W czasie, gdy większość kierowców z terenu powiatu z dumą i zniecierpliwieniem spogląda na kolejne odcinki budowanej trasy ekspresowej S8, spora część najbliższych sąsiadów tej inwestycji przeżywa prawdziwy horror. Rysy i szczeliny w ścianach ich domów powiększają się każdego kolejnego dnia pracy przy wbijaniu pali, a pęknięcia w podłodze tworzą progi, o które łatwo się potknąć. Oto historia ludzi, którzy ze swoją tragedią pozostają całkiem sami. (…)
Starsza pani z innego rejonu budowy, z ul. Zachodniej także ma wątpliwości co do sumienności osób kontrolujących zasięg możliwych szkód: – Raz był tutaj pan, który niby sprawdzał moc drgań powodowanych przez wbijanie pali. Tylko, że kiedy nakazał kolegom na trasie wbijać pal, by mógł dokonać pomiarów, oni wbijali go z tak małej wysokości i tak delikatnie, że zamiast ogromnego huku, do jakiego przywykliśmy, nie było słychać dosłownie nic. Przecież kiedy wbijali pale pod ten wiadukt obok, robiły to cztery dźwigi, które razem waliły w pale, powodując niebywałe drgania i huk. Leżąc na wersalce miałam wrażenia, że razem z całym domem dryfuję na morzu, dosłownie wszystko falowało. Kiedy jednak przeprowadzano pomiary, drgania nie były odczuwalne, bo robiono to zupełnie inaczej niż zwykle – oburza się mieszkanka domu-bliźniaka, który stoi samotnie, otoczony ze wszystkich stron: budowaną trasą S8 i ul. Marecką. Jej sąsiadka pokazuje nam centymetrowe pęknięcia pomiędzy budynkiem gospodarczym a garażem. Jedna dotąd budowla sprawia wrażenie jakby za chwilę miała się rozdzielić. Oprowadza nas po posesji pokazując doszczętnie zniszczony komin i brudną elewację, którą położono zaledwie trzy lata temu. (…)
Więcej na łamach Wieści.





















