Gmina z chęcią przejmuje na własność krajową drogę, by przestała dzielić miasto na dwie części. Zapowiadany koniec budowy obwodnicy to początek nowego etapu w dziejach podwarszawskiej miejscowości. Już wiadomo, że w niczym nie przeszkadza brak gminnych terenów inwestycyjnych, skoro Marki dysponują wielkim potencjałem i chcą to pokazać w najbliższych latach. O planach na najbliższe tygodnie, zadaniach na miesiące i wyzwaniach na lata z burmistrzem Jackiem Orychem rozmawia Marek Chrzanowski. (…)
Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) na swoich stronach, ale i w mediach, wielokrotnie informowała o terminach „przejezdności” obwodnicy Marek. Na razie to tylko czcze obietnice bez konsekwencji, karnych odsetek i wciąż ze szkodą dla miasta?
– I tu pewnie zaskoczę niektórych. Rzeczywiście nie dostaniemy do budżetu miasta ani złotówki za opóźnienia, ale już od roku toczymy bardzo zaawansowane rozmowy w sprawie przyszłości Alei Piłsudskiego, straszliwe zniszczonej przez ciężarówki. Będzie to droga, która po zakończeniu prac na S8 całkowicie zmieni nie tylko swoje oblicze, ale i wizerunek miasta.
Czyżby gmina zamiast odsetek karnych dla państw wywalczyła coś dla siebie?
– W kontrakcie na budowę obwodnicy Marek jest zapis, że Aleja Piłsudskiego na całym jej odcinku uzyska nową nakładkę asfaltową. Niby to gminie w niczym nie pomoże, bo efektem będzie jedynie ładniejszy wygląd nawierzchni drogi. Wciąż pozostawał jednak nieuzgodniony problem zablokowanych wjazdów z innych ulic dojazdowych do alei, zniszczonych chodników czy rozwalających się wiat przystankowych. Chcemy to zmienić i są szanse, że to się uda. Dlatego rozmawiamy z GDDKiA o poszerzeniu zakresu prac – tak, by gmina coś zyskała. Chcemy dołożyć do ich inwestycji trochę swojej kasy, staramy się pozyskać także środki zewnętrzne (choćby spięty duży projekt z sąsiednimi gminami na ścieżki rowerowe).Są realne szanse na to, że ta trudna konstrukcja finansowa przyniesie zamierzone skutki i zmienimy drogę tranzytową w miejską.
Więcej na łamach Wieści.