Termin ustalenia 14. sesji Rady Powiatu nie był przypadkowy. Niemal dokładnie rok temu nowo wybrany zarząd powiatu desygnował na urząd starosty Kazimierza Rakowskiego. Od tamtego czasu władza nieco okrzepła, opozycja stępiła groty, a mieszkańcy przyzwyczaili się do samorządowego marazmu. Tak jednak było do omawianej sesji, gdy pod obrady trafił budżet powiatu – chwili, gdy dyskusja wzorem telewizyjnych obrad Sejmu sięgnęła dna.
Od czasu wyboru zarządu powiatu zmieniało się wiele, ale atrakcje wciąż pozostają te same, choć w nieco innym niż dotąd wymiarze. Merytoryczna dyskusja skutecznie zastępowana jest fajerwerkami i nikogo to już nie dziwi. Tym razem konflikt, który przerodził się w nieciekawą pyskówkę dotyczył niemożności zgłoszenia poprawek opozycji do mającego być przyjętym tego dnia budżetu powiatu na 2016 rok.
Dyskusję, która początkowo nie wróżyła niczego złego zapoczątkowała radna … Zyśk, domagając się zmniejszenia nakładów finansowych na budowę szkoły w Radzyminie domagając się przeniesienia środków na rozpoczęty przed laty remont w ulicach Kochanowskiego, Szpitalna i Drewnicka. Owa modernizacja była zaplanowana wcześniej, już w poprzedniej kadencji zapisano w WPI, a na lata 2014 – 2016 zabezpieczono środki. Dziś okazuje się, że inwestycja została wycięta. – Dlaczego? – pytała radna z Ząbek.
– Budżet jest konstrukcją niezwykle misterną. Przed głosowaniem nad jakąkolwiek poprawką musimy wszystko przeanalizować pod względem późniejszych konsekwencji. Dlatego też ustawodawca nakazał Radzie ustalić procedurę, w ramach której pracuje. Rada Powiatu wołomińskiego zapisała to w paragrafie 6 mówiąc, że do 5 grudnia komisje rady opiniują na piśmie wskazane projekt do budżetu – natychmiast ripostował przewodniczący Rady Janusz Werczyński. – Zapisano także, że na żądanie radnych wnioski nieprzyjęte przez komisję zamieszczone zostaną w protokole mniejszości. Do 15 grudnia komisja finansowa musi uformować ostateczną opinię dotycząca uchwały budżetowej. Wnioski mniejszości z innych komisji zapisuje się zbiorczo. Do 20 grudnia zarząd powiatu przedstawia ewentualne, uwzględnione wnioski mniejszości, jako własną autopoprawkę. Nie uwzględnione wymagają ustnego uzasadnienia, dlaczego nie zostały brane pod uwagę – kontynuował spokojnie. Ale tylko do czasu. Najpierw bowiem na sali zabrzmiał pomruk, a później zdecydowana dezaprobata. Zaskoczony nieco zachowaniem sali począł mówić donośny głosem: – Nie zakrzyczycie tego…
Prosząc od dłuższego czasu o głos radny z Tłuszcza Robert Szydlik, wyraźnie poirytowany zachowaniem przewodniczącego, zerwał się z miejsca i począł głośno deklamować. – Wobec takiego literalnego podejścia do przepisów, które pan odczytał, muszę stwierdzić, że dzisiejszy porządek obrad jest niezgodny z uchwałą, a tym samym z prawem. Nie znajduję we wspomnianym przez pana punkcie żadnego zakazu uniemożliwiającego nam zgłaszanie poprawek do budżetu na tym etapie procedowania. Proszę pańską opinię skonfrontować z opinią prawnika, który siedzi tu na sali.
W sukurs tym słowom poszedł klubowy kolega radnego Szydlika, Ireneusz Maślany. (…)
Więcej na łamach Wieści.











