na to, że zostałem delegowany na prezesa.

W jakim stanie zastał Pan klub i jego finanse klubu? (…)

Więcej na łamach Wieści.

Wyrwa wreszcie załatana?

9

Od czerwca informujemy o utrudnieniach u zbiegu ulic Legionów i Żelazna w Wołominie. Wyrwa w asfalcie powoduje niekontrolowane zachowania kierowców, a brak pasów w tym miejscu to zagrożenie dla pieszych, korzystających z pobliskiego przejścia pod torami. O złej sytuacji wokół podziemnego przejścia piszą do nas i na forach społecznościowych mieszkańcy. W minionym tygodniu władze Wołomina obiecały radnym interwencję.

Na niebezpieczną sytuację u zbiegu ul. Żelazna od Legionów zwrócił uwagę radny Zbigniew Paziewski. – Tam jest taka 70-centymetrowa,wypełniona tłuczniem przerwa. Ten kamień pod samochodami pryska na wszystkie strony, czy można to poprawić bo to odległy czas, kiedy ta ulica będzie remontowana? – zauważył, zwracając się do wiceburmistrz. (…)

Więcej na łamach Wieści.

Wołomin bez pomysłu na siebie

69

Jak czuje się wieloletni przedsiębiorca w mieście, które nie dostosowało inwestycji do przepisów bezpieczeństwa, a urzędnicy swoim działaniem mogą doprowadzić do fatalnych skutków potencjalnej awarii, która zagrozi bezpieczeństwu wielu osób? Z Bogdanem Domagałą, właścicielem firmy DJCHEM Chemicals Poland S.A. w Wołominie rozmawia red. Julita Mazur.

Jest Pan przeciwnikiem Centrów Handlowych?

– Nie, absolutnie. Nie jestem przeciwnikiem budowy marketów, bo one odgrywają w życiu mieszkańców ważną rolę, każdy ma prawo i swobodę inwestowania, oczywiście w granicach przepisów prawa. Jednak ta zasada musi dotyczyć wszystkich inwestorów, bez wyjątku.

Wołomińskie Centrum Handlowe, według Pana, zostało potraktowane wyjątkowo?

– Nie jestem przeciwnikiem nawet wołomińskiego Centrum Handlowego, ale żaden z kolejnych włodarzy nie brał i nie bierze pod uwagę rzeczy najważniejszej: bezpieczeństwa funkcjonowania tego obiektu, wybudowanego tuż przy zakładzie chemicznym. Oskarża się nas: „po co wybudowaliście zakład w mieście”. „paraliżujecie rozwój”. A ja powtarzam: To nie zakład budował się w mieście, to miasto rozbudowało się obok istniejącego od lat zakładu. Oczywiście, możemy rozebrać zakład, możemy rozebrać tory kolejowe i szosy, możemy przenosić rzeki, ponieważ mogą one zalać pobliskie domostwa. By tego uniknąć, powinno tworzyć się długoletnie strategie oraz plany zrównoważonego rozwoju w gminach i nie dopuszczać do takich sytuacji jakie mamy w Wołominie. Stworzenia wizji miasta zabrakło zarówno dawnym jak i obecnym urzędnikom. Zabrakło też radnym wielu kadencji.

Zamiast wizji i strategii mamy misz-masz i chaos.

– Taka polityka chaosu może skutkować też tym, że nagle właściciele bloków na osiedlu obudzą się w sąsiedztwie zakładu przemysłowego. Brakuje pomysłu na miasto i mądrej polityki dysponowania jego przestrzenią.

Strategia gminy Wołomin powinna się opierać na zrównoważonym rozwoju, czyli zapewnić równowagę pomiędzy przemysłem, produkcją, usługami, handlem i budownictwem mieszkaniowym. Wołomińskie studium nie pokazuje żadnych priorytetów. A więc pojawiła się tzw. wolna amerykanka – pada zakład i w to miejsce buduje się cokolwiek, bo jest wolny teren. Zupełnie nie zwraca się uwagi na infrastrukturę, sąsiedztwo terenu, nie bierze się pod uwagę pojawienia się utrudnień w ruchu pojazdów.

Władzom brakuje strategicznego myślenia. Ostatnim tego przykładem jest horror jaki przeżywamy próbując przedostać się na drugą stronę miasta tunelem w ul. Geodetów. Jedynym rozwiązaniem, które trzeba było wcześniej przemyśleć, było budowanie bezkolizyjnego skrzyżowania typu rondo albo wiaduktu nad tym skrzyżowaniem. Nie zrobiono tego ani przed, ani w czasie budowy tunelu. Teraz nie ma już takiej możliwości, ponieważ budowa ronda na skrzyżowaniu ul. Szosa Jadowska, Wileńska, Al. Niepodległości uniemożliwiłaby ruch tunelem w Geodetów, więc nikt nie podejmie się na drodze wojewódzkiej robienia takiej inwestycji. Powinno się z władzami wojewódzkimi i powiatowymi rozmawiać wcześniej i lobbować na rzecz mieszkańców. Niestety, ani obecne, ani poprzednie władze tego nie zrobiły, co wskazuje na brak myślenia strategicznego. Mówiłem już o tym dawno na komisjach bezpieczeństwa oraz zarządzania kryzysowego. Dziś obiecanki, że coś innego rozwiąże ten problem jest mydleniem oczu mieszkańcom. Tunel w ul. Sasina w żaden sposób nie zmniejszy komunikacyjnego problemu, dlatego że i tam wszystkie samochody utkną na skrzyżowaniu ze światłami w Al. A. Krajowej.

Powróćmy na ul. Geodetów. Centrum Handlowe przy głównej ulicy i blisko stacji PKP to nie lada gratka. Tak chyba pomyśleli też miejscy włodarze i planiści.

– Nie można powiedzieć, że zmieniając plan zagospodarowania przestrzennego nie wiedzieli o tym, że sąsiaduje on z zakładem zwiększonego ryzyka wystąpienia poważnej awarii przemysłowej, że nie mieli pojęcia o czymś takim jak bezpieczna odległość.

Od momentu zasygnalizowania przeze mnie, na etapie tworzenia planu zagospodarowania dla terenu po Stolarce, naruszenia bezpiecznej odległości, która jest najskuteczniejszym  zabezpieczeniem w przypadku awarii, a potem powtórzenie ostrzeżenia o konieczności zachowania bezpiecznej odległości przez Państwową Straż Pożarną, nikt nie podjął się rozmów i negocjacji w kierunku rozwiązania tego problemu: ani ze mną, ani ze specjalistami z dziedziny bezpieczeństwa. Kto powinien to zrobić? Urząd Miejski i Starostwo.

W piśmie Mazowiecki Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska z 2012 r. ostrzegał władze miasta, że budowa obiektów wielkopowierzchniowych powyżej 2 tys. m2 wymaga uwzględnienia bezpiecznej odległości. Także Komendant Powiatowy Państwowej Straży Pożarnej w tym samym roku informował o konieczności wzięcia pod uwagę sąsiadującego z działką pod CH zakładu chemicznego o zwiększonym ryzyku wystąpienia poważnej awarii przemysłowej oraz linii kolejowej, którą transportowane są substancje niebezpieczne. Przypomniał on w piśmie o konieczności wykonania stosownych analiz w związku z zapewnieniem bezpiecznej odległości.

Komendant Główny Państwowej Straży Pożarnej dwa lata później przesłał też do Wojewody, Starosty, Głównego Inspektora Nadzoru Budowlanego i innych instytucji pismo, w którym zaznacza: „Wnosi się o podjęcie działań mających na celu zapewnienie bezpiecznej odległości od zakładu DJCHEM do Centrum Handlowego w kontekście zgodności z przepisami, wydanego przez starostę wołomińskiego pozwolenia na budowę obiektu centrum handlowego i obiektów przy ul. Geodetów w Wołominie oraz przyjętego planu zagospodarowania przestrzennego. Należy podkreślić, że obecność dużych grup ludzi w bezpośrednim sąsiedztwie zakładu oraz strefie oddziaływania możliwych do wystąpienia awarii przemysłowych jest w obecnym stanie rzeczy NIEKCEPTOWALNA i STANOWI NARUSZENIE PRZYJĘTYCH STANDARDÓW BEZPIECZEŃSTWA, określonych zarówno w prawie europejskim, jak i prawodawstwie polskim, a w przypadku powstania awarii w takiej lokalizacji jej potencjalne skutki mogą również obciążyć organy odpowiedzialne za wydanie pozwolenia na budowę wytypowanych obiektów”

Mało kto wie, że dwa lata temu miasto wystąpiło do rzeczoznawców ze Szkoły Głównej Służby Pożarniczej w Warszawie, którzy wyznaczyli bezpieczną odległość od zakładu DJCHEM. Wyniosła ona powyżej 500 m, i potwierdzono, że wszystkie wysokopowierzchniowe obiekty handlowe na terenie byłej Stolarki, pobudowano w strefie, w której nie można budować takich obiektów. Ta opinia jest w posiadaniu urzędu, ale nie została nigdzie opublikowana, a mieszkańcy nie zostali poinformowani o ryzyku. (…)

Więcej na łamach Wieści

Zostali na lodzie

2

Niepubliczna szkoła ANIMUS Sp. z o.o., mieszcząca się przy ul. Ręczajskiej w Kobyłce, została zamknięta. 31 sierpnia zarząd spółki poinformował wszystkich o zamknięciu niepublicznych placówek ANIMUS (przedszkole, szkoła podstawowa i gimnazjum). Informacja ta zaskoczyła przede wszystkim rodziców dzieci, które miały 4 września rozpocząć nowy rok szkolny w tych placówkach.

– Czy państwo macie w naturze tak postępować z ludźmi? Dwa dni przed pójściem dziecka do was do przedszkola oznajmiacie, że nie utworzycie grupy, gdy umowy podpisane jeszcze za państwowe pieniądze? Potraktowaliście nas rodziców jak dzieci – napisał na facebookowym profilu Szkoły ANIMUS jeden z oburzonych rodziców. Zawrzało również na Forum Mieszkańców Kobyłki. – Jedyne czego nie rozumiem to dlaczego dyrekcja najpierw informuje rodziców, że zrywa umowę, a dopiero potem idzie z tym do Urzędu Miasta? Czemu robi to dopiero po tygodniu? – napisała pani Ewelina. (…)

Więcej na łamach Wieści.

Wyboista droga do wiedzy

4

Być może informacja zawieszona na drzwiach Szkoły Podstawowej nr 3 w Kobyłce tak zaniepokoiła rodziców dzieci do niej uczęszczających, że ci zdecydowali się zatelefonować na nasz interwencyjny numer telefonu.

Wyraźnie podniesiony kobiecy głos w słuchawce prosił abyśmy przyjechali pod szkołę i opisali to wszystko, czego będziemy świadkami. Nie czekając zbytnio, postanowiliśmy jechać, licząc że uczestniczyć będziemy w czymś ciekawym. I rzeczywiście, uczestniczyliśmy. Sam dojazd do budynku do łatwych nie należał, bowiem od dawna trwa remont tej części ulicy Załuskiego. Pozostawiliśmy auto na bliskim szkoły skrzyżowaniu, by dalej pójść pieszo. Przed głównym wejściem czekało na nas kilkoro zdenerwowanych rodziców. Szybko przystąpili do relacji ich problemu. Była wyjątkowo krótka i rzeczowa. – Mamy sobotę, godzinę 9.30. Na remontowanej ulicy Załuskiego nie ma ani jednego pracownika. Teren trwającej wciąż budowy wygląda tak, jakby panowie zrobili sobie jedynie przerwę, ale ich nie ma, po prostu nie ma. Mimo to wszędzie zalegają porzucone przedmioty: leżą stanowe pręty, wystają jakieś druty. Po ulicy, przed wejściem do szkoły wala się kostka brukowa, a szczytem wszystkiego są otwarte studzienki telekomunikacyjne i kanalizacyjne. Proszę pamiętać, że za dwa dni tą drogą przyjdą nasze dzieci. Wątpimy by to przejście, było bezpieczne – mówią pokazując ciekawe obrazy. (…)

Więcej na łamach Wieści.