Zdaniem PGE Dystrybucja S.A. w Warszawie, ponad godzinne oczekiwanie na przyjazd energetyków by wyłączyć prąd w płonącej kamienicy jest działaniem mieszczącym się w normach. Jak tłumaczy spółka, w swoich działaniach, w czasie niedawnego pożaru Willi Danuta w Wołominie, nie dopatrzyła się żadnych uchybień.
PGE tłumaczy, że dyżuruje codziennie, przez całą dobę. Tej nocy, czyli 4 maja zgłoszenie o konieczności odłączenia prądu z palącego się budynku wpłynęło do zakładu 12 minut po północy i 4 minuty później została o tym powiadomiona brygada, która w tym czasie przeprowadzała prace energetyczne na innym terenie. Zgłoszenie o wyłączeniu obwodu niskiego napięcia w palącej się kamienicy dotarło do bazy PGE o godzinie 1.25. „Od momentu przyjęcia zgłoszenia do skutecznego wstrzymania dostawy energii elektrycznej upłynęła 1 godzina i 13 minut. W naszej ocenie nie doszło do uchybień zarówno w sposobie reakcji na zgłoszenia, jak i również w czasie reakcji pogotowia ratunkowego.” – pisze w liście skierowanym do władz Wołomina PGE Dystrybucja S.A w Warszawie.
Kończąc PGE zauważa, że chciałaby współpracować ze strażą pożarną, a nawet zaprosiła komendy na prezentacje sprzętu do bezpiecznego odłączania energii elektrycznej. Scedowanie na strażaków obowiązków należących do energetyków nie spodobało się jednak radnym miejskim. (…)
Więcej na łamach Wieści.
http://www.e-kiosk.pl/index.php?page=titleissues&id_title=154563
https://www.egazety.pl/marpan/e-wydanie-wiesci-podwarszawskie.html











