Odłożeniem na kolejną sesję zakończyła się próba wprowadzenia przez władze Wołomina do porządku czwartkowych obrad kilku miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego, które zdaniem radnych zostały zaprezentowane im w ostatniej chwili. Największe emocje wzbudził plan dla terenu położonego pomiędzy ulicami: Lipińską, Legionów, Wiejską i Prądzyńskiego w Wołominie. (…)
Naczelnik wydz. urbanistyki Wanda Grygo odpowiedziała, że deweloper złożył wniosek o zmianę studium już w 2013 r i teraz za zwlekanie z decyzją może gminę podać do sądu. – Deweloper zaoferował, że urządzi część drogi Traugutta i pokryje koszty związane ze zmianą studium i planu miejscowego. Kończony jest projekt przedszkola, a gmina nie jest zainteresowana by na całym tym terenie budować obiekty oświatowe. W sytuacji, gdy chce inwestor wybudować fragment drogi i zwrócić pieniądze za projekt planu, to dlaczego takiego inwestora nie uwzględniać? – przekonywała radnych naczelnik.
– Połakomimy się na kilka czy kilkadziesiąt tysięcy, zabetonujemy tam cały teren i na osiedlu nie będzie ani skrawka na zieleń miejską. Przecież deweloper będzie tam chciał wcisnąć maksymalnie duży budynek i będzie tam jeden wielki beton. A mieszkańcy tego nie chcą-poinformował radny Dominik Kozaczka, przypominając, że miasto wydaje dziś ogromne pieniądze na stworzenie rewitalizacji terenu centrum, aby stworzyć miejsca zieleni, a tam, gdzie jeszcze może zdecydować o estetycznym opracowaniu terenu, chce działkę zabetonować. – Dlatego jeśli sprawa sięga 2013 r. a mamy rok 2017, to nic się nie stanie, jeśli pani te wszystkie dokumenty przygotuje, razem z koncepcją przedszkola, zaprosimy mieszkańców i podejmiemy decyzję za miesiąc czy dwa. I tak w tym roku deweloper pewnie budynku nie będzie budował. Po co rozpoczynać prace nad tym projektem, skoro wiem, że może tam być konflikt społeczny? – zwrócił się do naczelnik radny Kozaczka. (…)
Więcej na łamach Wieści.











