spot_img
Strona główna Blog Strona 256

Ossów niegodny Martyniuka?

36

Dlaczego 15 sierpnia gwiazda muzyki disco-polo Zenon Martyniuk nie zaśpiewa w Ossowie, tylko na Huraganie? Argumentów władz Wołomina jest wiele: od niechęci księży, po sugestie Starostwa, aż do wygody wołominian. Żaden jednak nie przekonuje wzburzonych ossowian, którzy proponują: „proszę sobie przenieść rekonstrukcję bitwy na Huragan!”

Ostra dyskusja, dotycząca braku pikniku w programie obchodów Bitwy Cudu nad Wisłą, wywołała sołtys Ossowa na ostatniej sesji Rady Miejskiej. Jak przypomniała władzom Wołomina, pomysł zaproszenia na obchody 15 sierpnia Zenona Martyniuka wypłynął od mieszkańców Ossowa we wrześniu 2016 r., co miało ubogacić program obchodów w Ossowie. Tymczasem, jak dowiadują się mieszkańcy, został on przyjęty przez władze Wołomina i stanie się centralnym punktem obchodów 15 sierpnia, tyle że nie w Ossowie, ale na OSiR Huragan.

– Koncert pana Martyniuka to będzie nie lada wydarzenie w naszej gminie i chcielibyśmy by każdy mieszkaniec Wołomina miał dostęp do tego koncertu – odpowiedziała wiceburmistrz Edyta Zbieć.

– Ale pani burmistrz, czy to jest święto Ossowa czy Wołomina? – kontynuowała spór sołtys.

Więcej na łamach gazety…

Szyna płaczu

24

Tak, nie inaczej można podsumować, to wszystko czego byliśmy świadkami w piątkowe popołudnie przy przejściu pod torami w Wołominie. Przyglądając się zaskakującym obrazom ukazującym się naszym oczom od razu wiedzieliśmy, że ta inwestycja z pewnością pobudzi wściekłość mieszkańców, korzystających z usług PKP. Słusznie sądziliśmy, iż dzięki takiej modernizacji przejścia dla pieszych jego użytkownicy długo naśmiewać się będą z wykonawców i pomysłodawców tego projektu.

Przyzwyczailiśmy się już do zalewanych schodów, wind pasażerskich, które jak już działają, to nie mieszczą się doń ani rowery ani dziecięce wózki. Jednak nikt dotąd nie zaproponował nam „szyny płaczu”, mającej ułatwić sprowadzenie i wprowadzenie roweru, która już z założenia nie spełnia swej roli, bowiem czynu mogą dokonać jedynie młodzi i sprawni. Żadna starsza osoba nie jest w stanie sprowadzić spokojne jednośladu po zbyt stromej, stalowej belce.

Więcej na lamach gazety

O szpitalu w trybie awaryjnym

6

O Szpitalu powiatowym w Wołominie, podobnie jak o zmarłych, wypada mówić tylko dobrze albo wcale. Stosując się do tej niepisanej zasady przyznać należy, że informacje o największym na terenie powiatu zakładzie pracy na łamach naszego tygodnika są spontaniczne. Podobnie jest na sesjach Rady powiatu, bo tu, jak nigdzie indziej wszyscy znają sytuację podległej im placówki. Momentami chwalą, częściej ganią.

Osoby śledzące na co dzień życie tej placówki leczniczej wychodzą z założenia, że czasem lepiej wstrzymać się z oceną; nie mając wiedzy dać czas na przeprowadzenie stosownych zmian, niż dobijać coś, co ledwo dycha, a jest jak wiadomo niezbędne. O tym, że temat szpitala jest mało wdzięczny przekonaliśmy się kolejny raz na ostatniej sesji Rady powiatu. Nie tylko, że padły podczas niej zaskakujące zdania i deklaracje, ale jeszcze w wyniku burzy wyłączono prąd. Sesja toczyła się w trybie awaryjnym, przy wciąż alarmującym Up-sie, a co bardziej złośliwi podpowiadali, że stało się tak, by nikt nie słyszał!

Szpitalne zmiany w opinii wielu specjalistów i samego wyższego personelu trwają zbyt długo. Co gorsza, sens ich przeprowadzania wydaje się nieco miałki, sprowadzając się zasadniczo do tych personalnych. W ostatnich dniach o Szpitalu powiatowym ponownie zrobiło się głośno, gdyż pod obrady Rady trafiło doroczne Sprawozdanie Finansowe Samodzielnego Zespołu Publicznych Zakładów Opieki Zdrowotnej.

– Całkowity dług szpitala pozostaje na poziomie przeszło 30 milionów złotych. Wysokość zobowiązania narastała od wielu, wielu lat. Jednak od roku 2013, utrzymuje się on na stałej pozycji – co cieszy, nie rośnie. Stąd nasza desperacka walka o odzyskanie środków za nadwykonania procedur medyczny, na niemałe pieniądze. Zadłużyć szpital bardzo łatwo, ale odrabiać straty, niezwykle trudno. Ważne by dług ustabilizować i dogadać się z wierzycielami, co pozwoli złapać oddech i kolejny kredyt – informował radnych dyrektor Andrzej Gruza. – Dziś koszty osobowe (umowy, umowy zlecenia, umowy kontraktowe) stanowią 2/3 kosztów ogólnych, to one są jednym z największych zagrożeń dla funkcjonowania szpitala. Tu się nie da nic zrobić, bo już teraz jedziemy po bandzie. Największe zagrożenie dla płynności finansowej szpitala stanowią jego pracownicy. Z trudem utrzymujemy kilka oddziałów, bo ludzie chcieli odejść. Nie wiem, gdzie można jeszcze oszczędzać. Naszym jedynym ratunkiem jest zwiększenie przychodów. Szansą jest lepszy kontrakt od jesieni, bycie w szpitalnej sieci. To, póki co wirtualne 8 milionów złotych rocznie więcej niż teraz – mówił dyrektor stonowanym głosem do poirytowanych radnych.

Więcej na łamach gazety…

Niechciani radni

14

Aż trzech radnych Rady Gminy Poświętne nie znajduje się w składzie żadnej ze stałych komisji rady. Marek Szałwia, Sylwester Niźnik i Wiesław Rozbicki – bo o nich mowa, nie pracują w żadnej z gminnych komisji. Dlaczego? Ponieważ nie chcą ich pozostali koledzy i koleżanki z rady. Według art. 24 ustawy o samorządzie gminnym „radny jest obowiązany brać udział w pracach rady gminy i jej komisji oraz innych instytucji samorządowych, do których został wybrany lub desygnowany.”

Temat uzupełniania składów komisji pojawił się ostatnio na początku tego roku, przy okazji zaprzysiężenia radnego Marka Szałwi, który wygrał wybory uzupełniające do Rady Gminy Poświętne. Nowy radny nie został wówczas włączony do żadnej z komisji, ponieważ jak stwierdził wójt Jan Cymerman: „Trzeba pana poznać i zobaczymy gdzie będzie pan chciał pracować”.

Więcej na łamach gazety…

Co z brudną wodą?

15

Temat brudnej wody, lecącej z kranów na wołomińskich osiedlach na tyle niepokoi mieszkańców, że już po raz drugi poruszono go podczas obrad komisji Rady Miejskiej. – Mam nadzieję, że mam dobrą wiadomość dla mieszkańców – rozpoczął omawianie problemu prezes Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Wołominie.

Jak poinformował radnych, z końcem czerwca zostały zakończone wszystkie prace związane z przebudową kolei i przepięciem sieci wodociągowych w mieście. – Najwięcej zgłoszeń dot. brudnej wody było z ul. Mieszka I, Moniuszki, na os. Słoneczna, ul. Lipińskiej i to się wiązało z przepięciami, jakie miały miejsce na ul. Sasina i Geodetów. W tej chwili wszystkie roboty są zakończone. Służby wodociągowe jeżdżą do mieszkańców bezpośrednio i na bieżąco płuczą sieć, ale często jest tak, że przepięcie jest np. na ul. Sasina, a woda pod takim ciśnieniem wybija na drugim końcu. Te kłopoty powinny się już w tym roku skończyć i nie powinno być już więcej takich problemów.

Więcej na łamach gazety …

Będzie kolejna afera?

17

Prokuratura wszczęła dochodzenie w sprawie usiłowania doprowadzenia do niekorzystnego rozporządzenia mieniem Miejskiego Zakładu Oczyszczania w Wołominie Sp. z o.o. poprzez próbę uzyskania wpływu na rozstrzygnięcie przetargu na budowę Centrum Recyklingu w Wołominie!

Sprawa została przekazana do prokuratury już w kwietniu, ale władze miasta nie poinformowały o tym nawet radnych miejskich. Radni dowiedziawszy się o tym fakcie kilka miesięcy później, zapytali burmistrz o szczegóły tej sprawy na sesji w dniu 27 czerwca. W odpowiedzi na pytanie usłyszeli, że zgłoszenie do prokuratury zostało dokonane na prośbę burmistrz, po tym jak wiceprezes Igor Sulich zgłosił władzom miasta pewną nieprawidłowość. – Nie widzimy innej możliwości, że jeżeli jest podejrzenie o popełnieniu przestępstwa, to trzeba reagować do odpowiednich organów. To domniemanie o popełnieniu przestępstwa, nie przeciwko komuś ale w sprawie, i nie wiem czy jest wszczęte postępowanie czy nie, więc nie mogę mówić o pewnych faktach – oznajmiła burmistrz.

– Czego sprawa dotyczy? – dopytywał radny Bogdan Sawicki.

– Może wyręczy mnie nasz kierownik nadzoru właścicielskiego – zaproponowała burmistrz.

Ale jak się okazało, kierownik wyznał radnym, że również nie ma informacji o wszczęciu postępowania i nie może nic powiedzieć, bo to przedmiot objęty tajemnicą śledztwa. Dziwi takie podejście do sprawy. Wygląda to jakby organ właścicielski nie interesował się tym, co dzieje się ze sprawą domniemanej próby doprowadzenia do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w gminnej spółce. Wieściom bez trudu udało się bowiem natychmiast zdobyć oficjalną informację, że prokuratura wszczęła śledztwo w tej sprawie, i to już na początku czerwca, a dokładnie 19 dni przed sesją. (…)

Więcej na łamach Wieści.

Żeby to się już skończyło…

9

We wtorek 27 czerwca miało miejsce otwarte spotkanie z przedstawicielami PKP Polskie Linie Kolejowe SA w sprawie funkcjonowania nowej infrastruktury kolejowej na terenie gminy Wołomin. – Jesteśmy po to, by zrobić wszystko, by jak najszybciej zakończyć ten kontrakt i żeby skończyły się jak najszybciej dla państwa utrudnienia. Ja rozumiem, że państwa boli to, co się dzieje – mówił do nielicznej widowni zastępca dyrektora Regionu Centralnego PKP PLK.

Na sali konferencyjnej urzędu zgromadziło się kilkoro radnych i kilku mieszkańców oraz władze miasta i urzędnicy. Gośćmi honorowymi byli Krzysztof Pietras, odpowiedzialny m.in. za projekty unijne w PKP PLK oraz Paweł Kluczuk kierownik kontraktu. Jak zaznaczył na wstępie Krzysztof Pietras, pracuje na tym stanowisku dopiero pół roku i zastał projekt przebudowy linii kolejowej na obecnym etapie. Zauważył jednocześnie, że projekt jest realizowany od bardzo dawna i już w 2011 r. wydana była do niego decyzja środowiskowa. Ponieważ na obecnym etapie niewiele uda się zmienić, należy zadbać o to, co można jeszcze zrobić, by inwestycja służyła mieszkańcom jak najlepiej.

– Jesteśmy po to, by zrobić wszystko, by jak najszybciej zakończyć ten kontrakt i żeby skończyły się jak najszybciej dla państwa utrudnienia. Ja rozumiem, że państwa boli to, co się dzieje. Dziś w Wołominie mamy dwa wiadukty czekające na użytkowanie i na tę chwilę mogę państwu powiedzieć, że jeśli chodzi o wiadukt pod torami w ul. Geodetów to wykonawca zadeklarował, że do piątku złoży wszystkie dokumenty do Nadzoru Budowlanego. Nadzór będzie miał 3 tygodnie, by wydać pozwolenia na użytkowanie, a myślę, że wyda wcześniej. W ciągu dwóch, maksymalnie trzech tygodni będzie to oddane do użytkowania i będziecie wszyscy z niego korzystać – zadeklarował Krzysztof Pietras, a odnosząc się do tunelu przy ul. Sasina poinformował: – Tutaj mamy trochę więcej problemów. Musimy się zastanowić jak to odebrać, jak zrobić organizację ruchu, choć praktycznie w Starostwie to już jest uzgodnione i przedyskutowane. Zmieniona organizacja ruchu musi być choćby dlatego, że ta decyzja została zaskarżona i czeka na rozpatrzenie w Sądzie Administracyjnym. Mimo to będziemy uzyskiwać pozwolenie na użytkowanie i liczymy na to, że dokumentacja zostanie złożona w Nadzorze Budowlanym do 15 lipca. A potem myślę 2-3 tygodnie i będzie pozwolenie na użytkowanie.

Nie czekając na ewentualne pytania, przedstawiciel Kolei przyznał ze skruchą: – Oczywiście mogą się nie podobać pewne rozwiązania, mogą się nie podobać za małe windy, że nie mieści się rower. (…)

Więcej na łamach Wieści.

Nie mają co liczyć na autobusy

0

Mieszkańcy  Krubek Górek, Zabrańca, Trzcinki i Małkowa chyba nie doczekają się doprowadzenia do ich miejscowości linii autobusowej.

Przypomnijmy, że w kwietniu br. wójt gminy Poświętne Jan Cymerman informował, że prowadzi rozmowy ze spółką Mobilis Group, która jest właścicielem m.in. autobusów kursujących na trasie Wołomin – Mińsk Mazowiecki, w sprawie uruchomienia trasy od Poświętnego do Kubek Górek. – Trasa mogłaby przebiegać przez Zabraniec albo do SKM w Sulejówku, czy jakiegoś głównego dworca kolejowego. Chcemy z nimi się dogadać, żeby ewentualnie wprowadzone zostały dwa stałe kursy rano i dwa po południu. Zależy nam na stałym połączeniu np. z Warszawą. Zastanawiamy się również nad zorganizowaniem gminnego przewozu. W przyszłości poinformujemy komisje rady o tym, jak to miałoby wyglądać i ile by kosztowało. Chcemy taką linię poprowadzić do Wołomina lub nawet do SKM w Sulejówku – obiecywał wówczas wójt Jan Cymerman.

Pod koniec czerwca okazało się, że nie powstanie żadna nowa linia autobusowa. – Przez dwa miesiące obiecywali ciągle, że już trwają rozmowy z Mobilisem. Zastępca wójta mówił nam, że około miesiąc czasu trzeba czekać by otrzymać pozwolenie na przejazdy. Nie wiemy co mamy teraz zrobić. Nie każdy przecież ma samochód. Przykładowo moja mama, która ma 60 lat  musi jeździć rowerem z Trzcinki do pracy w Wesołej aż 17-18 km w jedną stronę. Zresztą nie tylko ona jest w takiej sytuacji – żali nam się jeden z mieszkańców Trzcinki. (…)

Więcej na łamach Wieści.

Wyniki egzaminów gimnazjalnych

14

59% – tyle średnio uzyskali na egzaminie w tym roku wołomińscy gimnazjaliści z części historia i WOS. Tyle samo uzyskali w roku ubiegłym. Czy to oznacza, że utrzymaliśmy poziom z zeszłego roku? A tak w ogóle: 59% to dużo, czy mało?

Wyniki egzaminów są trudne do interpretacji, a zwłaszcza do porównania przestrzeni lat. Przecież raz egzamin jest łatwiejszy, a raz trudniejszy, więc porównywanie samej średniej daje obraz rzeczywistości jak w znanym żarcie: „Średnio ja i mój pies mamy po trzy łapy”. Porównanie do średniej np. w kraju, czy w województwie, daje pewien obraz, ale nadal mocno uproszczony,
bo 1 punkt na dwóch różnych egzaminach może oznaczać bardzo dużą lub bardzo małą różnicę między uczniami.

Nie jesteśmy jednak zupełnie bezbronni, bo statystyka wyposażyła nas w inne miary niż średnia. Jedną z nich jest centyl – znany chyba wszystkim rodzicom z siatki centylowej wagi niemowląt,
na której sprawdzało się, czy waga pociechy jest w normie. Centyl to informacja o tym, jaka część populacji uzyskała taki sam lub niższy wynik i w oświacie to właśnie tę miarę, a nie średnią można porównywać między latami i między różnymi egzaminami. Przyjrzyjmy się dwóm tabelom porównującym wyniki wołomińskich szkół. (…)

szko³y2017.xls Zeszyt16.xlsx

Więcej na łamach Wieści.

Burmistrz bez poparcia

19

Nie udało się burmistrz Wołomina zdobyć przychylności Rady Miejskiej i w miniony czwartek po raz kolejny nie uzyskała absolutorium. Choć absolutorium zwykle przyznaje się za właściwe gospodarowania miejskim budżetem, burmistrz usłyszała też wiele gorzkich słów z innych dziedzin swojej działalności.

Nie pomogły zapewnienia zarządu gminy o całkiem niezłej kondycji wołomińskich finansów oraz o przeprowadzonych inwestycjach, przydzielonych środkach na szkoły czy ochotniczą straż. Radni zarzucili burmistrz wiele uchybień i większością głosów nie przegłosowali uchwały o udzieleniu absolutorium za 2016 r. Pomimo prośby Elżbiety Radwan, radni nie przywrócili jej też uprawnień do przesuwania środków między paragrafami, co oznacza, że burmistrz nie może samodzielnie decydować o zwiększeniu i zmniejszeniu kwot na inwestycje i inne wydatki.

Długa dyskusja przed głosowaniem nad uchwałą absolutoryjną stała się litanią niedociągnięć, jakie zauważyli radni w czasie minionego roku. Najwięcej uwagi poświęcono nieprawidłowej zdaniem rajców, pracy Miejskiego Zakładu Dróg i Zieleni. Burmistrz oberwało się za niekoszoną trawę, niewyrównane drogi gruntowe, dziurawe ulice i niezamiatane chodniki. Po którejś z kolei uwadze na pracę jednostki, zajmującej się dbaniem o czystość i zieleń miejską, burmistrz zadeklarowała: – Umówiliśmy się już na to, że w przyszłym roku nadrabiamy pewne rzeczy i myślimy logicznie, żeby  było czysto, trawa na czas wykoszona, żeby było zamiecione.

Innym tematem, poruszanym przez wielu radnych była kwestia ogromnych kwot nagród, przydzielanych sobie przez zarząd gminy. Blisko trzykrotnie wyższe premie w porównaniu z poprzednią kadencją, zdaniem przewodniczącego Rady Miejskiej, zbliżają miasto do rekordów za burmistrza Mikulskiego. Jak zauważył radny Dominik Kozaczka, szczególnie zwraca uwagę ogromna dysproporcja w przydzielaniu nagród szeregowym urzędnikom i kadrze zarządzającej. Na pytanie o to, czy w przyszłym roku burmistrz zamierza zmienić te różnice, usłyszał następującą odpowiedź: – Urzędnicy kończą pracę o godz. 16.00, a zarząd zostaje czasem do wieczora, na komisjach itp. – wyjaśniła Elżbieta Radwan, odnoszą się do 20-tysięcznych premii (brutto), jakie otrzymały w ostatnich 2 latach z-ca burmistrz, skarbnik i sekretarz gminy. (…)

Więcej na łamach Wieści.