Ubiegłotygodniowe zebranie w Leśniakowiźnie dotknęło trudnej sytuacji, w jakiej znalazła się wieś. Zdaniem mieszkańców przyczyną problemów, które uprzykrzają życie społeczności jest brak między innymi planu zagospodarowania, który normowałby, co właścicielowi działki wolno, a co nie. Co na ten temat myślą miejscy planiści?
W czasie wieczornego spotkania poruszono kilka bolących tematów. Najważniejsza w tej chwili jest kwestia składowania na prywatnej działce odpadów niewiadomego pochodzenia, z którym to tematem, zdaniem mieszkańców nie poradzili sobie gminni urzędnicy. Jak przypomnieli, o sprawie zwożenia na działkę we wsi niewiadomych substancji, wykopywania dołów i zasypywania ich, informowali urząd już we wrześniu. – Dlaczego nie interweniowano wówczas, a proceder trwał przez kolejne pół roku? Dlaczego nie zostały wówczas pobrane próbki do badania? Dlaczego ten pan nadal prowadzi tu swoją działalność? – dopytywali mieszkańcy.
Obecni na spotkaniu urzędnicy zadeklarowali jedynie, że z ich strony wszystko przebiegło zgodnie z procedurami, zasłaniając się tajemnicą śledztwa, prowadzonego od niedawna przez prokuraturę.
Niezadowoleni taką odpowiedzią mieszkańcy dalej dopytywali, dlaczego nikt dotąd nie poinformował ich, czy pobierana ze studni woda jest skażona czy nie. (…)
Więcej na łamach Wieści.
http://www.e-kiosk.pl/index.php?page=titleissues&id_title=154563
https://www.egazety.pl/marpan/e-wydanie-wiesci-podwarszawskie.html









