Kilka dni po czwartkowej dyskusji nad absolutorium dla burmistrz Wołomina nadal nie wiadomo, czy głosowanie Rady było ważne i jaki jest jego ostateczny wynik. Prawnicy urzędu twierdzą, że uchwała absolutoryjna nie została podjęta, a więc sprawa absolutorium pozostaje nierozstrzygnięta. (…)
(…) W chwilę po tym radni zagłosowali, i na to co się wówczas wydarzyło mogą być aż trzy wyjaśnienia. Albo zadziałała owa Siła Wyższa, którą przywoływał radny Dembiński, albo radni PiS zupełnie się pogubili, lub: co jest najbardziej realne – niektórzy z nich celowo zagłosowali tak, a nie inaczej.
Fakty są takie, że w czasie głosowania nad sprawozdaniem finansowym Gminy Wołomin za 2015 r. niektórym radnym PiS osunęły się palce i choć podnieśli rękę głosując przeciw, w rzeczywistości na urządzeniu głosującym wcisnęli przycisk „za”. Owe dwa głosy, przy głosie wstrzymującym się radnego Dembińskiego wystarczyły, by sprawozdania nie odrzucać, a jedynie nie zagłosować za jego zatwierdzeniem. Podejmując uchwałę absolutoryjną, znów jeden z radnych opozycji zagłosował „za”, a drugi się wstrzymał. W efekcie przy 10 głosach „za absolutorium” i 12 „przeciw” (11 z PiS + radny D. Kozaczka) oraz jednym wstrzymującym się, uchwała absolutoryjna nie uzyskała wymaganej większości głosów ustawowego składu rady gminy. Jak tłumaczy nam wydział prawny urzędu, „skoro poddana pod głosowanie uchwała nie uzyskała wymaganej większości głosów, to należy uznać poddaną pod głosowanie sprawę (udzielenia absolutorium) za nierozstrzygniętą”. W tej sytuacji bowiem, by przegłosowywać nieudzielenie absolutorium burmistrzowi, należałoby jeszcze podjąć uchwałę o treści przeciwnej do tego wniosku. Tego w Wołominie zabrakło. (…)
Więcej na łamach Wieści.











