22 lutego w Szkole Podstawowej w Zagościńcu odbyło się dodatkowe spotkanie, podczas którego omawiano projekt miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego rejonu ul. Asfaltowej w Zagościńcu oraz projekt zmiany studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego Gminy Wołomin. Czy tym razem udało się ustalić coś nowego?
Raczej nie. Nawet sami uczestnicy tej dyskusji stwierdzili, że są już tym wszystkim zmęczeni. – Kręcimy się w kółko. Nic nowego tu nie wyniknęło – powiedziała nam po spotkaniu jedna z pań. Nadal większość osób, które regularnie biorą udział w tych spotkaniach, nie chce zmiany przeznaczenia gruntów i wprowadzenia zapisów dopuszczających działalność przemysłową, z obawy przed ewentualnymi uciążliwościami.
– Jeszcze raz wszystkich państwa, którzy są zaniepokojeni chcę uspokoić. Nie zamierzamy tu tworzyć żadnych spalarni śmieci, składowisk odpadów i usług uciążliwych. Tego nie miało być i nie będzie – zapewniał wszystkich wiceburmistrz Dariusz Szymanowski, który tego dnia reprezentował Gminę Wołomin. Następnie naczelnik wydziału urbanistyki UM powiedziała co się zmieniło w stosunku do poprzedniego projektu studium. Chodzi o wycofanie się z propozycji utworzenia terenu oznaczonego jako U/P2 czyli dopuszczającego lokalizowanie przedsięwzięć mogących zawsze znacząco oddziaływać na środowisko oraz przedsięwzięć mogących potencjalnie znacząco oddziaływać na środowisko.
Tradycyjnie mieszkańcy Zagościńca mieli żal do włodarzy o to, jak ich zdaniem pomijana była w kwestiach inwestycji ta miejscowość. – Gmina nie zapewniła nam mieszkańcom żadnej infrastruktury. Mamy problemy ze wszystkimi drogami. Mamy problem z wodą, która stoi na ul. Szkolnej czy Armii Krajowej. To był problem mieszkańców zanim powstało studium, które ma zmienić te tereny na przemysłowe. Co jest źródłem chęci utworzenia na terenie wiejskim, tak ogromnego obszaru przemysłowego, bo to ponad 60 hektarów? Ilu jest tam właścicieli, bo też nie uzyskaliśmy na te pytania odpowiedzi? Ilu właścicieli chce tam przemysłu? Państwo uważają, że tam nic nie będzie uciążliwego. Ale co jeśli powstanie tam jakiś skład np. materiałów, do którego będzie co miesiąc przyjeżdżało i wyjeżdżało 100 tirów. To też jest uciążliwe. Gmina nie będzie traktowała tak samo mieszkańców, jak będzie traktowała przemysł, bo za przemysłem idą pieniądze i ja rozumiem, że gmina ich potrzebuje, tylko naprawdę jest to bardzo złożona i trudna sytuacja. Spotykamy się już w tym temacie nie wiem który raz i z żadnego spotkania, oprócz tego, że no jakieś tam ulgi zostały wprowadzone w tych zapisach, nie wynika nic, co byłoby zadowalające dla obu stron. Co ten przemysł nam daje jako mieszkańcom? Jakie będziemy mieć korzyści? – pytała jedna z okolicznych mieszkanek. (…)
Cały artykuł przeczytasz na łamach Wieści.
http://www.e-kiosk.pl/index.php?page=titleissues&id_title=154563
https://www.egazety.pl/marpan/e-wydanie-wiesci-podwarszawskie.html













