spot_img
Strona główna Blog Strona 201

Kto idzie do Parlamentu?

15

Wybory parlamentarne zbliżają się wielkimi krokami. Ponieważ 13 października pójdziemy do urn wyborczych i wybierzmy swoich kandydatów do Sejmu i Senatu, postanowiliśmy sprawdzić czy na listach znajdziemy też nazwiska przedstawicieli powiatu wołomińskiego?

PiS było pierwszą partią, która zaprezentowała pełne listy kandydatów do Sejmu i Senatu. W okręgu nr 20 Warszawa II, do którego należy także powiat wołomiński, na liście kandydatów do Sejmu znaleźliśmy posła Piotra Uścińskiego, wicestarostę Roberta Szydlika oraz Jolantę Madziar.

W miniony poniedziałek swoją listą kandydatów do jesiennych wyborów parlamentarnych pochwalił się Zarząd Krajowy PO. (…)

Więcej na łamach Wieści.

http://www.e-kiosk.pl/index.php?page=titleissues&id_title=154563

https://www.egazety.pl/marpan/e-wydanie-wiesci-podwarszawskie.html

Ossów: Na ratunek czołgowi

2

Niewątpliwie jedną z największych atrakcji tegorocznych obchodów 99. Rocznicy Cudu nad Wisłą w Ossowie była obecność na polach czołgu PT-91 Twardy. Ogromna maszyna robi wrażenie na wszystkich: dzieciach i dorosłych, z tym większą radością mieszkańcy przyglądali się jej przejażdżkom podczas rekonstrukcji oraz pokazowi tuż po niej. Było miło aż do chwili, kiedy… czołg utknął w jednej z ossowskich sadzawek. Natychmiast z forów społecznościach zaczęły się wylewać litry hejtu i setki nieprawdziwych teorii.

Czołg PT-91 Twardy z batalionu czołgów Ułanów Krechowieckich przyjechał do Ossowa z Orzysza. Cieszył oko mieszkańców dzięki staraniom Stowarzyszenia Miłośników Kawalerii im. 1 Pułku Ułanów Krechowieckich. Stowarzyszenie podpisało umowę o współpracy z 15 Giżycką Brygadą Zmechanizowaną, w skład której wchodzi Batalion Czołgów Ułanów Krechowieckich. Dlaczego maszyna utknęła w sadzawce o głębokości 60 cm, pomimo że „Twardy” pokonuje wodne przeszkody nawet do 120 cm głębokości? (…)

Odpowiedź w nowym numerze Wieści.

http://www.e-kiosk.pl/index.php?page=titleissues&id_title=154563

https://www.egazety.pl/marpan/e-wydanie-wiesci-podwarszawskie.html

Muzeum Bitwy 1920 w Radzyminie

3

Obchody 99. rocznicy Bitwy Warszawskiej i Święta Wojska Polskiego w Radzyminie, podobnie jak w poprzednich latach, z pewnością zaspokoiły oczekiwania tych wszystkich, którzy zdecydowali się w nich uczestniczyć. Nie ma w tym ani krzty przesady, choćby dlatego iż program przygotowany przez organizatorów zakładał nie tylko ogromną ich mnogość, rozłożoną na kilka dni, ale obfitował w atrakcje. Wydarzeniem dnia, stały się jednak nie koncerty gwiazd estradowych, zawody sportowe, a wystąpienie burmistrza, podczas uroczystej mszy św. Krzysztof Chaciński zapowiedział w nim budowę filii Muzeum Niepodległości w Radzyminie, upamiętniającego wydarzenia sprzed 99 lat. (…)

– Za rok historia zatoczy wielkie koło, wskazując upływ czasu, które pozwoliło Europie pozostać Europą, a Polsce Polską. Chociaż w historii od tamtej Bitwy upłynie zaledwie 100 lat, to w historii miasta liczącego 545 lat, było to najważniejszym wydarzeniem, które ukształtowało nas i naszą tożsamość. Wszystko, co działo się później i tym, co się nie działo… związane było z rokiem 20. Dlatego z obowiązku, nie politycznych dekretów, a potrzeby serc, My radzyminiacy jesteśmy strażnikami pamięci. Strażnikami pamięci jednego z najważniejszych w historii bohaterstwa, narodu – mówił do licznie zgromadzonych duchownych, generalicji, posłów, senatorów a przede wszystkim mieszkańców, burmistrz.

– Od roku 1989, gdy Polska odzyskała suwerenność wierzyliśmy, że to co oczywiste dla nas, radzyminiaków jest także oczywiste dla Polaków i Polski. Wierzyliśmy, że po latach komunistycznych szykan, wymazywania z map powiatu radzymińskiego, Radzymin odzyska należne miejsce w historii. Wierzyliśmy, że dzięki państwowym dotacjom w obiekt muzealny, miasto stanie się ważnym ośrodkiem i światowym symbolem, takim jak Termopile czy Waterloo. Niestety, nic takiego się nie zadziało, chociaż z ust kolejnych przedstawicieli rządów po roku 1989 takie zapewnienia płynęły – mówił burmistrz Radzymina.  (…)

Więcej na łamach Wieści.

http://www.e-kiosk.pl/index.php?page=titleissues&id_title=154563

https://www.egazety.pl/marpan/e-wydanie-wiesci-podwarszawskie.html

Urząd odmawia udzielenia informacji. Co kryje się za tajemniczą umową?

6

O sprawie pisaliśmy na łamach Wieści. Chodzi o nałożenie przez wołomiński urząd klauzuli poufności na jedną z umów, dotyczących wykonania projektu i zabudowy stoiska wystawienniczego gminy Wołomin podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach (w dniach 13-15.05.2019 r.). Urząd tłumaczy, że wskazana umowa została objęta na wniosek wykonawcy klauzulą poufności, w związku z czym w jego ocenie nie stanowi informacji publicznej. Czytając argumentację urzędu prawnicy z niedowierzaniem kręcą głowami. (…)

Urzędnik, działający z upoważnienia burmistrz Elżbiety Radwan pismami z dnia 22 lipca 2019 r. stwierdził, że wnioskowane informacje nie stanowią informacji publicznej. Urząd powołał się przy tym na orzecznictwo NSA, dotyczące podstaw odmowy udostępnienia informacji publicznej z uwagi na ochronę tajemnicy przedsiębiorcy. Jak zauważają niezależni prawnicy, których opinię posiada redakcja, urząd stwierdził, że zapytanie radnej nie stanowi informacji publicznej, przy czym tym razem w ogóle nie odniósł się do okoliczności faktycznych sprawy, przytaczając jedynie fragmenty orzeczeń NSA. „Stanowisko Organu co do tego, że wnioskowane informacje nie stanowią informacji publicznej jest, w ocenie opiniującego, całkowicie błędne i nieuprawnione” – czytamy w opinii prawnej, sporządzonej dla tej konkretnej sytuacji, i dalej: „Treść umów cywilnoprawnych, zawieranych przez organy władzy samorządowej co do zasady zawsze stanowi informację publiczną, ponieważ informacją publiczną jest każda informacja, która dotyczy działania lub finansów mających charakter publiczny” (wyrok WSA w Warszawie z 2 kwietnia 2014 r., II SAB/Wa 21/14). (…)

„Informacje o tym, kiedy podpisano tę umowę oraz kiedy ją zrealizowano, na jaką kwotę podpisano umowę, co jest jej przedmiotem, nie mogą zostać uznane za objęte tajemnicą przedsiębiorstwa w rozumieniu art. 11 ust. 4 o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji” – dopełnia swoją opinię warszawska kancelaria, a radna Agnieszka Koza zdecydowała się na przekazanie tej sprawy pod rozwagę Wojewódzkiemu Sądowi Administracyjnemu.

Na koniec dodajmy jeszcze jeden fakt. Mieszkaniec gminy Wołomin, zainspirowany naszym artykułem, zapytał o wydatki poniesione na tym samym kongresie, cztery różne gminy w nim uczestniczące. Bez problemu otrzymał pełne informacje z urzędów, przesłane w szybkim czasie, bez powoływania się na klauzule poufności. (…)

Więcej na łamach Wieści.

http://www.e-kiosk.pl/index.php?page=titleissues&id_title=154563

https://www.egazety.pl/marpan/e-wydanie-wiesci-podwarszawskie.html

Burmistrz nie może być miałki 

2

W czasie letnich wakacji rozmowy o Radzyminie dotyczą zazwyczaj tego, co dziać się będzie w połowie sierpnia, podczas kolejnych obchodów Bitwy Warszawskiej. Dziś temat, kto przyjedzie, jakie gwiazdy wystąpią na scenie, wydaje się na tyle marginalny, że w rozmowie z burmistrzem Krzysztofem Chacińskim, jedynie go zaznaczymy. Będzie za to o planach, inwestycjach, oświacie i nowych wyzwaniach, tj. centrum miasta, strefie płatnego parkowania, a także budowie Regionalnej Instalacji Przetwarzania Odpadów Komunalnych.(…)

Przyglądając się ostatnim decyzjom władz Radzymina można odnieść wrażenie, że wiele miejsce poświęca się przyszłości miasta. W swoich działaniach wyraźnie dąży do zmian wizerunku choćby centrum? 

– To realizacja wizji, jaką zaakceptowali wyborcy powierzając mi misję bycia burmistrzem. Mieszkańcy oczekują wyraźnych zmian śródmieścia i przywrócenia miastu dawnego blasku. Mam społeczny mandat do dokonania takich zmian. To co mnie cieszy najbardziej, to iż moją wizję podzielają miejscy radni.

To wizja nowoczesnego miasta, czy jak dotąd miasta symbolu?

– Chodzi nie tylko o zmianę centrum Radzymina, ale również o jego rozszerzenie, o uwypuklenie miejsc szczególnych dla jego historii, ale również wskazanie nowych obszarów z przeznaczeniem dla mieszkańców. Nowe skwery, parki, ławki, czy strefy zakupów. Już we wrześniu otwieramy „Dom ogrodnika” w parku Eleonory, w jednej z jego sal powstanie małe muzeum Radzymina, ale zmiany w parku dopiero przed nami. Ruszamy z przebudową parku przy ulicy Polnej, projektujemy przestrzeń śródmiejską, w tym organizację ulicy Strzelców Grodzieńskich. Przewidujemy największe zmiany na ul. Konstytucji 3 Maja, wspomnianej Strzelców.

Łączeniem wody z ogniem mogę nazwać powstanie budynku w okolicach dawnego dworca autobusowego. Nowoczesny obiekt, nijak pasuje do starej architektury…

– Zgoda, ale projekt miejscowego planu powstał w tym miejscu w dawnych czasach, nie za mojego burmistrzowania. Negocjowaliśmy z właścicielem długo, uzyskaliśmy zapewnienie, że będzie partycypował w budowie małego skweru przy dworcu kolejki. Dziś muszę przyjąć jedynie, że już stoi. Obraz ulegnie zmianie i zakładam, że wpisze się w przestrzeń, po oddaniu do rzutku kompleksu mieszkaniowego przy ROKiS-ie.  (…)

(…) jawi się nam w głowach pomysł budowy ponad gminnej, powiatowej  Regionalnej Instalacji Przetwarzania Odpadów Komunalnych. Obiektu, co najmniej dla kilkunastu gmin, może dwóch powiatów. Zainteresowanie gmin powiatu wołomińskiego i legionowskiego wstępnie jest duże, by nie powiedzieć ogromne. Pomysł, dotyczy grupy około 200 tys. mieszkańców.

By już na wstępie uniknąć pomówień o próbę budowy segregowni, kompostowni, składowiska czy spalarni powiem, że mówimy o całkowicie innej technologii – przetwarzaniu odpadów w zamkniętym procesie technologicznym, dzielenia na frakcje i wywożenia to punktów przetwarzania. (…)

Więcej na łamach Wieści.

http://www.e-kiosk.pl/index.php?page=titleissues&id_title=154563

https://www.egazety.pl/marpan/e-wydanie-wiesci-podwarszawskie.html

Coraz więcej porodów

0

Oddział położniczo-ginekologiczny wołomińskiego Szpitala Powiatowego od grudnia 2001 r. funkcjonuje pod kierownictwem dr n. med. Ryszarda Stańczaka, specjalisty położnictwa i ginekologii oraz medycyny społecznej. Dr Ryszard Stańczak jest wołominianinem. Po ukończeniu studiów w Warszawskiej Akademii Medycznej przez 20 lat zdobywał szlify w I Klinice Położnictwa i Ginekologii Akademii Medycznej przy Placu Starynkiewicza. Wrócił do Wołomina po wygraniu konkursu na stanowisko ordynatora tutejszego oddziału położniczo-ginekologicznego i to właśnie tu realizuje swą pasję oraz przeznaczenie służąc mieszkańcom powiatu wołomińskiego. W rozmowie z Eweliną Dzięcioł dr Ryszard Stańczak opowiedział m.in. o tym dlaczego coraz więcej pań spoza naszego powiatu decyduje się rodzić w Wołominie. (…)

Czy Pana zdaniem rządowy program „Rodzina 500 plus” faktycznie wpłynął na zwiększenie liczby porodów?

– Trudno się wypowiadać w tej materii, ale trzeba się liczyć z tym, że tych porodów mimo programu „500 plus” będzie coraz mniej. Teraz rodziły kobiety z wyżu demograficznego, który miał miejsce w latach 80. Najbliższe lata nie przedstawiają się już tak optymistycznie, ponieważ w wiek rozrodczy wchodzić będą panie, które urodziły się w latach 90., czyli w okresie niżu demograficznego. Program niestety nie jest w stanie zapełnić tej dziury statystycznej.

Pamięta Pan największy poród jaki udało się panu przyjąć?

– Tak, to było jakieś 7 lub 8 lat temu. Pacjentka z Ostrówka urodziła drogami natury dziecko, które ważyło około 5.330 kg. Wszystko zakończyło się szczęśliwie i duma rozpierała całą gminę Klembów. Pojawiła się wtedy nawet jakaś relacja w telewizji. Co ciekawe, na przestrzeni ostatnich lat notujemy coraz większą liczbę dzieci z wysoką masą urodzeniową powyżej 4 kg. Kiedyś noworodek 4 kg był rzadkością, a teraz ilość tego typu porodów to około 15%. Z jednej strony jest to radość z dużego, zdrowego noworodka, ale z drugiej strony musimy sobie też zdawać sprawę z tego, że fizjonomia Polek (zwłaszcza budowa miednicy) jest przystosowana do rodzenie dzieci z wagą 3.500 kg. Każdy większy poród niesie ze sobą ryzyko powikłań i zwiększony odsetek cieć cesarskich, ponieważ kobiety nie są w stanie urodzić siłami natury tak dużego dziecka.

W jakim wieku kobiety najczęściej decydują się na urodzenie dziecka? Ponoć teraz coraz więcej jest porodów kobiet po 30-tce. (…)

Więcej na łamach Wieści.

http://www.e-kiosk.pl/index.php?page=titleissues&id_title=154563

https://www.egazety.pl/marpan/e-wydanie-wiesci-podwarszawskie.html

Jedni mają samoloty, inni Mercedesy

22

Jakiś czas temu na łamach naszego tygodnika, inspirowani spostrzeżeniem Czytelnika, zamieściliśmy krótką wzmiankę o tym, że biały van z logo Kobyłki, od tygodnia parkowany jest na jednej z prywatnych posesji w Wołominie. Dalej, sprawy same się potoczyły…(…)

(…) W oczekiwaniu na pismo z urzędu dołożyliśmy starań, by nieco więcej dowiedzieć się w temacie. W zasadzie trudności żadnych z tym nie było, wystarczyło zapytać sąsiadów, by sprawa się wyjaśniła. Działka jest własnością rodziny wołomińskiej dziennikarki, a jej syn, to pracownik kobyłkowskiego urzędu najprawdopodobniej tu od dłuższego czasu zamieszkujący.

Sprawdziliśmy, jakie stanowisko w gminie pełni pracownik, któremu władza Kobyłki tak chętnie powierza drogiego Mercedesa, a jednocześnie chcieliśmy ustalić do jakich celów przeznaczony jest 9-osobowy van. Tu z pomocą przyszedł nam internet i zamieszczane w nim informacje urzędu. Wynikało z nich, że pracownikiem dysponującym jednym z dwóch urzędowych samochodów jest osoba stojąca najniżej w hierarchii samorządowych stanowisk – pomoc administracyjna w wydziale promocji Urzędu Miasta Kobyłka.(…)

Więcej na łamach Wieści.

http://www.e-kiosk.pl/index.php?page=titleissues&id_title=154563

https://www.egazety.pl/marpan/e-wydanie-wiesci-podwarszawskie.html

Nowe szaty kobyłki

6

Kilkumetrowa, gipsowa „Kobyła Wolności” bez wątpienia już na stałe wpisała się w krajobraz Kobyłki. Usytuowany na placu przed Miejskim Ośrodkiem Kultury pomnik kobyły, który w 2009 r. podarowany został przez „Gazetę Wyborczą” przy okazji świętowania 20-lecia wolnej Polski, nadal budzi skrajne emocje.

Zdaniem wielu osób ten niecodzienny pomnik jest najlepszym symbolem miasta. Jednak są też tacy, którzy najchętniej pozbyliby się gipsowego konia. Raz na jakiś czas na internetowych forach powraca więc dyskusja na temat tego, czy kobyła faktycznie jest miastu potrzebna. Dwa lata temu ówcześni włodarze Kobyłki postanowili nawet skonsultować się w tej kwestii z mieszkańcami. Na stronie internetowej Urzędu Miasta Kobyłka pojawił się wówczas odnośnik do ankiety, w której mieszkańcy miasta mogą odpowiedzieć na następujące pytanie: „Czy statua kobyłki powinna zostać, czy też zniknąć z placu przed Miejskim Ośrodkiem Kultury?”. Ostatecznie większość osób chciała aby gipsowy pomnik pozostał. Kobyłę odnowiono, zyskała nowy kolor i grzywę.

Tydzień temu gipsowy koń z Kobyłki znów wywołał nie lada poruszenie, bowiem z dnia na dzień zaczął zmieniać swoje ubarwienie. Wszystko za sprawą Pawła Lipnego – mieszkańca Kobyłki, artysty, rysownika, który w kobyłkowskim MOK-u prowadzi zajęcia z rysunku kreatywnego dla dzieci i młodzieży. Kobyła stopniowo zmienia się i niebawem w całości ozdobią ją fantazyjne rysunki. Pomysł na to, jak ma wyglądać odświeżona kobyłka wyszedł ze strony Pawła Lipnego. (…)

Więcej na łamach Wieści

http://www.e-kiosk.pl/index.php?page=titleissues&id_title=154563

https://www.egazety.pl/marpan/e-wydanie-wiesci-podwarszawskie.html

Do Starosty Powiatu Wołomińskiego Pana Adama Lubiaka

21
 
Wołomin, 05.08.2019 r.

Do Starosty Powiatu Wołomińskiego Pana Adama Lubiaka

Od kwietnia bieżącego roku nowy Dyrektor Szpitala Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Wołominie niszczy potencjał ludzki i działa na szkodę interesów finansowych Szpitala. Posługując się technikami manipulacji dokonuje demontażu instytucji. Celem ma być podobno uzyskanie stabilności finansowej.

Swoją działalność rozpoczął od pozbycia się z-cy Dyrektora ds. Administracyjno-Eksploatacyjnych. Strata dla Szpitala ogromna. Kompetentny Zastępca sam pozyskiwał i rozliczał środki UE i sam prowadził ogromne inwestycje np. budowę Stacji Dializ i liczne modernizacje oddziałów. W ramach oszczędności nowy Dyrektor do częściowej rozbudowy Szpitala, która ciągle nie może ruszyć, wyłonił inwestora zastępczego, bo obecny Zastępca nie ma pojęcia o prowadzeniu inwestycji, a może nie chce się wysilać. Koszt inwestora zastępczego to 480 tys. zł dla pierwszego etapu rozbudowy, na który powiat przeznaczył 8 milionów złotych.

Kolejne posunięcie to likwidacja stanowiska z-cy Dyrektora ds. Pielęgniarstwa zapowiadana na czerwcowej sesji Rady Powiatu. Plan się jednak nie powiódł z uwagi na protesty środowiska pielęgniarek i położnych. Stanowisko na razie zostawiono, lecz Pani Dyrektor została przez Pana Kryckiego w lipcu zwolniona ze świadomym naruszeniem prawa na podstawie absurdalnych zarzutów. Zwalniając osobę cieszącą się ogromnym autorytetem wśród pracowników Szpitala i dużym poparciem społecznym, dał wyraz najwyższej ignorancji wobec rzeszy ludzi, którzy na listach poparcia formalnie domagali się utrzymania Pani Dyrektor na stanowisku. Naraził Szpital na zapłatę za okres 4 miesięcy pensji Pani Dyrektor, która w okresie wypowiedzenia nie świadczy pracy, oraz na odszkodowanie za złamanie art. 38 k.p.

Niepokojąca jest rezygnacja z pracy Marzeny Skwarskiej. Wieloletnia Kierownik Działu Kadr wolała zwolnić się z pracy niż uczestniczyć w antypracowniczej polityce Pana Kryckiego.

Kolejny genialny plan to łączenie Oddziałów Wewnętrznych I i II w jeden. Bez jakichkolwiek konsultacji z kierowniczą kadrą pielęgniarską w piśmie do Związków Zawodowych poinformował o likwidacji stanowisk Pielęgniarek Oddziałowych i ich zastępczyń. Doprowadziło to do ogromnego chaosu zarządczego. Żadna z Oddziałowych i ich zastępczyń   nie   podjęła   się  jednoosobowej   funkcji   zarządzania   na   dwóch   ogromnych odcinkach łącznie. Pod wpływem zamieszania wydano złe zestawy insulin i doszło do pomyłki przy podaniu tego leku. Personel zapowiada odejścia z pracy. Pielęgniarka po. z-cy Dyrektora ds. Pielęgniarstwa w piśmie do Dyrektora oświadcza, że nie ponosi odpowiedzialności za decyzje podejmowane z pominięciem jej osoby.

Przedmiotowe traktowanie ludzi dosięgło też wieloletniego Ordynatora Interny I Konrada Strzelczyka, specjalisty z zakresu kardiologii i diabetologii, który od ludzi dowiedział się, że będzie odwołany.

Najniebezpieczniejszy w tym jest jednak plan likwidacji Sali R na oddziale Chorób Wewnętrznych I, która była pewnym panaceum na niewydolność 6-cio łóżkowego Oddziału Intensywnej Terapii. Dla potrzeb naszego Powiatu łóżek intensywnej terapii powinno być dwa razy tyle. Sala R obsadzana jest przez doświadczone pielęgniarki, specjalistki z zakresu kardiologii i ratownictwa, które zapewniają indywidualną opiekę pacjentom znajdującym się w stanach zagrożenia życia często podłączonym do respiratorów. Genialny oszczędnościowy plan Dyrektora zakłada likwidację Sali R i 10 etatów pielęgniarek, a w zamian na każdym piętrze powstanie sala monitorowana dla ciężko chorych, tylko z pominięciem indywidualnej wysokospecjalistycznej opieki pielęgniarskiej. Kto straci na tych oszczędnościach nietrudno się domyśleć – pacjent.

Pan Krycki na czerwcowej sesji Rady Powiatu chwalił się spektakularnym odkryciem Pani Wolskiej z-cy ds. Lecznictwa. Wykryła kosztochłonne opatrunki specjalistyczne, które medycy szpitalni stosowali na trudno gojące się rany w celu przyspieszenia procesu gojenia i zmniejszenia cierpienia chorych. Jako genialny przykład poczynionych oszczędności zapowiedział publicznie wycofanie ich z receptariusza szpitalnego. Zastanawiające, że Radni nie stanęli w obronie pacjentów, którym odmówiono prawa do skutecznego leczenia. Oszczędności zresztą okazały się pozorne. Zamiast skutecznego opatrunku droższego, który utrzymywał się 4 dni, stosuje się tańsze, zmieniane codziennie, Oszczędności nie ma, chociaż sukces wizerunkowy Dyrektor odtrąbił. A cierpienie pacjentów. Kogo to obchodzi?

Nasz Szpital posiada wysokiej klasy Zakład Bakteriologii, który w dobie narastającej antybiotykooporności i zwiększającego się ryzyka zakażeń szpitalnych jest epidemiologicznym zaworem bezpieczeństwa dla naszych pacjentów. Niestety, generuje koszty więc pewnie zostanie zrównany z podłogą. Już Pani Wolska nakazuje oddziałom przesyłać badania do firmy zewnętrznej, pomimo że szpitalny zakład może je wykonać. Czy ktoś słyszał o takim działaniu w interesie Szpitala?

Jako wielki sukces Pan Krycki przedstawi pewnie swoją spektakularną ugodę z NFZ, w której bez mrugnięcia okiem zrzekł się około 1,5 miliona złotych szpitalnych roszczeń, które powstały w następstwie nadwykonań wypracowanych przez pracowników Szpitala w 2013 roku. Sprawa w Sądzie o zapłatę tych nadwykonań toczyła się od kilku lat. Większość z nich była już pozytywnie zweryfikowana przez biegłych. Poprzedni Dyrektor wielokrotnie był nagabywany przez Dyrektora NFZ do zawarcia ugody, jednak uważał, że warto dotrwać do końca procesu z uwagi na pokaźny zysk. Kwotę zasądzonej zapłaty od NFZ szacował na ponad 4 miliony złotych. Pan Krycki zadowolił się 2,5 milionem, po czym udał się na trzytygodniowy urlop, kolejny zresztą w jego czteromiesięcznej kosztownej menedżerskiej kadencji. Być może właśnie ww. ugoda doprowadziła Dyrektora Jarosława Pohla z-cę ds., Finansowych do ostatecznej decyzji rezygnacji z pracy.

Od władz Powiatu Wołomińskiego domagamy się wyjaśnienia wszystkich powyżej opisanych zarzutów. Nie zgadzamy się na działania, które godzą w bezpieczeństwo zdrowotne pacjentów. Żądamy respektowania prawa i stania na straży interesu publicznego. Domagamy się szacunku dla setek pracowników Szpitala, którzy obecnie czują się zastraszeni i są traktowani przedmiotowo.

Związki Zawodowe

Pracownicy Szpitala

Do wiadomości:

  1. Pan Robert Perkowski Przewodniczący Rady Powiatu Wołomińskiego
  1. Pan Adam Pietrzak   Przewodniczący   Komisji  Zdrowia   Polityki   Społecznej  i Prorodzinnej Rady Powiatu Wołomińskiego
  1. Pan Dyrektor Szpitala MBNP w Wołominie Grzegorz Krycki

Zapalenie „ucha”

0

Miniony poniedziałek z pewnością nie był łatwym dniem, zarówno dla burmistrza Radzymina, jak i grupy mieszkańców. Kilkunastu właścicieli działek i dziesiątaka radnych, wsparta przedstawicielami urzędu, uczestniczyła w gorącej dyskusji o modernizacji jednej z dróg w mieście. Zamieszanie wokół tematu jest i było od dawna, mieszkańcy grożą władzy sądem, a ta straszy ich Specustawą. To już kolejna debata w tej sprawie, a problem dotyczący przebudowy ulicy Strzelców Grodzieńskich w Radzyminie wciąż nie jest rozwiązany. Można powiedzieć, że lata mijają a „kocie łby”, jak były, tak są.

– O modernizacji mówi się od lat i od lat trwają przygotowania samorządu do rozwiązania problemu. Projektów budowy ulicy było już kilka, ale póki co żaden z nich nie doczekał się realizacji. Dziś nie pora, by mówić dlaczego, dziś jest czas, by podjąć odpowiednie decyzje – mówił na wstępie spotkania jego gospodarz burmistrz Krzysztof Chaciński. – W tej chwili skupiamy się na jednej propozycji. Jak widać i ta napotyka na zdecydowany opór części mieszkańców. Proponujemy omówienie takiego wariantu, który by odpowiadał interesom właścicieli działek, ale i innym mieszkańcom miasta. Nasza propozycja, to budowa tzw. „ucha”, czyli drogi serwisowej umożliwiającej dojazd do wszystkich prywatnych posesji. Dzięki temu rozwiązaniu powstanie kilka miejsc parkingowych (8), możliwość zaprojektowania pasa zieleni, deptak i ścieżka rowerowa. Drugi wariant zakłada wytyczenie dojazdów do działek jedynie od ulicy Weteranów – mówił do zebranych burmistrz (…).

Jako pierwszy głos zabrał ich przedstawiciel – mecenas z zielonkowskiej kancelarii prawnej dopytując, kto i jakim prawem wymyślił pytania do ankiety? Dlaczego nie zamieszczono w niej wcześniejszej propozycji budowy wjazdów od ulicy Strzelców Grodzieńskich? Na pytania odpowiedź padła natychmiast. – Bo jest to sprzeczne z interesem gminy – odpowiadał burmistrz. – Trzeba pamiętać, że na omawianym obszarze państwa działki są bardzo wąskie, lokalizacja wjazdów pociągałaby za sobą znaczne koszty, a co więcej przekreślałaby przyjętą przez samorząd funkcję tego obszaru, np. budowę ścieżki rowerowej czy deptaka – mówił samorządowiec przy wyraźnej dezaprobacie zebranych w sali gości. – Wydaje się, że to prestiżowe dla Radzymina miejsce może mieć zupełnie inny charakter niż obecnie, służyć mieszkańcom, jako obszar z zielenią, ławkami, małym parkingiem, deptakiem i ścieżką rowerową. Nasza propozycja łączy funkcję miejską uwzględniając państwa interes – dodał Chaciński.   (…)

– Nie jesteśmy wbrew rozwojowi miasta, szanuję pana intencje i troskę o interes mieszkańców. Nie rozumiem, dlaczego niszczy się własności innych ludzi, jaki, a może czyj interes za tym przemawia? – kolejny raz pytał mecenas.

– Pod koniec 2015 roku gmina nabyła od nas część działek pod budowę ulicy Strzelców Grodzieńskich. Mimo zapowiedzi modernizacji, nic się nie działo. Aż nagle kilka miesięcy temu temat dziwnie powrócił. Dziwne, bo część z nas o sprawie nie wiedziała, nasuwa się pytanie dlaczego? Czyżby czekano, aż zacznie działać Specustawa? Nie tylko my dopatrzyliśmy się uchybień prawnych w waszym postępowaniu, zaskarżyliśmy już podjęte decyzje do wojewody (ten zaskarżył decyzję do NSA), złożyliśmy wniosek do sądu nie godząc się na takie działanie – mówił wyraźnie zdenerwowany gość machając jakimiś papierami. – Naginacie przepisy pod swoim kątem, chcecie skorzystać ze Specustawy (dzieląc nasze działki na nic nie warte ogródki), podjęliście uchwały, które być może są niezgodne z prawem, tylko dlatego, że my walczymy o swoje prawa. Jakie oręża wyciągacie przeciw kilkunastoosobowej grupie mieszkańców, o interes której ustawowo macie dbać, nie walczyć – mówił jednym tchem jegomość w średnim wieku, wyraźnie zaangażowany w sprawę (…)

Debacie przysłuchiwali się z uwagą radni gminni. Na spotkanie stawiła się niemal ich połowa i jak na sezon urlopowy, to znacząca ilość. Byli zarówno radni opozycyjni, jak i ci skupieni wokół rządzących. Ich opinia w ocenie podenerwowanych mieszkańców miała duże znaczenie, bowiem w nich oczekiwali pomocy i wsparcia. Owe oczekiwania, jak się wydaje zostały w pełni spełnione. Zabierając głos radny Marek Brodziak nie krył swych sympatii (…)

Więcej na łamach Wieści.

http://www.e-kiosk.pl/index.php?page=titleissues&id_title=154563

https://www.egazety.pl/marpan/e-wydanie-wiesci-podwarszawskie.html