spot_img
Strona główna Blog Strona 193

Drożej od kwietnia

2

W marcu Rada Miejska w Tłuszczu przyjęła uchwałę w sprawie określenia nowych stawek opłat za odbiór odpadów komunalnych. Wraz z początkiem kwietnia miesięczna stawka za odbiór odpadów komunalnych, odbieranych w sposób selektywny będzie wynosiła 24 zł od mieszkańca gminy. Jeżeli właściciel nieruchomości nie wypełni obowiązku segregacji odpadów, to stawka zostanie podwyższona do kwoty 72 zł za osobę.

Co ciekawe, są to aktualnie jedne z najniższych stawek za odbiór odpadów, jeśli chodzi o powiat wołomiński. Dla porównania: mieszkańcy Kobyłki, Marek czy Radzymina płacą teraz opłatę śmieciową w wysokości 32 zł, a w Dąbrówce ta stawka wynosi 33 zł.

W jaki sposób tłuszczańscy urzędnicy wykalkulowali wysokość nowych stawek?

Z pobranych opłat za gospodarowanie odpadami komunalnymi gmina pokrywa koszty funkcjonowania systemu, które obejmują: odbieranie, transport, zbieranie, odzysk oraz unieszkodliwianie odpadów tworzenie i utrzymanie punktów selektywnego zbierania odpadów komunalnych, obsługę administracyjną systemu, edukację ekologiczną w zakresie prawidłowego postępowania z odpadami komunalnymi. W 2020 r. wydatki na obsługę całego systemu odbioru i zagospodarowania odpadów komunalnych będą wynosiły 5 206 266,45 zł, natomiast dochody pomniejszone o zniżki wynoszą 4 967 946,45 zł. Roczny bilans przedstawia się następująco: 4 967 946,45 zł (dochody) + 238 320,00 (zniżki) = 5 206 266,45 zł (wydatki). (…)

Więcej na łamach Wieści.

http://www.e-kiosk.pl/index.php?page=titleissues&id_title=154563

https://www.egazety.pl/marpan/e-wydanie-wiesci-podwarszawskie.html

Autoryzowane serwisy – dlaczego warto z nich korzystać?

0

ASO, czyli Autoryzowane Stacje Obsługi większość kierowców odwiedza wyłącznie w trakcie trwania gwarancji swojego samochodu. Są jednak tacy, którzy również po jej zakończeniu chętnie korzystają z ich usług. Dlaczego warto się do nich wybierać i jaka jest ich przewaga nad niezależnymi serwisami?

Gwarancja to nie koniec dbania o auto

Auto wymaga od nas nieustannego inwestowania. Paliwo, ubezpieczenia, przeglądy, wymiany płynów i elementów eksploatacyjnych. Kiedy mamy samochód na gwarancji, wiele spraw mamy zagwarantowanych nieodpłatnie lub po niższej cenie w ASO. To jeden z powodów, dla których się tam udajemy. Innym jest obawa przed utratą tejże gwarancji. Jednak gdy ta się kończy, spore grono kierowców zapomina o autoryzowanych serwisach i zaczyna oddawać samochody do mniejszych warsztatów. Oczywiście, tam też potrafią być sprawdzeni i godni zaufania fachowcy, jednak wciąż nie mają oni tylu opcji, co w przydilerskich obiektach.

Fachowość i dokładność

Niewątpliwym atutem ASO jest stawianie na ciągły rozwój swoich pracowników. Dzięki temu nie tylko mają doświadczonych, ale i wykwalifikowanych specjalistów, którzy doskonale znają się na danej marce. Pozwala to na szybkie postawienie diagnozy oraz bezproblemowe usunięcie usterki.

Poza tym autoryzowane stacje korzystają wyłącznie z oryginalnych części – tak mechanicznych, jak i blacharskich – dzięki czemu klient ma pewność, że wszystko będzie idealnie pasowało do jego auta. Inną ważną kwestią jest to, że mechanicy działają tutaj w oparciu o konkretne wymagania producenta. Żadna naprawa i wymiana nie może się odbyć w inny sposób. Tutaj każda śrubka jest dokręcona zgodnie z zaleceniem. Nawet tak niewielkie kwestie mają ogromne znaczenie dla sprawności auta. Wyobraźmy sobie, że ktoś za mocno dokręci któryś z wkrętów w silniku – nieszczęście gotowe.

Dlaczego w ASO jest drożej?

Różnice w cenach są jedną z głównych przyczyn, przez które kierowcy porzucają ASO po okresie gwarancyjnym. Jednak wcale nie musi tak być. Nie trzeba wcale jeździć do warsztatów przy salonach samochodowych. Wiele autoryzowanych stacji obsługi jest niezależnych. Jako przykład można podać ASO Mercedesa w warszawskiej Autoreducie – https://www.autoreduta.pl/serwis-mercedes-warszawa . Autoryzowane serwisy to po prostu warsztaty, które uzyskały rekomendację danej marki.

W ten sposób można znaleźć sprawdzone miejsce, gdzie ceny nie będą wygórowane, ale wciąż będziemy mieli gwarancję właściwie wykonanej pracy. Jeżdżąc po mieście, można zauważyć, że niektóre warsztaty są oznaczone jako ASO konkretnej marki. Wybierając jeden z nich, wiemy, że mechanicy doskonale znają specyfikę naszego samochodu i poradzą sobie z każdą usterką czy przeglądem.

Wirus z perspektywy pracowników sklepów

0

(…)Właściciele niektórych sieci szybko zareagowali na konieczne zmiany. Jest jednak taka, która owym zmianom się wciąż opiera. W tej sieci, nie wiedzieć czemu, klienci nie rozumieją powagi sytuacji i zachowują się skandalicznie. Próby wprowadzenia ograniczeń, choćby ilości klientów będących jednocześnie w obiekcie, kończą się fiaskiem.

– W sklepach jednej sieci wpuszczanych jest 20, w kolejnej 50 klientów, a u nas do oporu, bo liczy się tylko utarg. Tam, w wejściach stoją ochroniarze pilnując porządku, u nas to my „robimy za ochronę”  i czasem kosztuje to dużo zdrowia … i epitetów padających pod naszym adresem – opowiada jedna z kasjerek marketu. Pracuje tu od lat, ale nigdy jak dotąd nie miała takich stresów. – To, co się teraz dzieje, przechodzi ludzkie pojęcie. Klienci przestali nas szanować, mają za nic, walczą o towar nie myśląc o naszym bezpieczeństwie – dodaje przerażona.

Dziś liczy się pełen kosz produktów i to, by nie stać w kolejkach. Nikogo nie interesują nakazy, zakazy czy słowne prośby załogi sklepu. Obawa przez zarażeniem jest na tyle duża, że każdy myśli jedynie o własnym bezpieczeństwie. I w opisywanym markecie walka ta trwa nieprzerwanie od 6.00 rano do 22.00

– W czasach kryzysu bardziej się myśli o zarobionej kasie niż bezpieczeństwie pracowników. Wystarczy wspomnieć, że dostępne środki ochrony dla załogi to jednie mydło w służbowej toalecie. Dla klientów jest podobnie – dozownik z płynem, ale tylko do wyczerpania, zazwyczaj brakuje go na długo przed zamknięciem sklepu – opowiada, prosząca o anonimowość pracownica. (…)

Więcej na łamach Wieści.

http://www.e-kiosk.pl/index.php?page=titleissues&id_title=154563

https://www.egazety.pl/marpan/e-wydanie-wiesci-podwarszawskie.html

Reglamentacja, przymusowe skierowania do pracy, zamykanie miast

4
People with protective suits and respirators helping man outdoors, coronavirus concept.

W piątek oficjalnie ogłoszono w kraju stan epidemii. To oznacza między innymi, że możliwe będzie odgórne wyznaczenie wybranych osób do pracy przy zwalczaniu epidemii koronowirusa. Kogo i na jakich warunkach?

Minister zdrowia na terenie Polski, a wojewodowie w swoich województwach mogą wyznaczyć role personelu medycznego, ale „także innych osób w zwalczaniu epidemii”. – Można po prostu delegować kogoś do pracy na danym obszarze, który jest niezbędny, aby powstrzymać epidemię koronawirusa – tłumaczył w piątek na konferencji prasowej minister Szumowski.

Na takie działania pozwala art. 47 ust. 1 ustawy zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i choróbzakaźnych u ludzi. W myśl ustawy, pracownicy podmiotów leczniczych, osoby wykonujące zawody medyczne (lekarze innych specjalizacji) oraz osoby, z którymi podpisano umowy na wykonywanie świadczeń zdrowotnych, mogą być skierowani do pracy przy zwalczaniu epidemii. Do pracy przy zwalczaniu epidemii mogą być na 3 miesiące skierowane także inne osoby, które będą w stanie pomóc przy jej zwalczaniu (np. studenci medycyny).

Takiej osobie, skierowanej do pracy, dotychczasowy pracodawca ma obowiązek udzielenia bezpłatnego urlopu, a okres, w którym pracownik będzie wykonywał pracę na podstawie skierowania, zalicza się do okresu pracy, od którego zależą uprawnienia pracownicze u tego pracodawcy. Osobie skierowanej do pracy przysługuje wynagrodzenie zasadnicze w wysokości nie niższej niż 150 proc. przeciętnego wynagrodzenia zasadniczego, przewidzianego na danym stanowisku pracy w zakładzie wskazanym w tej decyzji. (…)

Więcej na łamach Wieści.

http://www.e-kiosk.pl/index.php?page=titleissues&id_title=154563

https://www.egazety.pl/marpan/e-wydanie-wiesci-podwarszawskie.html

Epidemia strachu we Włoszech

0

W poprzednim numerze Wieści przedstawiliśmy relację Polki od 15 lat mieszkającej we włoskim Turynie. W jej opowieści na pierwszy plan wysuwała się wielka mobilizacja Włochów, polegająca m.in. na śpiewaniu hymnu, dziękowaniu lekarzom, a nawet urządzaniu potańcówek – wszystko na balkonach, na które to wystąpienia Włosi umawiali się poprzez fora społecznościowe. Pierwsze dni kwarantanny mijały w poczuciu solidarności, zrozumienia dla zakazów i wręcz w żartobliwym tonie.

Była mowa o uciekających z domu dziadkach, których wsadzano do więzienia za notoryczne wychodzenie na kawę, o zmęczonych pieskach, które są wypożyczane, by tylko móc wyjść na spacer (jak nie masz pieska, wychodzisz z rybką lub misiem), czy o wystąpieniach znanych ludzi, przekonujących, że choć byli chorzy, to zostali wyleczeni i że wszystko będzie dobrze. W drugim tygodniu przymusowego zamknięcia w domu Włochom już jest o wiele mniej do śmiechu, a pozytywne myślenie zastąpiła czarna rozpacz.

Podnoszące do tej pory na duchu wiadomości w telewizji, zostały zalane przez fale doniesień o kolejnych zakażeniach i śmiertelnych przypadkach koronawirusa. Pojawiły się zatrważające relacje o matce z trójką dzieci, która ze strachu przed zakażeniem wyskoczyła przez okno, czy kolejne o samobójstwach lub wypchnięciach przez okno współlokatora. – Włosi nie wyrabiają już psychicznie w domach. (…)

Więcej na łamach Wieści.

http://www.e-kiosk.pl/index.php?page=titleissues&id_title=154563

https://www.egazety.pl/marpan/e-wydanie-wiesci-podwarszawskie.html

Radni opozycji podsuwają pomysły

6

Ponieważ gmina Wołomin poinformowała radnych o tym, że w ramach obrony przed koronawirusem zamknięto placówki, place i urzędy, ale dezynfekcji ulic, poręczy, ławek i chodników nie przewiduje się, radni opozycji przekazali burmistrz program zawierający rozwiązania, które mają na celu zminimalizowanie ilości zakażeń oraz jak najszerszą ochronę i pomoc dla mieszkańców gminy. Poprosili, by rozwiązania wdrożyć bez zbędnej zwłoki.

Program Prewencyjny dla Gminy Wołomin, ws. zapobiegania rozpowszechniania się epidemii koronawirusa przewiduje między innymi:

Dostarczenie rękawiczek i środków dezynfekcyjnych do pracujących punktów sprzedaży: sklepów spożywczych, aptek, drogerii, piekarni, sklepów mięsnych, stacji benzynowych, działających punktów usługowych.

Dezynfekcję bankomatów, poręczy i ciągów komunikacyjnych przy wejściach na perony PKP oraz stałą dezynfekcję miejskich ławek, chodników, przystanków komunikacji miejskiej, utworzenie stref buforowych dla kierowców autobusów i busów komunikacji miejskiej oraz zapewnienie środków dezynfekcyjnych, czy podjęcie szeroko zakrojonych działań informacyjno-edukacyjnych, poprzez przekazywanie informacji za pomocą lokalnych środków masowego przekazu. (…)

Więcej na łamach Wieści.

http://www.e-kiosk.pl/index.php?page=titleissues&id_title=154563

https://www.egazety.pl/marpan/e-wydanie-wiesci-podwarszawskie.html

Życie w czasach zarazy

0

To dobry moment i wielka potrzeba, by przedstawić i ocenić stan przygotowań wołomińskiego szpitala na przyjęcie potencjalnych pacjentów, głównie tych zarażonych koronawirusem. To temat, który spędza sen z oczu nie tylko władzom powiatu, dyrekcji szpitala w Wołominie i jego pracownikom, ale wszystkim mieszkańcom powiatu.

To także czas, by napisać więcej o obawach personelu (i ich rodzin). Te, jak słyszymy zewsząd, są wielkie, bo i strach przed nowym – nieznanym jest ogromny. Świadomość tego, iż wszystkiego brakuje, a to co jest wystarczy dla zaledwie kilku pacjentów, stale się wzmaga. Oto relacje tylko niektórych z nich: (…)

– W mojej ocenie, już na wstępie, władze szpitala popełniły wiele błędów. Najważniejsza na dziś sprawa, to zaopatrzenie w sprzęt i wyposażenie, w tym to dla personelu. By świadomie podjąć się ratowania innych, same musimy być przekonane, że jesteśmy bezpieczne. A takiego przekonania brakuje załodze. Brakuje niemal wszystkiego, od zwykłych maseczek, fartuchów, gogli, po rękawiczki, adekwatne do tego typu wirusa. Kłopoty sprawia nawet ograniczona ilość środków do dezynfekcji rąk. Dzięki Bogu, wszystko to dzieje się w chwili, gdy w szpitalu nie ma jeszcze zarażonych pacjentów – mówi Dorota, przerażona pielęgniarka wołomińskiego szpitala, która „w zawodzie” jest od 15 lat.

Inna z pielęgniarek, wsłuchując się w tę wypowiedź, co i raz dopowiada: – Gdzie, te zapowiadane rezerwy rządowe? Zarażeni już są, tylko patrzeć, jak pojawią się kolejni, a wśród nich nasi pacjenci. Kto przeszkoli personel, jak się z nimi obchodzić? Nic nie wiemy, nikt nas nie szkoli, a procedury opracowane przez dyrekcję, to istna kpina. Jedna wyklucza drugą. Na dziś (sobota) w mojej ocenie, to jakaś „partyzantka”, jestem tym przerażona – mówi. – Słyszymy od „Banacha”, że zakażony oddział. Pytam, kto jak nie oni, powinni błyszczeć przykładem? Skoro oni czasowo ulegli, to gdzie my jesteśmy? – zauważa Krystyna, druga z pielęgniarek z nieco dłuższym stażem, po tej samej szkole.

– Słyszę, że ludzie szyją maski, to dobrze, ale one przydadzą się tylko chorym, żeby dalej nie rozsiewali zarazy. Personel powinien mieć „specjalne” z filtrem Hepa, tych brakuje. Co gorsza nie jedną na zmianę, a kilka, bo tak się należy – dodaje Dorota, pierwsza z rozmówczyń, dopowiadając: – My się naprawdę boimy. (…)

Więcej na łamach Wieści.

http://www.e-kiosk.pl/index.php?page=titleissues&id_title=154563

https://www.egazety.pl/marpan/e-wydanie-wiesci-podwarszawskie.html

Możesz pić kranówkę

2

Zapytaliśmy lokalne Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji czy w czasie trwania epidemii można bezpiecznie pić nieprzegotowaną wodę z kranu. Wszystkie odpowiedziały nam: jak najbardziej TAK!

Jak wskazują badania, kranówka ma znacznie więcej prozdrowotnych minerałów niż woda butelkowana i co ważne – nie zawiera w sobie mikroskopijnych cząstek plastiku, które od wielu lat pustoszą nam organizm.

Prezes Paweł Solis z Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Wołominie deklaruje, że produkcja wody jest niezagrożona, podobnie jak odbiór ścieków. Miejska woda z kranów jak najbardziej jest zdatna do picia. (…)

Więcej na łamach Wieści.

http://www.e-kiosk.pl/index.php?page=titleissues&id_title=154563

https://www.egazety.pl/marpan/e-wydanie-wiesci-podwarszawskie.html

Koronawirus: Co nas czeka?

3

Rozprzestrzenia się z szybkością rosnącą wykładniczo: na początku powoli, a później gwałtownie. To kwestia dni. Może tygodnia albo dwóch. Kiedy system opieki zdrowotnej zostanie przeciążony, wyczerpani pracownicy służby zdrowia nie będą w stanie pomóc wszystkim. Być może tak jak we Włoszech, będą musieli decydować, który z pacjentów dostanie tlen, a który umrze. Jedyne, co pozwoli tego uniknąć, to zachowanie dystansu między ludźmi. Oznacza to zatrzymanie jak największej liczby ludzi w domach, od teraz. (…)

Koronawirus to już pandemia. Tego nie da się wyeliminować. Możemy tylko zmniejszyć jego wpływ. Niektóre kraje służą tu przykładem. Najlepszym z nich jest Tajwan, który jest bardzo mocno połączony z Chinami, a na dzisiaj nadal ma mniej niż 50 przypadków.

Jeśli maksymalnie ograniczymy zakażenia, nasz system opieki zdrowotnej będzie w stanie zająć się poszczególnymi przypadkami znacznie lepiej, obniżając wskaźniki śmiertelności. A jeśli rozłożymy to w czasie, dojdziemy do punktu, w którym reszta społeczeństwa będzie mogła zostać zaszczepiona, eliminując całkowicie ryzyko. Zatem, naszym celem nie jest wyeliminowanie zakażeń wirusem. Jest nim opóźnienie tych zakażeń. Musimy spłaszczyć krzywą zachorowań tak aby ilość przypadków nie znalazła się powyżej możliwości służby zdrowia. (…)

Więcej na łamach Wieści.

http://www.e-kiosk.pl/index.php?page=titleissues&id_title=154563

https://www.egazety.pl/marpan/e-wydanie-wiesci-podwarszawskie.html

Prokuratura prześwietla Wicher

8

Jak niedawno informowaliśmy, w połowie stycznia br. do Prokuratury Rejonowej w Wołominie zostało złożone zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez poprzedniego prezesa stowarzyszenia „Wicher” Kobyłka. Powodem decyzji Mariusza Gumiennego obecnego prezesa, działającego w konsultacji z władzami miasta, miały być nieścisłości i braki w dokumentacji finansowej, zapisane w raporcie komisji rewizyjnej z 2019 r. Do tego tematu podczas ostatniej sesji Rady Miasta Kobyłka odniosła się również burmistrz Edyta Zbieć.

– Niestety sprawa znalazła swój finał w prokuraturze. Z tego co wiem są już pierwsze przesłuchania. Tyle mogę powiedzieć – poinformowała burmistrz Kobyłki. Otrzymaliśmy także oficjalne stanowisko prokuratury. Oto jego treść: (…)

Więcej na stronie Wieści.

http://www.e-kiosk.pl/index.php?page=titleissues&id_title=154563

https://www.egazety.pl/marpan/e-wydanie-wiesci-podwarszawskie.html